Kołobrzeg. Chorzy z Białej Cerkwi uciekli do Polski. "Powinni trafić do specjalistycznego ośrodka"

40 osób z niepełnosprawnością intelektualną i sześć opiekunek z Ukrainy, z ośrodka dla osób niepełnosprawnych, trafiło w zeszły poniedziałek do jednego z kołobrzeskich sanatoriów. Biała Cerkiew, skąd przyjechali pacjenci, to miejscowość pod Kijowem, która obecnie jest nieustanie ostrzeliwana przez armię rosyjską.

- Otrzymaliśmy błagalną wiadomość, że trzeba te osoby zabrać spod granic. Podopieczni ośrodka w Białej Cerkwi pod Kijowem wiele dni musieli spędzić w bunkrze. Kiedy tylko pojawiła się taka możliwość, przyjechał po nich transport ze Lwowa. Zostali zabrani zwykłymi autobusami, byle jak najszybciej znaleźć się w bezpiecznym miejscu - mówi w rozmowie z "Wprost" Jakub Kiersnowski, prezes Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie, która od wielu lat wspiera potrzebujących na Białorusi i w Ukrainie, a teraz angażuje się w pomoc humanitarną ofiarom wojny. Na polskiej granicy czekał już na nich transport z karetką zorganizowany przez KIK. Ale, jak mówi Jakub Kiersnowski, część najciężej chorych osób razem z opiekunami została w Białej Cerkwi. - Ewakuowana do Polski grupa najpierw trafiła do Warszawy, aby choć trochę odpocząć. Bardzo szybko, po kontakcie z Regionalnym Ośrodkiem Polityki Społecznej w Szczecinie, udało nam się znaleźć miejsce w województwie zachodniopomorskim, które może ich tymczasowo przyjąć - relacjonował prezes KIK.

Konferencja z udziałem jeńcówJeniec: "Chcę powiedzieć rosyjskim żołnierzom, żeby rzucili broń"

O zaistniałej sytuacji oraz o formie wsparcia poinformowała także w mediach społecznościowych Anna Bańkowska z Zarządu Województwa Zachodniopomorskiego. Zwróciła się do mieszkańców o pomoc w opiece nad chorymi w formie wolontariatu.

Dzisiejszej nocy ok. godz.1, do Kołobrzegu przyjechała dwoma autokarami grupa 40 -stu niepełnosprawnych intelektualnie osób z Ukrainy z ośrodka dla osób niepełnosprawnych koło Doniecka. Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, w jakim stanie są te osoby. To, co zobaczyliśmy na miejscu, przeszło nasze najśmielsze wyobrażenia o tragedii. Ponad 30 osób jest leżących. Wielki apel do Państwa o wsparcie nas w formie wolontariatu

Anna Bańkowska zwróciła też uwagę, że przybyłe do sanatorium osoby były w złym stanie fizycznym, zaniedbane i wymagające natychmiastowej, fachowej opieki.

30 osób to są osoby leżące. Kilka osób trafiło do miejscowego szpitala, aby nawodnić i odżywić je kroplówkami. Najmłodsza osoba ma 7 lat, najstarsza 42 lata. Większość z nich to sieroty, ludzie, którzy całe życie spędzili w domu dziecka, gdzie dorastali. Z grupą jest też sześć ukraińskich opiekunek. - One dostały tylko decyzję, że ośrodek będzie natychmiast ewakuowany, myślały, że będą mogły wrócić. Na ten moment również otrzymały od nas pomoc, także psychologiczną. Czują się już dużo lepiej - mówi Anna Bańkowska.

Pomoc Ukrainie. Mieszkańcy Kołobrzegu pomagają potrzebującym z Białej Cerkwi

Dzięki mobilizacji i chęci pomocy wielu mieszkańców Kołobrzegu oraz innych osób, które natychmiast zareagowały i zaoferowały swoją pomoc, w ciągu jednego dnia udało się zgromadzić wszystkie potrzebne rzeczy oraz wolontariuszy do opieki nad chorymi. Udało się też przetłumaczyć dokumentację medyczną, by lekarze mogli wypisać niezbędne medykamenty. Wiele z nich jest nierefundowanych w Polsce, ale w ich zakupie pomogła m.in. szczecińska parafia prawosławna.

Rosja zbombardowała Mariupol. Zniszczenia są ogromne. Atak przeprowadzono m.in. na szpital dziecięcy. Na zdjęciu zniszczenia po atakuWojna w Ukrainie. Kolejne bombardowania, zginął m.in. 13-letni chłopiec. Dzień spotkań - Kamala Harris w Polsce [NA ŻYWO]

Joanna Mućka, sekretarka w jednym z kołobrzeskich przedszkoli, obecnie koordynuje wolontariat opiekujący się grupą z Białej Cerkwi. - Bardzo przydaliby nam się fizjoterapeuci oraz osoby, które mają doświadczenie w pracy z takimi osobami. Przyszłam w niedzielę na jeden dzień pomóc i zostałam. Ładuję telefon po trzy razy dziennie, ciągle coś jest potrzebne, ciągle ktoś dzwoni. Ale proszę mi wierzyć, my tu na miejscu, jesteśmy w trybie zadaniowym, ale kiedy wracamy do domów, wszystko puszcza - mówi.

Zobacz wideo Usiadłam na wózku i zobaczyłam Warszawę na nowo. Jest tylko dla młodych, zdrowych i silnych osób...

Pomoc Ukrainie. Chęć pomocy jest wielka, ale brakuje miejsc dla potrzebujących

Obecnie potrzebujący znaleźli schronienie w kołobrzeskim sanatorium "Słoneczko". W rozmowie z "Wprost" prezes sanatorium Mateusz Korkuć, przyznał, że oferowana tam pomoc jest wielka, ale miejsce nie jest przystosowane dla osób w takim stanie:

- To osoby z głębokim upośledzeniem, niektóre bez kontaktu, leżące. Część trzeba było położyć na materacach na podłodze, aby nie zrobiły sobie krzywdy, bo kołobrzeskie sanatorium nie ma specjalistycznych łóżek. Wolontariusze i opiekunowie robią tu wszystko, aby uchodźcy czuli się dobrze, ale są zgodni: te osoby powinny jak najszybciej trafić do specjalistycznego ośrodka. Tylko takiego miejsca jak na razie nigdzie dla nich nie ma. Obecnie przebywają w Dziecięcym Szpitalu Uzdrowiskowym „Słoneczko" w Kołobrzegu, ale to nie jest miejsce przystosowane dla takich osób. Te osoby potrzebują specjalistycznej opieki - mówi.

Jakub Kiersnowski informuje, że KIK szuka takiego miejsca, także poza granicami kraju. - Jeśli ktokolwiek może pomóc, prosimy o kontakt mailowy na adres ukraina@kik.waw.pl - mówi prezes KIK.

RPO: Osoby z niepełnosprawnościami szczególnie odczuwają skutki działań zbrojnych

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę na skalę pomocy, jakiej wymagają mieszkańcy Białej Cerkwi. Według niego w Polsce brakuje wsparcia osób z takimi niepełnosprawnościami:

Osoby z niepełnosprawnościami w sposób szczególny odczuwają skutki działań zbrojnych. Napotykają także bariery utrudniające im wyjazd, w tym problemy komunikacyjne. Współwystępowanie niepełnosprawności i innych cech – takich jak kolor skóry, religia, przynależność do określonej grupy społecznej lub wiek – potęgują wyzwania, z jakimi muszą się mierzyć w drodze do miejsca schronienia. Trzeba też uwzględnić sytuację osób przebywających w instytucjach opieki. W związku z ich, często poważnym, stanem istnieje ryzyko, że zostaną w trakcie ewakuacji pozostawione bez pomocy

- czytamy w komunikacie Biura RPO. Marcin Wiącek wystosował w tej sprawie list do Marleny Maląg, ministerki rodziny i polityki społecznej. Jak podaje Biuro RPO, w Ukrainie przebywa 2,7 mln osób z niepełnosprawnościami. Zapewne wiele osób już przekroczyło lub ma zamiar przekroczyć granicę polsko-ukraińską. 

Więcej o: