Ludzie bezdomni - etos chrześcijański

W postaci doktora Judyma można dostrzec spełnienie Chrystusowego ideału życia, wyrażającego się przede wszystkim w miłości bliźniego i pomocy niesionej cierpiącym. Układ kompozycyjny czterech ostatnich rozdziałów i ich tytuły są wyraźnie nacechowane religijnie.

Pielgrzym

W salonie dyrektora Kilanowicza toczy się dyskusja między nim a Korzeckim, dotycząca granicy ludzkiej krzywdy. Judym udziału w rozmowie nie bierze, przysłuchuje się uważnie argumentom obydwu stron i staje się duchowym sojusznikiem Korzeckiego. Słowa przyjaciela: "Człowiek - jest to rzecz święta, której krzywdzić nikomu nie wolno. Wyjąwszy krzywdy bliźniego, wolno każdemu czynić co chce" - przyjmuje jako swoje.

Asperges me

Judym odwiedza kobietę ciężko chorą na gruźlicę. Po wizycie doznaje mistycznego uniesienia. Niewykluczone, że tak drastyczne zetknięcie z chorobą i strasznym cierpieniem prowadzi bohatera do swoistego katharsis, odsłania sens ludzkiego powołania, staje się przygotowaniem do podjęcia wzniosłej misji. Tytuł rozdziału nawiązuje do słów z 51. psalmu Dawida:"Asperges me hysopo " - (łac.) "Pokropisz mnie hyzopem, a będę oczyszczony, obejmiesz mnie, a ponad śnieg bielszy się stanę". Cytat ten sugeruje transformację bohatera. Wskazuje na stan oczyszczenia, jakiego doznał Judym po wizycie u chorej kobiety.

Dajmonion

Bohater, po tragicznym samobójstwie Korzeckiego, ponownie próbuje zgłębić tajemnicę śmierci. Nieoczekiwana śmierć przyjaciela jest dla Judyma kolejnym znakiem cierpienia, a przede wszystkim słabości i kruchości ludzkiej natury. Daimonion - wewnętrzny głos boskiego pochodzenia, powstrzymujący człowieka od popełnienia czynów grzesznych, nieetycznych - "nie stawił mi nigdzie oporów" - napisał Korzecki w liście do Judyma. Dopiero po samobójczej śmierci przyjaciela doktor rozumie sens tych słów, umacniających go w jego decyzji.

Rozdarta sosna

Rozdział ten domyka dzieje bohatera. Podjęta przez Judyma decyzja o porzuceniu Joasi stanowi logiczną konsekwencję wypadków, refleksji i doznań zawartych w poprzednich trzech rozdziałach. Bohater wyraża się w sposób definitywny: "Nie mogę mieć ani ojca, ani matki, ani żony, ani jednej rzeczy, którą bym przycisnął do serca z miłością, dopóki z oblicza ziemi nie znikną te podłe zmory. Muszę wyrzec się szczęścia. Muszę być sam jeden. Żeby obok mnie nikt nie był, nikt mię nie trzymał." Wypowiedzi tej przypisuje się rodowód biblijny. Niewykluczone, że jest ona świadomą parafrazą słów Chrystusa:

"Lisy mają nory i ptaki powietrzne gniazda,

lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie

by głowę mógł oprzeć" (Mt. 8.9 - 20)

lub: "Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości" (J. 9.10)

W tym kontekście decyzja Judyma nie realizuje jedynie prostego schematu: dobro ogółu - szczęście osobiste. Ostateczne słowa bohatera każą postrzegać jego wybór jako powtórzenie gestu Chrystusowego. Moralny imperatyw Judyma zdaje się w tym ujęciu wyrastać nie tyle z postulatów społecznych, ile z nakazującego głosu sumienia. Judym wie, że musi wybrać tak, a nie inaczej, i nie bierze pod uwagę tzw. społecznego pożytku swojego działania. Wydaje się nie mieć tu także większego znaczenia fakt, że jest lekarzem; mógłby być kimkolwiek innym.

 

Zobacz także:

Ludzie bezdomni

Stefan Żeromski - biografia

Stefan Żeromski - najważniejsze dzieła

Ludzie bezdomni - treść utworu

Ludzie bezdomni - znaczenia bezdomności

Ludzie bezdomni - panorama społeczna

Ludzie bezdomni - symboliczne znaczenie Wenus z Milo i Rybaka

Ludzie bezdomni - jako powieść

Ludzie bezdomni - bohaterowie

Ludzie bezdomni - cytaty

Ludzie bezdomni - bibliografia