Parlament ograniczył uprawnienia ministra finansów

Koniec prac w parlamencie nad ustawą odbierającą ministrowi finansów prawo do podnoszenia akcyzy na oleje opałowe

Teraz ustawa czeka już tylko na podpis prezydenta. Wejdzie w życie z dniem ogłoszenia, a nie jak proponował Senat po 30 dniach od opublikowania w Dzienniku Ustaw. Posłowie odrzucili senacką poprawkę w tej sprawie. Co prawda wiceminister finansów Jarosław Neneman dał w Sejmie słowo, że Ministerstwo Finansów nie będzie w najbliższym czasie podejmować żadnych kroków zmierzających do podwyżki akcyzy na oleje opałowe i dlatego ustawa odbierająca mu prawo do podwyższania stawek tego podatku nie musi wchodzić w życie natychmiast po opublikowaniu, jednak posłowie najwyraźniej nie ufają ministrowi.

Ustawa jest zresztą konsekwencją majowych działań ministra finansów, który rozporządzeniem próbował podnieść stawkę akcyzy na olej opałowy z 23 gr za litr do stawki równej akcyzie na olej napędowy - 1,028 zł za litr. Pozwalała mu na to obowiązująca teraz ustawa o podatku akcyzowym. Minister tłumaczył podwyżkę koniecznością walki z szarą strefą i mafią paliwową.

Jego decyzja wywołała jednak trzęsienie ziemi. Oburzeni byli ludzie ogrzewający domy olejem. Ostro zareagowali także politycy. Minister wycofał rozporządzenie, ale sejmowa komisja finansów publicznych, "na wszelki wypadek", w ekspresowym trybie przygotowała projekt ustawy zamrażający obecne stawki akcyzy na olej opałowy i gaz grzewczy. Na ich zmianę potrzebna będzie teraz zgoda parlamentu i prezydenta.

Ponadto zgodnie z wolą Senatu na olej opałowy wykorzystywany niezgodnie z przeznaczeniem, czyli np. do napędzania samochodów czy ciągników, nakładana będzie karna akcyza - 2 tys. zł za 1000 litrów. Akcyza na ciężkie oleje opałowe przeznaczone na cele opałowe będzie wynosić 60 zł za 1000 kg.