Język Obajtka to objaw Tourette'a? Neurolog wyjaśnia, co jest koprolalią, a co zwykłym przekleństwem

Środowisko Prawa i Sprawiedliwości twierdzi, że wulgarny język Daniela Obajtka, uchwycony na nagraniach opublikowanych przez "Gazetę Wyborczą", to objaw zespołu Tourette'a. Eksperci wyjaśniają jednak, że nie można każdego przekleństwa tłumaczyć tikami. - Jeśli wulgaryzmy wpisują się w kontekst i kształt wypowiedzi lub mają zabarwienie emocjonalnie, to mamy do czynienia ze zwykłym przeklinaniem - mówi neurolog w rozmowie z Gazeta.pl.

Koprolalia, czyli przymus wypowiadania wulgaryzmów, to jeden z tików najrzadziej występujących u chorych na zespół Tourette'a. "Nie ma charakteru intencjonalnego, przekleństwa nie są merytorycznie związane z treścią wypowiedzi, lecz wyrwane z kontekstu, wtrącone, nic niewnoszące do rozmowy" - pisze w oświadczeniu Polskie Stowarzyszenie Syndrom Tourette'a.

Komunikat odnosi się do "ostatnich wydarzeń medialnych", kłamstw na temat choroby i tym samym powielania krzywdzących stereotypów. Choć stowarzyszenie nie wskazuje wprost, nie trudno domyślić się, że chodzi o ujawnione przez "Gazetę Wyborczą" tzw. taśmy Obajtka, a właściwie sposób obrony prezesa Orlenu. Środowisko PiS i związane z partią rządzącą media, by odwrócić uwagę od clou publikacji, a więc tego, że Obajtek, pełniąc funkcję publiczną, "kierował z tylnego siedzenia" prywatną spółką, skupiły się na licznych wulgaryzmach, których ten użył. W dwugodzinnym nagraniu naliczono ich kilkaset. Jednak zdaniem m.in. "Wiadomości TVP", powodem jest choroba Obajtka, który cierpi na zespół Tourette'a.

Używanie zwykłych przekleństw to nie objaw choroby

"W imieniu Polskiego Stowarzyszenia Syndrom Tourette'a nie zgadzamy się na wykorzystywanie i manipulowanie wizerunkiem osób cierpiących na ZT. Ostatnie wydarzenia medialne mocno uderzają zarówno w osoby chore, jak i ich rodziny. Wypowiadający się w mediach 'specjaliści' mylą podstawowe pojęcia związane z ZT i przekazują kłamstwa, które później odbijają się w społeczeństwie, przyczyniając się do powielania krzywdzących stereotypów, z którymi jako Stowarzyszenie od lat walczymy. Jednoznacznie sprzeciwiamy się przedstawianiu osób z ZT jako wulgarnych i niekulturalnych, a także ukazywania zwykłych przekleństw jako objawów choroby" - piszą eksperci organizacji. 

Ze stanowiskiem stowarzyszenia zgadza się dr hab. n. med. Piotr Janik, neurolog z Katedry i Kliniki Neurologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, z którym rozmawialiśmy o zespole Tourette’a. 

Maria Lipińska: Czym jest koprolalia?

Dr hab. n. med. Piotr Janik, Katedra i Klinika Neurologii WUM: To nie jest tik, który jest wymagany do rozpoznania choroby, wręcz przeciwnie, według opracowań występuje u jednego chorego na pięciu w jakimś momencie życia. Najczęściej pojawia się między 10. a 12. rokiem życia i wraz z upływem lat może zanikać lub się utrzymywać. Jak każdy tik, może się nasilać i ustępować. On nigdy nie jest samodzielnym tikiem i istnieje z innymi tikami np. ruchowymi.

Jakie są pozostałe objawy zespołu Tourette'a?

Jest ich bardzo wiele. Choroba zaczyna się od tików prostych twarzy jak mruganie, potrząsanie głową i pociąganie nosem. Po średnio dwóch latach pojawiają się tiki głosowe. Tiki głosowe mogą być proste, jak chrząkanie i wydawanie dźwięków i złożone - artykułowanie sylab i wyrazów. 

Jak funkcjonują na co dzień osoby z zespołem Tourette'a?

Bardzo różnie, wszystko zależy od nasilenia objawów. Zespół Tourette'a to choroba neuropsychiatryczna uwarunkowana genetycznie i ma bardzo zróżnicowane spektrum objawów. To może być bardzo łagodna postać choroby, łagodne tiki, które nie sprawiają problemów w codziennym życiu. Po drugiej stronie są chorzy, którzy mają ciężkie nasilenie tików i współistniejące zaburzenia psychiatryczne, które często są diagnozowane przy tej chorobie.

Daniel ObajtekTaśmy Daniela Obajtka. Tłumaczymy w punktach, o co chodzi w sprawie

Jaka jest różnica między używaniem wulgaryzmów a koprolalią?

Koprolalia jest stanem chorobowym. Różnica nie zawsze jest taka łatwa do wychwycenia. Jednak koprolalia wiąże się przymusem, więc pojawia się w wypowiedzi danej osoby przypadkiem i nie jest związana z kontekstem wypowiedzi. Nie ma tam zabarwienia emocjonalnego, co jest typowe dla osób zdrowych, które przeklinają. Jeśli wulgaryzmy wpisują się w kontekst i kształt wypowiedzi lub mają zabarwienie emocjonalnie, to mamy do czynienia ze zwykłym przeklinaniem.

Czy osoby z taką chorobą mogą sprawować funkcje publiczne, które wymagają publicznego przemawiania?

Jeśli to łagodny przebieg choroby, to oczywiście tak. Choroba ma największe nasilenie między 10. a 12. rokiem życia, a później naturalnie zwalnia. Dorosłych chorych, którzy mają problematyczne tiki, jest tylko 20 proc.

Zobacz wideo Wiceminister Soboń o kupnie Polska Press przez Orlen