Demokraci atakowali siebie nawzajem w debacie. Najmocniej dostał miliarder Michael Bloomberg

- Startujemy przeciwko miliarderowi, który nazywa kobiety "tłuściochami" i "lesbijkami z końską twarzą". I nie mam na myśli Donalda Trumpa - powiedziała w czasie debaty Elizabeth Warren. Chodziło jej o Micheala Bloomberga, który po raz pierwszy stanął do debaty z ubiegającymi się o nominację Demokratów kandydatami na prezydenta.
Zobacz wideo

W ciągu najbliższych miesięcy Partia Demokratyczna zdecyduje, kto zmierzy się z Donaldem Trumpem w jesiennych wyborach prezydenckich. W środę sześcioro kandydatów zmierzyło się w kolejnej debacie. Po raz pierwszy pojawił się w niej były burmistrz Nowego Jorku miliarder Micheal Bloomberg - i to on był najmocniej atakowany przez innych kandydatów. Jednak pozostali politycy atakowali też siebie nawzajem - bardziej, niż Donalda Trumpa. 

Bloomberg stosunkowo późno dołączył do wyścigu o nominację, nie pojawił się we wcześniejszych debatach i prawyborach w dwóch stanach. Jednak wydał już rekordowe 400 milionów dolarów na reklamy, co zapewniło mu miejsce w sondażach. Z drugiej strony niektórzy przeciwnicy zarzucają mu, że chce "kupić" nominację. I nie był to jedyny powód ataków na miliardera, który kiedyś należał do Partii Republikańskiej, a teraz chce być kandydatem Demokratów. 

Bloomberg przekonywał, że nie można pozwolić na kolejne cztery lata prezydentury Trumpa. - Chciałabym powiedzieć coś o tym, przeciwko komu startujemy - odparła na to senatorka Elizabeth Warren - To miliarder, który nazwa kobiety "tłuściochami" i "lesbijkami z końską twarzą". I nie, nie mówię o Donaldzie Trumpie. Mówię o burmistrzu Bloombergu - mówiła.  

Podkreśliła, że można mu zarzucić wiele z tych rzeczy, które Demokraci od lat zarzucają Trumpowi. - Demokraci nie wygrają, jeżeli nominujemy kandydata, który jest znany z ukrywania oświadczeń podatkowych, napastowania kobiet i wspierania rasistowskich rozwiązań politycznych, jak stop and frisk. Podejmiemy ogromne ryzyko, jeśli po prostu zamienimy jednego ignoranckiego miliardera na innego - powiedziała. Stop and frisk było praktyką realizowaną przez policję w Nowym Jorku m.in. za kadencji Bloomberga. Polegała na szybkich zatrzymaniach i przeszukani "podejrzanych" osób na ulicach i jej ofiarą padali w ogromnej większości Afroamerykanie. Były wiceprezydent Joe Biden zarzucił mu "rzucanie o ścianę [podczas zatrzymań - red.] pięcioma milionami młodych czarnoskórych".

Sporo ataków, mało o zagranicy

Bloomberg starał się wyjaśniać i bronić siebie i swoich decyzji, a także przypominał, że przeprosił za rasistowski charakter Stop and frisk. Sam atakował m.in. lidera sondaży i dotychczasowych prawyborów senatora Berniego Sandersa. Zdaniem miliardera nie ma on szans pokonać Donalda Trumpa i jego propozycje są zbyt lewicowe. Jednym z głównych postulatów Sandera jest podwyższenie podatków dla korporacji i miliarderów takich jak Bloomberg. 

Nawzajem atakowali się również uważani za umiarkowanych kandydatów były burmistrz miasta South Bend Pete Buttigieg i senatorka Amy Klobuchar. Polityczka zarzuciła, że najmłodszy kandydat przyszedł na debatę zapamiętawszy jedynie kilka kwestii, które ma powtarzać. Buttigieg atakował ją za brak wiedzy o Meksyku (kandydatka nie potrafiła wymienić nazwiska prezydenta kraju), choć zajmuje się handlem i granicami w Senacie. - Chcesz powiedzieć, że jestem głupia? Kpisz ze mnie, Pete? Popełniłam błąd, ludzie czasem zapominają imion - odparła Klobuchar i sama zarzuciła młodemu burmistrzowi brak doświadczenia.

Według CNN i "Washington Post" debatę wygrała Warren, która w ostatnim czasie nie była w czołówce wyścigu. Dobrze wypadł faworyt Sanders, który według sondaży może liczyć na kolejne zwycięstwo w prawyborach w Nevadzie w tę sobotę.

W debacie zabrakło zagadnień dotyczących polityki zagranicznej. Dziennikarka Joyce Karam skomentowała na Twitterze, że to "zdumiewające", że nie pojawiło się żadne pytanie dot. sytuacji na Ukrainie czy w Wenezueli, relacji z Rosją, brexitu lub koronawirusa.