Bush chce zniesienia dopłat do rolnictwa

Pomysł George'a Busha wycofania wsparcia dla rolników jest nierealny i szkodliwy dla rolnictwa europejskiego - uważają polscy eksperci.

Amerykański prezydent podczas szczytu najbogatszych państw świata G8 w Szkocji zaproponował zniesienie subsydiów do produkcji rolnej do 2010 r. Do porozumienia w tej sprawie miałoby dojść - jego zdaniem - na forum Światowej Organizacji Handlu.

Jednak w piątek - Tony Blair, premier Wielkiej Brytanii podkreślił jeszcze raz to co powtarza od kilku tygodni: do 2010 r. możliwe jest zlikwidowanie, ale tylko dopłat eksportowych, które uniemożliwiają rozwój rolnictwa w krajach biednych.

UE rocznie dopłaca do swojego rolnictwa ok. 40 mld euro. Ile dokładają USA? To trudne do oszacowania, bo pomoc jest rozdrobniona (trafia do rolników różnymi kanałami) i częściowo zakamuflowana.

Propozycja Busha najmniej spodobała się francuskiemu ministrowi rolnictwa. Także przedstawiciele Komisji Europejskiej uznali, że pięć lat to za mało, by tak zasadniczo zmienić rolnictwo europejskie.

- To pomysł wyłącznie polityczny, niemożliwy do wprowadzenia. Ani administracja europejska, ani amerykańska nie jest do tego przygotowana. Nie mam pojęcia, o co Bushowi chodzi, zwłaszcza że w ostatnim czasie USA wzmagają wsparcie dla swojego rolnictwa - komentuje dr Janusz Rowiński z Instytutu Ekonomii Rolnictwa.

Jego zdaniem koncepcja Busha grozi poważnym zmniejszeniem produkcji rolnej w Unii i w USA. - Ale wielkoobszarowe rolnictwo amerykańskie, które ma niższe koszty produkcji, trochę lepiej to zniesie - uważa Rowiński.

Również prof. Jerzy Wilkin z Wydziału Ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim uważa, że propozycja Busha jest niewykonalna: - Nie da się w takim tempie wprowadzić tak rewolucyjnych zmian. Doprowadziłoby to do zmniejszenia produkcji nawet o połowę. A niektóre dziedziny, jak cukrownictwo, zniknęłyby w ogóle z rynku europejskiego - ostrzega.

- Może chodziło o to, że USA coraz częściej są krytykowane za ukryte wspieranie swojego rolnictwa i prezydent Bush wykonał taki demagogiczny gest, by objawić się jako orędownik liberalnej polityki rolnej - zastanawia się profesor Wilkin.

George W. Bush: