#EyesOnUkraine. "Okupanci łapią ludzi na ulicach" [RELACJE OUTRIDERS]

"W Chersoniu przestają działać ukraińskie firmy", "Rosyjscy żołnierze minują pola, zabierają rolnikom maszyny", a "Mieszkańcy Odessy zaczęli żartować, że armia rosyjska wreszcie zaatakowała 'Pentagon'" - to niektóre z relacji ośmiorga ukraińskich reporterek i reporterów Outriders, którzy na bieżąco relacjonują sytuację m.in. w Odessie, Krzywym Rogu, Chersoniu, Ochtyrce, Dnieprze, Czernihowie, Połtawie czy Sumach. Ich teksty, które przybliżają codzienne życie w ukraińskich miastach, Outriders zamieszcza w ramach inicjatywy #EyesOnUkraine. Można je znaleźć m.in. w poniższym, aktualizowanym artykule.
Zobacz wideo Jak wojna Rosji z Ukrainą postrzegana jest na świecie? Prof. Legucka: Indie i Afryka powielają rosyjską propagandę

Poniżej przedstawiamy aktualizowany tekst z relacjami ukraińskich reporterek i reporterów Outriders, którzy codziennie pracują w Ukrainie nad tekstami korespondencyjnymi z różnych części Ukrainy - w mediach społecznościowych ukazują się one pod hasztagiem #eyesonukraine. 

"Odessa, Krzywy Róg, Chersoń, Ochtyrka, Dniepr, Czernihów, Połtawa i Sumy to tylko część miejscowości, skąd regularnie przesyłamy nasze korespondencje i gdzie zatrudniamy lokalnych doświadczonych dziennikarzy" - informuje zespół Outriders.

Połtawa, 24 maj

Mimo trwającej wojny 19 maja Połtawa obchodziła Dzień Wyszywanki. To międzynarodowe święto, które ma na celu zachowanie oryginalnej tradycji noszenia ukraińskich strojów etnicznych. Wielu mieszkańców miasta spacerowało w strojach ludowych i robiło sobie zdjęcia. Pomnik hetmana Iwana Mazepy również został przyozdobiony wyszywanką. Tego dnia w Połtawie nawet klomby przystrojono w patriotyczne barwy. W pobliżu soboru Zaśnięcia Matki Bożej zorganizowano także wystawę fotografii z przełomu XIX i XX wieku. Na zdjęciach przedstawiono ludność Połtawy w tradycyjnych ukraińskich strojach.

Za projekt "Eyes on Ukraine" odpowiada grupa reporterska Outriders - dołącz do grona ich Patronek i Patronów. Wesprzyj ich pod tym linkiem.

Chersoń, 20 maja

Coraz częściej na ulicach Chersonia pojawiają się ulotki o treści np. „Chersoń to Ukraina". To jedyny akt oporu, jaki pozostał chersończykom. Protesty są niemożliwe. Okupanci łapią ludzi na ulicach, których uważają za podejrzanych, wyłamują drzwi w mieszkaniach, aby uprowadzać ich z domów, i wywożą ofiary z miasta lub wtrącają do podziemnych więzień. Setki miejscowych zostało zatrzymanych, nie poddają się jednak – nadal piszą na ścianach, płotach i drogach na niebiesko i żółto: „Chersoń to Ukraina".

W sklepach grana jest muzyka ukraińska. Ludzie zbierają się na podwórkach, aby śpiewać „Stefanię" i „Tam na łące czerwona kalina". Mieszkańcy Chersonia wierzą w Siły Zbrojne Ukrainy i w wyzwolenie miasta.

Sumy, 19 maja

Przez kilka tygodni mieszkańcy Sum czuli się względnie bezpieczne. Kawiarnie, sale gimnastyczne i sklepy funkcjonowały normalnie pomimo okresowych ostrzałów na granicy i kilku alarmów przeciwlotniczych. 16 maja, ok. 7 rano, armia rosyjska próbowała się przebić przez granicę państwową z Ukrainą w regionie sumskim. Rosjanie otworzyli ogień w przygranicznym rejonie Szostkynskyj z wielu rodzajów broni (moździerzy, granatników, karabinów maszynowych i pistoletów maszynowych). Podczas bitwy rosyjska grupa dywersyjno-rozpoznawcza (SRG) starała się dostać na terytorium Ukrainy. Ukraińscy pogranicznicy odparli atak, a nieprzyjaciel się wycofał.

Połtawa, 19 maja

W połtawskim liceum nr 17 produkowane są suszone zestawy barszczu dla armii ukraińskiej i ludności cywilnej przebywającej w strefie walk. Zestawy te powstawały w szkole od 2014 r. 27 lutego br., kilka dni po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na pełną skalę, zespół czterech nauczycieli-wolontariuszy wrócił do pracy. Wkrótce potem dołączyli do nich pozostali nauczyciele. Pracują już 2,5 miesiąca bez żadnego wolnego dnia. Nauczyciele, rodzice i wolontariusze przynieśli do szkoły 16 suszarek do żywności. Wolontariusze najpierw myją i siekają warzywa. Następnie suszą wszystko w maszynach i do specjalnych opakowań wkładają suszone kapustę, buraki, cebulę, marchew i zieleninę. Uzyskują w sumie 15–20 opakowań dziennie. Aby przygotować barszcz w warunkach polowych, do suszonej mieszanki należy dolać wrzątku i doprawić koncentratem pomidorowym. Wolontariusze przetworzyli już ponad 1,5 t warzyw i przekazali Siłom Zbrojnym Ukrainy oraz ofiarom wojny ponad 800 zestawów barszczu.

Zostań Patronką/Patronem Outriders:

https://zrzutka.pl/outriders

Chersoń, 19 maja

Z przybliżonych wyliczeń władz ukraińskich wynika, że połowa mieszkańców Chersonia opuściła miasto. Nie było dróg ewakuacyjnych ani przygotowanego transportu – ludzie wyjechali, ryzykując życiem i wolnością. Niektórzy z tych, którzy opuścili Chersoń, „pożyczyli" swoje mieszkania przesiedleńcom z regionu. Pozostali zostawili klucze do mieszkań sąsiadom, aby ci zajęli się ich własnością. Inni po prostu porzucili swoje domy, nic nikomu nie wyjaśniając. Oczywiście okupantów zainteresowały puste lokale. Prorosyjskie kanały na Telegramie rozpowszechniały rozkaz jednego z dowodzących okupacją regionu, Wiktora Bedryka. Zgodnie z tym dokumentem szefowie Związków Właścicieli Mieszkań (UAO) mieli dostarczyć wykazy pustych lokali w swoich wieżowcach, aby mieszkańcy mogli zaoferować je uchodźcom.

Kilka dni później Centralna Agencja Wywiadowcza Ukrainy poinformowała, że szefowie chersońskiego UAO w rejonach Tawrijski i Żytłosiełyszcze zostali zobowiązani do dostarczenia wykazów pustych mieszkań w swoich budynkach. Okupanci rzekomo planowali ulokować tam przedstawicieli rosyjskiego wojska i służb bezpieczeństwa. Ci chersończycy, którzy opuścili miasto, zaczęli dzwonić do swoich szefów w UAO, prosząc, aby tego nie robili.

Rozkaz mógł być jednak fałszywy, jak utrzymuje przedstawiciel organizacji pozarządowej Stowarzyszenia Domów w Chersoniu Jewhenij Troszczak. Twierdzi on, że żaden szef UAO nie otrzymał żądania okupantów dotyczącego dostarczenia wspomnianej listy. Co więcej, takie listy nie były ani tworzone, ani nikomu przekazywane. W większości przypadków szefowie UAO nie wiedzą, które mieszkania są puste – właściciele opuszczają je bez słowa. Z czasem rozkaz rozpowszechniany przez kanały Telegramu został uznany za fałszerstwo wyprodukowane za pomocą Photoshopa. Jednak nawet jeśli rozkaz był fałszywy, czasami zdarza się, że Rosjanie osiedlają się w wybranych przez siebie mieszkaniach. We wsiach obwodu chersońskiego wojsko rosyjskie wyrzuca ludzi z ich domów i organizuje tam „sztab wojskowy". Tymczasem w Chersoniu nieznani ludzie krążą po wieżowcach i zaznaczają mieszkania, w których nikt nie mieszka. Nie jest jasne, czy planują je obrabować, czy chcą umieścić tam nowych mieszkańców, czy jest to rodzaj osobliwego spisu powszechnego.

Krzywy Róg, 18 maja

Za kilka tygodni kampania zasiewów w obwodzie dniepropietrowskim dobiegnie końca. Miejscowi rolnicy codziennie pracują na polach, aby zaopatrywać ten region i całą Ukrainę w chleb, olej i kaszę. Kampania zaczęła się dziwnie: opóźniła się z powodu aktywnych działań wojennych i chaotycznego rosyjskiego ostrzału zakazaną amunicją kasetową. Rolnicy wciąż znajdują na polach niewybuchy i wystrzeloną amunicję. Po jej zneutralizowaniu przez saperów prace terenowe są kontynuowane. Według szefa administracji wojskowej Krzywego Rogu zbiorów wystarczy dla całego regionu i całej Ukrainy.

Operator maszyn Hryhorij Olijnyk całe życie pracował w rolnictwie. 24 lutego też był na polu. Nagle zobaczył coś dziwnego na niebie. To były dwie rakiety, które przeleciały nad wsią w kierunku Mikołajowa i Kropywnyckiego.Kolega Hryhorija, kierowca opryskiwacza samobieżnego, został wysiedlony z Doniecka w 2014 r. Roman Moskwita opuścił Iłowajsk wraz z rodziną. Mówi, że nie jest zdziwiony obecną inwazją rosyjską – spodziewał się zresztą, że rozpocznie się ona na całym terytorium Ukrainy. Nie boi się pracy w terenie, nawet gdy słyszy strzały. Cisza we wsiach wokół Krzywego Rogu to obecnie rzadka sytuacja. Wszyscy krewni Romana, łącznie z żoną i dzieckiem, nie chcą opuszczać wioski, rodziny ani domu. Wierzą w zwycięstwo Sił Zbrojnych Ukrainy. 

Chersoń, 17 maja

Największy las w Europie posadzony przez człowieka znajduje się w obwodzie chersońskim. Miejscowi posadzili go dawno temu, aby chronić teren przed ekspansją wydm. To Piaski Aleszkowskie. Obszar płonie od ponad tygodnia, ale armia rosyjska nie pozwala go ugasić. Według Państwowej Agencji Leśnictwa Ukrainy obecnie pali się 1587 ha lasu. Rosjanie, którzy zajmowali część obwodu chersońskiego, pozwolili ukraińskiej straży lasów państwowych dotrzeć do pożaru, jednocześnie konfiskując jej sprzęt. Ukraińcy nie mają również wystarczającej ilości paliwa, aby dostać się na całe terytorium objęte żywiołem.

Strefa ognia obejmuje nawet linię frontu, ale tam ugaszenie pożaru graniczy z cudem. Co więcej, miny i zniszczony sprzęt wojskowy w lasach jeszcze bardziej komplikują sytuację. Ogień dotarł do półwyspu Kinburnskiego i niszczy tereny czarnomorskiego rezerwatu biosfery. To największy pożar w regionie od kilkudziesięciu lat. Niektóre wioski są tak spowite dymem, że ludzie nie mogą normalnie oddychać. Zapach dymu dociera nawet do Chersonia.

Do akcji ratowniczej dołączają się miejscowi rolnicy, którzy dzielą się paliwem z ekipami strażackimi.

Sumy, 16 maja

Wzdłuż dróg w rejonie sumskim można znaleźć spalony sprzęt armii rosyjskiej. W pierwszych dniach inwazji na pełną skalę rosyjskie czołgi i artyleria samobieżna utknęły na terytorium Ukrainy. Rosyjscy żołnierze po prostu je opuścili i uciekli. Siły Zbrojne Ukrainy zabrały nieuszkodzony sprzęt bojowy i użyły go później w walkach. Na zdjęciach widać wioskę Wełykyj Bobryk koło Sum. Wojska rosyjskie stacjonowały tam w pierwszych dniach inwazji na pełną skalę, a później wycofały się do wsi Trościaniec.

"Rosyjska artyleria samobieżna utknęła przy drodze. Znaleźliśmy jednego rosyjskiego żołnierza zostawionego przez kolegów w pobliżu maszyny. Złapaliśmy go i przekazaliśmy Ukraińskiej Służbie Bezpieczeństwa. Nazywał się Ołeksandr. Pochodził z Hakasi. Znaleźliśmy go 26 lutego br. To był początek, wtedy Rosjanie nawet próbowali nawiązać kontakt, a nie od razu strzelać" - mówi dwóch ukraińskich żołnierzy, którzy brali udział w tej "operacji". Teraz sprzęt stoi spalony po walkach.

Odessa, 15 maja

Jednym z rosyjskich celów w Odessie jest małe lotnisko na obrzeżach miasta. Niegdyś było obiektem wojskowym, ale przez ostatnie 20 lat służyło jako przestrzeń do nauki jazdy ekstremalnej, miejsce gromadzenia się motocyklistów itp. Jednym słowem jego działalność nie miała nic wspólnego z wojskiem. Mimo to Rosjanie uparcie je atakują. Osiedle wokół lotniska nazywa się "Pentagon". To określenie pojawiło się w latach 80. XX wieku, kiedy z lotniska korzystała armia sowiecka.

7 maja br. sześć pocisków Х-101, zdolnych do przenoszenia głowic nuklearnych i pokonywania 5 tys. km, skierowało się w rejon lotniska. Ukraińska obrona przeciwlotnicza zniszczyła część pocisków, ale dwa trafiły bezpośrednio w dzielnicę mieszkalną. Na szczęście obyło się bez ofiar. Została za to zniszczona prywatna manufaktura mebli, uszkodzono także dach lokalnego centrum handlowego.

Mieszkańcy Odessy natychmiast zaczęli żartować, że armia rosyjska wreszcie zaatakowała "Pentagon", w 22. rocznicę inauguracji Putina.

Połtawa, 15 maja 

W jednym z połtawskich audytoriów mieszka 95 wewnętrznie przesiedlonych osób. Od początku wojny na pełną skalę w szkole tej przebywało ok. 200 osób. Większość z nich to przesiedleńcy z obwodu charkowskiego i sumskiego. Ludzie mieszkają tu za darmo. Rada miejska zapewnia im również bezpłatny posiłek. W jednym pokoju, który kiedyś był salą lekcyjną, mieszczą się zazwyczaj dwie lub trzy rodziny. Mogą przebywać razem ze swoimi pupilami, ponieważ połtawskie placówki oświatowe udzielają również schronienia zwierzętom. Koty i psy otrzymują także darmowe jedzenie w schronisku.

Dniepr, 13 maja

Dzień Pamięci i Pojednania przypadł na weekend, 7–8 maja. Rząd ostrzegał przed możliwymi atakami rakietowymi, dlatego wielu mieszkańców Dniepru na wszelki wypadek opuściło miasto. Nie odbyły się też żadne imprezy świąteczne. Alarmy lotnicze często się teraz rozlegają. Na szczęście miasto nie zostało ostrzelane. Ludzie uczcili pamięć poległych, gromadząc się pod Pomnikiem Chwały – symbolem żołnierzy poległych podczas II wojny światowej.

Sumy, 13 maja

Fotografowie z Sum zorganizowali w centrum miasta charytatywny projekt. Wykonali za darmo piękne portrety fotograficzne mieszkańców Sum, a ci, którzy mogli i chcieli, wrzucali pieniądze do specjalnie przygotowanego pudełka. Zostały one później przekazane armii ukraińskiej. Ważnym szczegółem sesji zdjęciowej było to, że „modele" mieli mieć na sobie jakiś ukraiński symbol. Chodziło o pokazanie, że tożsamość Sum jest spójna z hasłem „Jesteśmy Ukrainą". Wolontariusze przywieźli też rower, który dorośli i dzieci wykorzystywali podczas pozowania. Kobiety zakładały ukraińskie wieńce i trzymały ukraińską flagę. W sumie podczas imprezy, w której wzięło udział ok. 50 osób, zebrano 1775 hr.

Zełenodolśk, 11 maja

Zełenodolśk to miasto w pobliżu Krzywego Rogu, które od początku wojny jest ostrzeliwane codziennie. Rosjanie atakują je z rejonu Chersonia. W rezultacie infrastruktura miejska została poważnie uszkodzona, podobnie jak 60 domów jednorodzinnych i trzy wieżowce. Niektóre domy są zrujnowane. Prawie 60 proc. mieszkańców miasta wyjechało. Życie toczy się jednak dalej. Są prąd, woda i gaz. Między atakami ludzie koszą trawę, sadzą kwiaty i pracują przy daczach (gdzie uprawiają warzywa). Najbliższym miastem, do którego Ukraińcy uciekali z okupowanych terenów, jest właśnie Zełenodolśk. Uciekali na rowerach, pieszo, na wózkach inwalidzkich, a nawet za pomocą taczek - ludzie wsadzali do nich niepełnosprawnych krewnych i w ten sposób podróżowali na nieokupowane terytoria Ukrainy. Jedna z miejskich firm usługowych odbiera pojazdy przesiedleńców. Zgromadziła ok. 400 rowerów - 10 proc. ogólnej liczby rowerów pozostawionych w mieście. Ludzie zostawiają je, kiedy wsiadają do autobusów ewakuacyjnych – mówi mer Zełenodolśka Dmytro Neweseli. Ołena ma 62 lata i cały czas mieszka w Zełenodolśku. Rosyjskie rakiety zniszczyły jej dom. Kiedy zaczął się ostrzał, ona i jej wnuki ukryły się w bezpiecznym miejscu. Stres nie pozwala kobiecie przypomnieć sobie, jak wraz z dziećmi wydostała się spod warstw gruzu. Sąsiedzi twierdzą, że dali jej drabinę, aby mogła wyjść ze zrujnowanego domu.Mimo ciężkich prób, które ją spotkały, Ołena nie jest przygnębiona. Wierzy w zwycięstwo Ukrainy i mówi, że odbuduje dom. W pobliżu domu Ołena posadziła nawet ziemniaki, cebulę, buraki, kabaczki i inne warzywa.

Krzywy Róg, 10 maja

Linia frontu oddalona jest od Krzywego Rogu o 50 km. W razie potrzeby wszyscy w mieście są gotowi do walki. Taktykę walki i tajniki paramedycyny od dwóch miesięcy zgłębia zwłaszcza ekipa miejskich fryzjerów z sieci barber shopów o nazwie Mane's Club. Nauka zajmuje im 4-6 h dziennie kilka razy w tygodniu. Ich trenerem jest Mykoła Jeroszkin z Donieckiego Państwowego Uniwersytetu Spraw Wewnętrznych. Mężczyzna w 2014 r. przeniósł się z powodu wojny do Krzywego Rogu. - Trenuję tych, którzy nie stoją z boku w tych trudnych czasach - komentuje pan Jeroszkin swoje zajęcia z fryzjerami. Pracownicy Mane's Club, Boris Byczkow i Dmytro Zylcow wspierali Siły Zbrojne Ukrainy od pierwszego dnia rosyjskiej inwazji na pełną skalę. Kupują amunicję i dostarczają ją na linię frontu. Obcinają też włosy tym żołnierzom, którzy nie mogą opuścić swoich pozycji.

Sumy, 10 maja

To ulica Troicka w Sumach, jedna z najwspanialszych ulic miasta. Zwykle nazywa się ją muzeum na wolnym powietrzu, ponieważ składa się ona z wielu zabytkowych budynków. Podczas gdy Rosja atakuje Ukrainę, mieszkańcy Sum wybierają się na wycieczkę. Przewodnik wykonuje swoją pracę z przyjemnością i mówi, że nie ma przyszłości bez historycznej przeszłości. Mieszkańcy Sum starają się wznowić przedwojenną działalność i powoli wracać do udziału w wydarzeniach kulturalnych.

Zaporoże, 10 maja

Gdy tylko rozpoczęła się rosyjska inwazja na pełną skalę, lokalne autobusy i pociągi były przeciążone. Ludzie uciekali przed wojną do zachodniej części Ukrainy. Teraz, po ponad 70 dniach wojny, na dworcu autobusowym jest niewielu pasażerów. Na stacji widzieliśmy tylko kilka autobusów [po ukraińsku: marszrutki – przyp. red.] do Lwowa i Dniepru. Kierowca powiedział, że teraz jechał do Lwowa w połowie pusty. Bramy Zaporoża na Zachód są otwarte, ale nie wydaje się, żeby wielu ludzi chciało opuścić miasto. Może dlatego budynek dworca autobusowego jest zamknięty. A na wiszącej na drzwiach informacji przeczytamy, że mężczyźni powinni udać się do wojskowego biura rejestracji i rekrutacji.

Mikołajów, 9 maja

Wojna w Ukrainie zabrała domy ludziom i zwierzętom, które zostały bez swoich panów, wody i jedzenia. Dlatego w Mikołajowie pojawiło się wiele organizacji, które opiekują się zwierzętami na ulicach i organizują żywność dla tych zabranych z ulic przez miejscowych. Wolontariusze utworzyli również czaty na komunikatorze Viber, podczas których wymieniali się informacjami na temat domów, gdzie potrzeba przysmaków dla zwierząt. Lokalne stołówki, które gotowały dla personelu wojskowego, zaczęły również przygotowywać posiłki dla zwierząt. Codziennie do różnych dzielnic Mikołaja, w tym na przedmieścia, dowozi się potrzebną żywność

Dniepr, 9 maja

Rosja przeprowadza ataki rakietowe na ukraińską infrastrukturę kolejową. Ucierpiało także miasto Dniepr. Wieczorem 4 maja br. w centralnej części miasta, w pobliżu mostu drogowo-kolejowego, miała miejsce potężna eksplozja, która ogromnie przestraszyła mieszkańców. Rosjanie wystrzelili dwa pociski, jeden zestrzelono. Na szczęście nikt nie został ranny. Ruch na moście chwilowo wstrzymano. Siła wybuchu wybiła okna w porcie rzecznym i pobliskiej siłowni.

Krzywy Róg, 9 maja

Ochotnicy z Krzywego Rogu rozpoczęli produkcję granatów dymnych na potrzeby działań wojennych. Większość wolontariuszy reprezentuje organizację pozarządową Zalizna Sotnia. Projekt powstał dzięki profesjonalnej wiedzy wolontariusza Danyla Honchara, aktywnego udziału zespołu oraz wsparciu mieszkańców.

- Ludzie dawali nam parafinę, azotany, pojemniki i uchwyty - składniki granatów dymnych. Jesteśmy też bardzo wdzięczni wszystkim, którzy codziennie przynoszą nam jedzenie. To największa motywacja! – mówi inicjator produkcji Denys Dubow. Ukraińska armia otrzymała tysiące takich granatów. Personel wojskowy twierdzi, że dzięki tej broni rozbił 35 wrogich jednostek transportowych. Wszystko, co wyprodukowała Zalizna Sotnia, trafia na front i służy do walki z rosyjskim najeźdźcą. Wolontariusze zachęcają każdego do pomocy rzeczowej i finansowej na rzecz budowy granatów.

Chersoń, 8 maja

Rosyjscy okupanci przygotowują się do świętowania 9 maja (Dzień Zwycięstwa nad reżimem hitlerowskim). Specjalna ochrona strzeże czerwonej flagi z sierpem i młotem w parku Chwały. Boją się, że miejscowi usuną flagę. W tym samym parku okupanci pomalowali czołg, który służy jako pomnik upamiętniający II wojnę światową.

Rosjanie umieścili również czerwoną gwiazdę, symbol ZSRR, na jednym z domów w pobliżu Komendy Głównej Policji w Chersoniu.

W całym regionie okupanci odnawiają pomniki Lenina, wywieszają czerwone flagi ZSRR i flagi Rosji, sprzątają ulice i wieszają plakaty nawiązujące symboliką do ZSRR. Miejscowi unikają udziału w takich "przedsięwzięciach".

W Geniczesku (miasto w regionie) odbyła się próba obchodów 9 maja. Okupanci zbudowali scenę w centrum miasta przed pomnikiem Lenina (niedawno odnowionym). Koncertowali artyści z Krymu. Rosyjska telewizja propagandowa skrupulatnie nagrywała każdą chwilę koncertu. W Skadowsku również odbył się koncert na cześć rosyjskiego święta. Tymczasem w Chersoniu powstaje scena na placu Wolności w centrum miasta.

Czernihów, 6 maja

Dzięki ogromnym wysiłkom obrońców Czernihowa miasto zdołało odeprzeć wszystkie rosyjskie ataki i nie trafiło pod okupację podczas całego oblężenia. Wioski wokół niego nie miały jednak tyle szczęścia. Kiedy Czernihów cierpiał z powodu nalotów, otaczające go pola i lasy zamieniły się w pole wielkiej bitwy lądowej.

To, co kiedyś było jedną z ulubionych rozrywek mieszkańców Czernihowa, teraz przekształciło się w ekstremalną aktywność. Spacery do pobliskich lasów są surowo zabronione, z kilkoma wyjątkami. Chodząc po polach, każdy powinien być szczególnie uważny. Nierzadko można znaleźć miny, bomby lub zniszczone rosyjskie pojazdy wojskowe. Do dziś pamiętam swoje lutowe spacery w miejscach, które są pokazane na zdjęciach. To było kilka dni przed wojną. Miałem nadzieję i modliłem się, aby ten piękny region Czernihowa nie został zniszczony. 

Gorąco polecamy, byście nas obserwowali i wspierali: https://zrzutka.pl/outriders

Odessa, 6 maja

W Odessie rozpoczęła się wystawa zdjęć ulicznych pt. "Ramię w ramię". Jest ona zorganizowana w pięciu różnych miejscach miasta. Autorami zdjęć są ukraińscy artyści, których wojna zmusiła do zostania „fotografami wojennymi". Zdjęcia przestawiają wojenne historie, bolesne i trudne doświadczenia Ukraińców. Ukazywanie ich na fotografiach jest jak dzielenie się osobistym nieszczęściem i wspólnymi wspomnieniami strasznych wydarzeń. Organizatorzy wystawy uważają, że zdjęcia pomagają budować zbiorową pamięć o wojnie. To ich zdaniem najważniejszy cel fotografa wojennego.

Połtawa, 6 maja

Młode kobiety w Połtawie tkają siatki maskujące dla wojska. Ręcznie wykonane wyroby to dzieło zaangażowanej grupy połtawskich wolontariuszek, która działa od 2014 r. i pomaga ukraińskim żołnierzom. Od początku wojny na pełną skalę ochotnicy przenieśli się do lokalnego biura partii politycznej. Obecnie biuro jest siedzibą pomocy wojskowej dla ofiar wojny i dla uchodźców. W ciągu miesiąca dziewczyny stworzyły siatki maskujące o łącznej powierzchni 1785 mkw. To dokładnie 105 siatek i 43 specjalne kamuflaże dla snajperów.

Krzywy Róg, 5 maja

Tradycję sadzenia drzew w parku od dziesięciu lat pielęgnuje rodzina z Krzywego Rogu (to miasto w środkowej Ukrainie) – Artur, jego żona Olena i ich córka Inna. W tym roku tradycji również stało się zadość pomimo alarmów lotniczych, rosyjskiego ostrzału i wojskowej mobilizacji. 30 kwietnia rodzina posadziła cyprysy i sosny w parku im. Fedora Merszawcewa. Naukowiec Anton Petruchin wyhodował w domu 150 cyprysów. Szyszki cyprysowe przywiózł z Barcelony. Mieszkańcy Krzywego Rogu posadzili część sadzonek w pobliżu miejscowego instytutu i zakładu przemysłowego. Teraz w alei parkowej, nieformalnie zwanej Barceloną, wyrośnie jeszcze 10 nowych drzew.

Wcześniej, 16 kwietnia br., czyli w Dzień Ochrony Środowiska w Ukrainie, mieszkańcy Krzywego Rogu sadzili drzewa, sprzątali parki i pobocza dróg. Zdaniem dziennikarzy w akcji wzięło udział ok. 1500 osób (Ołeksandr Wilkul, szef obwodowej administracji wojskowej Krzywego Rogu, twierdzi natomiast, że w sprzątaniu miasta wzięło udział co najmniej 10 tys. osób). Zespół jednego z instytutów badawczych w Krzywym Rogu posadził cyprysy i sosny, których sadzonki pracownik przywiózł z Barcelony. Wg rady miasta mieszkańcy oczyścili 300 ha terenu i posadzili setki drzew i kwiatów. Władze ogrodu botanicznego i lokalne inicjatywy młodzieżowe dostarczyły wolontariuszom nasiona i sadzonki.

Dniepr, 5 maja

W dnieprowskim metrze odbył się koncert. Na stacji przy dworcu kolejowym wystąpiły ukraińskie gwiazdy. Miejsce to zostało wybrane nieprzypadkowo - istnieje ciągłe zagrożenie ostrzałem rakietowym, a metro to dobre schronienie. Na scenie pojawili się znani piosenkarze i komicy ze "Studia Kwartał 95", na którego czele stał wcześniej obecny prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Gwiazdy przekazały widzom, jak dumne są z ich postawy. Na zakończenie koncertu wszyscy odśpiewali hymn Ukrainy. Metro w Dnieprze jeszcze nigdy nie zgromadziło tylu ludzi. Nie cieszy się ono bowiem popularnością wśród mieszkańców. Jest jednym z najkrótszych na świecie i nadal nie zostało doprowadzone do centrum miasta.

Dniepr to miasto we wschodniej Ukrainie, położone między trzema frontami tej wojny.

Chersoń, 4 maja. "Przestają działać ukraińskie firmy"

W Chersoniu przestają działać ukraińskie firmy: supermarkety ATB są zamknięte, sklepy Watson wyprzedały towar z rabatem 70 procent, a taksówki sieci Uklon już nie jeżdżą w regionie. Wielu małych producentów zawiesiło działalność, a reszta powoli upada. Ci, którzy jeszcze pracują, są uważani za prawdziwych bohaterów. Sprowadzenie towarów z innych części Ukrainy do okupowanego regionu jest prawie niemożliwe. Ci, którzy próbują to robić, muszą omijać dziesiątki posterunków, dawać wiele łapówek i unikać pocisków latających nad ich głowami. Część towarów sprowadzana jest z Krymu. Produkty te sprzedawane są na lokalnych, nielegalnych rynkach rolnych, które teraz rozkwitły w Chersoniu.

W pobliżu Chersonia znajdowała się ferma drobiu Czornobajiwśka. Padło tam 4 mln kurczaków, ponieważ rosyjscy okupanci zniszczyli lokalną elektrownię, powodując wyłączenie automatycznego systemu karmienia. Robotnicy nie potrafili uruchomić systemu - ich pojazdy były nieustannie ostrzeliwane. Część kur i 1,5 mln jaj udało się przekazać pracownikom fermy, innym rolnikom i wolontariuszom, którzy oddali je rodzinom w Chersoniu. Teraz w mieście praktycznie nie można już kupić ukraińskich jaj. Sprowadzane są z różnych części Rosji. Ta sama sytuacja dotyczy mąki, cukru i zbóż. Rosyjscy żołnierze minują pola, zabierają rolnikom maszyny i paliwo oraz wywożą zboże z magazynów. Okupanci chcą wywołać katastrofę humanitarną w regionie chersońskim, aby zmusić ludzi do posłuszeństwa.

Wcześniej, 10 marca br., okupanci nie pozwolili mieszkańcom na zorganizowanie spokojnego wiecu w nowym miejscu, na placu przy Sali Kinowo-Koncertowej "Yuvileinyi" ("Jubileusz"). Jak mówią świadkowie, w pobliżu placu było dużo rosyjskich czołgów. Rosyjscy żołnierze strzelali w powietrze i uniemożliwiali zgromadzenie się ludziom. Rada Miasta poinformowała, że z Chersonia uciekło 15 procent jego mieszkańców. W tym samym czasie do miasta ewakuowano wiele osób z okolicznych wiosek.

*

Za projekt "Eyes on Ukraine" odpowiada grupa reporterska Outriders - dołącz do grona ich Patronek i Patronów. Wesprzyj ich pod tym linkiem: http://zrzutka.pl/outriders

Więcej o: