"Eksplozja prezentu". Gen. Szymczyk dziękuje szefowi MSWiA i czuje się pokrzywdzony

- Doszło do zdarzenia, które z całą pewnością zaistnieć nie powinno i które trzeba dokładnie i wnikliwie wyjaśnić - mówił komendant główny policji. Gen. Jarosław Szymczyk podkreślił w poniedziałkowym wydaniu "Gościa Wiadomości" w TVP, że czuje się pokrzywdzony tą sytuacją.

Komendant Główny Policji w wieczornym programie TVP Info podziękował ministrowi spraw wewnętrznych i administracji za zapewnienie, że nie zostanie zdymisjonowany.

Chciałem bardzo serdecznie i gorąco podziękować za ogromne wsparcie, jakie otrzymałem ze strony pana Mariusza Kamińskiego, ministra spraw wewnętrznych i administracji, który dosyć jasno odniósł się do tego z pozycji człowieka, który wnioskuje o odwołanie Komendanta Głównego Policji

- mówił gen. Jarosław Szymczyk. Dodał, że ma "przeogromne wsparcie samego pana ministra i całego kierownictwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji", które jego zdaniem świadczy o "zaufaniu i wierze w to, jak ta sytuacja naprawdę wyglądała".

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Jak idzie zbieranie podpisów pod ustawą o in vitro?

Gen. Szymczyk dziękuje szefowi MSWiA i czuje się pokrzywdzony

Jarosław Szymczyk powiedział w "Gościu Wiadomości" w TVP Info, że czuje się pokrzywdzony tą sytuacją. Podkreślił, że doszło do samoczynnego wybuchu jednej z tub po zużytym granatniku. Zapewnił, że nie naciskał na spust, a tuba stała pionowo na podłodze.

Do zdarzenia doszło w pomieszczeniu przylegającym do gabinetu Komendanta Głównego Policji. Tuby zostały przywiezione z Ukrainy, miały być bezpieczne i rozbrojone.

W pomieszczeniu byłem sam, przyjechałem do pracy po 7:30, przygotowywałem się do swoich zadań, poszedłem na zaplecze, gdzie były prezenty, między innymi dwie puste tuby po jednorazowych granatnikach. Chciałem przestawić jeden z nich, doszło do potężnej eksplozji, jeden z elementów uderzył w sufit, drugi w podłogę

- opisywał szef polskiej policji.

Jarosław Szymczyk wyraził też nadzieję na współpracę ze stroną ukraińską, by wyjaśnić, jak i dlaczego doszło do wybuchu. Dodał, że to zdarzenie nie powinno zepsuć relacji z Ukrainą, zwłaszcza w obliczu trwającej rosyjskiej inwazji i pomocy, którą niesiemy wschodniemu sąsiadowi. "Jest wiele elementów, które mogą wskazywać, że komuś mogło zależeć na tym, żeby zdyskredytować, osłabić i zepsuć nasze relacje. To jedna z wersji, którą trzeba sprawdzić" - stwierdził. Jak powiedział, Ukraińcy ubolewają nad tym zdarzeniem i deklarują współpracę przy rozwiązaniu tej sprawy. Podkreślają, że nie mieli złych intencji, a prezent był symboliczny.

Jarosław Szymczyk zapewnił również, że nie zamierza podawać się do dymisji. 

Dzisiaj, jako pokrzywdzony w całym tym zdarzeniu, ze swojej strony nie widzę żadnych podstaw do tego, aby składać wniosek o odwołanie z tej funkcji

- podkreślił gen. Szymczyk. 

MSWiA zdecydowanie o dymisji gen. Jarosława Szymczyka. "Wykluczam dymisję"

W poniedziałek minister Mariusz Kamiński zapewnił, że nie zdymisjonuje Komendanta Głównego Policji. "W związku z sytuacją dot. ukraińskiego prezentu dla gen. J. Szymczyka gotowość przyjazdu do Polski i spotkania ze mną wyraził szef MSW Ukrainy D. Monastyrski. Do spotkania dojdzie niebawem. Jednocześnie, ucinając spekulacje medialne, wykluczam dymisję Komendanta Głównego" - napisał szef MSWiA Mariusz Kamiński na Twitterze.

W czwartek rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie prok. Marcin Saduś poinformował o wszczęciu śledztwa w sprawie zdarzenia w budynku Komendy Głównej Policji. Prokurator podkreślił, że postępowanie prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowaniu gwałtownego wyzwolenia energii, które zagrażało życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach. Wybuch w gmachu Komendy Głównej Policji potwierdziło Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: