"Bandyci wyważają drzwi, zmuszają do głosowania". Tak mają wyglądać rosyjskie pseudoreferenda

Rosjanie prowadzą na okupowanych terytoriach pseudoreferendum w sprawie przyłączenia zajętych przez siebie ukraińskich ziem do Federacji Rosyjskiej i zmuszają miejscową ludność do uczestniczenia w nielegalnym głosowaniu. Pojawia się coraz więcej doniesień, że do mieszkań pukają uzbrojeni Rosjanie i każą wypełnić karty do głosowania. Ukraińskie władze nie uznają tej inicjatywy Moskwy i zapowiadają wyzwolenie okupowanych obwodów. Tymczasem Kreml zapowiada, że anektuje te ziemie.

O przymusowym uczestnictwie w pseudoreferendum donoszą m.in. mieszkańcy obwodu ługańskiego Jak wyjaśnia szef ukraińskiej administracji obwodu Serhij Hajdaj, przedstawiciele Rosjan chodzą po domach i mieszkaniach z urną i zmuszają do oddania głosu.

Pseudoreferenda. "Mężczyźni jeżdżą z bronią po wioskach"

Podobne doniesienia spływają z obwodu chersońskiego. Agencja Ukrinform cytuje szefa administracji państwowej w Chersoniu. - Otrzymujemy liczne głosy od mieszkańców obwodu na temat fałszywego referendum. Ludzie masowo są sprowadzani z Krymu, aby głosowali. Bandyci z bronią jeżdżą po wioskach, zmuszając mieszkańców do głosowania. W Chersoniu, Czornobajiwce i innych miastach wyważają drzwi i zmuszają ludzi do głosowania - twierdzi Jarosław Januszewicz. Jak relacjonuje "uzbrojeni 'asystenci' urządzają 'głosowania w domach'".

Zobacz wideo Reakcje Rosjan na zarządzoną mobilizację. "Wolę już iść do więzienia. Nie będę walczył za tę władzę"

Doradca ukraińskiego MSW Anton Heraszczenko opublikował na Twitterze wideo, na którym widzimy klatkę schodową w jednym z bloków. Po schodach idą cywile z dokumentami - zapewne kartami do głosowania (jedna z kobiet trzyma przezroczysty pojemnik, który wygląda jak przenośna urna) oraz mężczyźni w wojskowych ubraniach i z długą bronią. Rozlega się głośne pukanie do drzwi, a po krótkiej chwili cywile i wojskowi wracają na dół. 

Informację o zmuszaniu ludzi do udziału w pseudoreferendach na okupowanych terenach podaje też ukraiński sztab generalny. Jak poinformowano w komunikacie, mieszkańcom Starobielska (obwód ługański) zabroniono opuszczać miasto między 23 a 27 września. Na miejscu mają być też formowane uzbrojone grupy, których zadaniem, według doniesień, będzie zmuszanie ludzi do udziału w fikcyjnym głosowaniu. 

Granica Fińsko-RosyjskaUciekają przed mobilizacją do Finlandii. Helsinki ograniczają wjazd

Z kolei z obwodu zaporoskiego spływają doniesienia o rzekomych nagrodach za udział w głosowaniu. Według Ukrinformu mieszkańcom obiecuje się m.in. pieniądze za dostarczenie danych paszportowych i przyjęcie obywatelstwa rosyjskiego. 

Rosja organizuje "referenda" na okupowanych terenach. "Grzebie możliwość rozmów"

W czterech okupowanych przez Rosję ukraińskich obwodach rozpoczęły się pseudoreferenda w sprawie przyłączenia tych terenów do Rosji. Zdaniem Kijowa działania Moskwy zamykają drogę do dyplomatycznych rozwiązań. 

Plebiscyty odbywają się w obwodach: donieckim, ługańskim, chersońskim i zaporoskim z inicjatywy okupacyjnych władz tych regionów. Głosowania mają potrwać do wtorku zarówno na okupowanych terytoriach, jak i w Rosji. Jednak ani społeczność międzynarodowa, ani tym bardziej Kijów, nie uznają legalności działań Moskwy.

Prezydent Wołodymyr Zełenski ocenił zapowiedź referendów, jako eskalację sytuacji. "Rosja sama grzebie możliwość rozmów" - dodał ukraiński prezydent. W 2014 roku po pseudoferendum na Krymie Rosja zajęła półwysep i do dziś go okupuje, choć nie uznaje tego znakomita większość społeczności międzynarodowej.

W piątek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zapowiedział, że po przeprowadzeniu referendum okupowane terytoria Rosja będzie uważała za swoje i atak na nie będzie traktować jak atak na Federację Rosyjską.

Mychajło DianowObrońca z Azowstalu po powrocie z niewoli. Wychudzony, z ubytkiem kości

Więcej o: