Bunt Grupy Wagnera. ISW: Prigożyn mógł dotrzeć nawet do Moskwy, ale się przeliczył

"Jakiekolwiek zmiany w kierownictwie resortu obrony byłyby znaczącym zwycięstwem Prigożyna, który oskarża Szojgu i Gierasimowa o śmierć dziesiątek tysięcy rosyjskich żołnierzy w Ukrainie" - podkreśla Instytut Badań nad Wojną w swojej analizie zbrojnego buntu Grupy Wagnera. Jak zaznaczają eksperci, nie wiadomo, gdzie obecnie przebywa Jewgienij Prigożyn.

Analitycy Instytutu Badań nad Wojną przeanalizowali weekendowy bunt wagnerowców i ich przywódcy Jewgienija Prigożyna. Jak czytamy, niezależny rosyjski portal Meduza, powołując się na źródła na Kremlu, poinformował, że w sobotę w południe - kiedy najemnicy zajęli Rostów nad Donem i przesuwali się w kierunku Moskwy - szef Grupy Wagnera próbował skontaktować się z administracją Władimira Putina. Dyktator miał jednak odmówić rozmowy z Prigożynem. Według serwisu przywódca wagnerowców dostrzegł brak poparcia militarnego dla swoich działań i zmienił zdanie ws. swojej rebelii. Wówczas Kreml miał przystąpić do negocjacji z udziałem Alaksandra Łukaszenki. Mieli w nich wziąć udział również szef administracji Władimira Putina Anton Wajno oraz ambasador Rosji w Białorusi Borys Gryzłow.

Zobacz wideo Prezydent Andrzej Duda o "specjalnej łączności" z premierem Mateuszem Morawieckim

"Zmiany w rosyjskim MON będą zwycięstwem Prigożyna"

ISW podkreśla, że nie jest na razie wiadome, jakie konsekwencje będzie miało zbrojne wystąpienie wagnerowców, czy zawarte porozumienie zostanie zrealizowane, a także to, co Kreml i Ministerstwo Obrony Rosji zamierzają zrobić z najemnikami z Grupy Wagnera. Nie wiadomo też, czy kierownictwo rosyjskiego MON poniesie jakieś konsekwencje - Jewgienij Prigożyn skonfliktowany jest bowiem z szefem resortu Siergiejem Szojgu. Analitycy Instytutu Badań nad Wojną zaznaczają, że mówi się, iż ministra mógłby zastąpić Aleksiej Diumin, gubernator obwodu tulskiego. Spekulacje trwają również ws. wymiany szefa Sztabu Generalnego gen. Walerija Gierasimowa.

Jakiekolwiek zmiany w kierownictwie resortu obrony byłyby znaczącym zwycięstwem Prigożyna, który oskarża Szojgu i Gierasimowa o śmierć dziesiątek tysięcy rosyjskich żołnierzy w Ukrainie

- czytamy w analizie ISW. Think tank zauważa również, iż nie wiadomo również, gdzie obecnie przebywa Jewgienij Prigożyn. "Służby prasowe Prigożyna powiedziały, że 'przesyła on pozdrowienia' i odpowie na wszystkie pytania, 'kiedy będzie miał normalną komunikację'. Na powiązanym z Grupą Wagnera kanale telegramowym pojawił się z kolei wygenerowany przez sztuczną inteligencję obraz Prigożyna trzymającego palec na ustach i stwierdzającego, iż 'plany kochają ciszę'. To kopia powszechnie używanego w Ukrainie symbolu" - zaznacza ISW.

ISW: Rosyjskie służby nie poradziły sobie z buntem Grupy Wagnera

Wcześniej amerykański Instytut Badań nad Wojną ocenił, że rosyjskie służby nie poradziły sobie z natychmiastową odpowiedzią na bunt najemników z Grupy Wagnera. Jednocześnie eksperci stwierdzili, że mimo tego Jewgienij Prigożyn przeliczył swoje siły.

ISW nie potwierdził również doniesień o obecności zbuntowanych najemników w obwodzie moskiewskim, mniej niż 100 kilometrów od rosyjskiej stolicy. Analitycy mają pewność, że wagnerowcy zbliżyli się 330 kilometrów do miasta, dojeżdżając do Krasnoje w obwodzie lipieckim.

Rosgwardia została skierowana w rejon Rostowa nad Donem już 23 czerwca, w reakcji na pierwsze agresywne zapowiedzi Jewgienija Prigożyna. Ta przeznaczona do likwidacji zagrożeń wewnętrznych formacja nie stawiła najemnikom wystarczającego oporu i zdaniem badaczy z ISW Prigożyn mógłby dotrzeć nawet do granic Moskwy. Szefowi najemników brakowało jednak żołnierzy, a do masowych dezercji w szeregach armii i przyłączania się do Grupy Wagenera nie doszło.

Potwierdzono jednak kilka starć pomiędzy siłami Prigożyna a wojskami lojalnymi wobec Kremla. Zginąć miało kilkunastu rosyjskich żołnierzy. Przynajmniej 13 zostało zabitych w wyniku zestrzelenia przez najemników samolotu transportowego An-26. Instytut Badań nad Wojną podkreślił, że to jeden z najkrwawszych dni dla rosyjskiego lotnictwa od początku inwazji na Ukrainę.

***

Więcej o: