Antypolskie oblicze Czesława Miłosza

Fragmenty wywiadu Marka Żelaznego z Janem Majdą w czwartkowym ?Naszym Dzienniku?
  • Link został skopiowany

W związku ze śmiercią Czesława Miłosza w prasie i innych mediach pojawiło się wiele gloryfikujących opinii na jego temat. Często pochodzą one jednak od osób, które nie zadały sobie trudu, aby zapoznać się z dorobkiem literata. Owi piewcy skłonni są uznawać go nawet za pisarza wielce zasłużonego dla naszego Narodu. Rodzą się zatem pytania: jaką rzeczywistą wartość posiada twórczość tego poety i jakie było prawdziwe oblicze noblisty?

Dokonał Pan rzeczowej krytyki twórczości Miłosza pod kątem przejawów jego niechęci względem Polaków, polskiego języka, historii literatury i w ogóle obsesyjnego wręcz dyskredytowania podstaw naszej narodowej tożsamości oraz wyszydzania zasadniczego jej składnika, jakim jest katolicyzm.

Od roku 1951, gdy Czesław Miłosz zrezygnował z pracy polskiego dyplomaty, we wszystkich swoich książkach brutalnie zaczął znieważać nasz kraj. Napisał wręcz, że "dla Polski nie ma miejsca na ziemi" ("Rok myśliwego"), "gdyby mi dano sposób, wysadziłbym ten kraj w powietrze" ("Rodzinna Europa"), to znów, że "Polska to Ciemnogród" ("Prywatne obowiązki"). (...) Krytycznie ocenia on wszystkie okresy naszej historii zwłaszcza okres rozbiorów i hitlerowską okupację.

Miłosz zresztą specjalnie nie krył, że ma inną niż Polska ojczyznę, chciał bowiem pracować tylko dla swej ukochanej Litwy. Wszystko, co polskie, było dla tego noblisty tylko tematem-pretekstem do uprawiania literackiego szyderstwa i dyskwalifikacji. Natomiast o reprezentantach naszego Narodu wyraża się nader obelżywie: "Polak musi być świnią, ponieważ się Polakiem urodził".

Wydaje się, że Miłosz najwięcej żółci wylał pod adresem naszych pisarzy w swej "Historii literatury polskiej". Jak jako historyk literatury i metodyk kształcący przyszłych nauczycieli polonistów, a więc w pełnym tego słowa znaczeniu znawca problematyki (w odróżnieniu od Miłosza, który był z wykształcenia prawnikiem) ocenia pan Profesor wartość tej książki?

Ta książka jest dowodem na to, że Miłosz posiadał mentalność prokuratora, a nie historyka literatury, toteż po prokuratorsku oskarżał naszą literaturę, ale nie miał w tej dziedzinie fachowej wiedzy, więc i jego oskarżenia były fałszywe. Miłosz mylił się zasadniczo w ocenie utworów literackich, gdyż nie znał często podstawowych naukowych zasad ich wartościowania.

Jest Pan Profesor mieszkańcem Krakowa, królewsko-stołecznego grodu, którego radni obdarzyli Miłosza tytułem honorowego mieszkańca miasta, a jeden z prezydentów wyposażył nawet w mieszkanie o sporym metrażu opłacane na dodatek pieniędzmi z kieszeni podatników. Zapewne znajdą się jacyś radni, którzy zapragną jeszcze nadać jakiejś krakowskiej ulicy imię zmarłego poety. Czy zdaniem Pana Profesora nie jest bulwersujące, że społeczeństwo, które zostało wydziedziczone z narodowego majątku i popada przez to w coraz większą pauperyzację, zmuszone jest do gratyfikowania i honorowania takich osób, które programowo wręcz godzą w wartości bliskie sercu każdego Polaka?

Honorować i rozmaicie nagradzać powinno się tylko wielkich patriotów, którzy dużo dobrego zrobili dla Polski. Tymczasem ten Litwin-noblista w swojej twórczości powypisywał stosy paszkwili na nasz kraj i jego mieszkańców. Ale domyślam się, że przedstawiciele władz Krakowa dlatego tak nagrodzili Miłosza, że nie przeczytali jego książek i nie zapoznali się z jego obelgami rzucanymi pod adresem Polaków. Przykre jest dla nas i to, że jego utwory tłumaczy się w innych krajach. Co sobie pomyślą reprezentanci różnych narodów, gdy będą czytać paszkwile tego noblisty o naszym kraju?

Środowisko przyjaciół i klakierów związanych ze zmarłym literatem wystąpiło już z ideą pochowania go w podziemiach (Krypcie Zasłużonych) paulińskiego kościoła Na Skałce, drugim po Wawelu narodowym panteonie. Czy wziąwszy pod uwagę awersję Miłosza do polskiego katolicyzmu i jego niechętny stosunek do naszego narodu, nie byłaby to perfidna próba zbezczeszczenia narodowego sacrum i profanowania naszych świętości? W tym miejscu aż prosi się, by powtórzyć za panią Łucją Łukasiewicz, prorektor toruńskiej Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej **: "Wara od tego wszystkiego, co dla Polaków stanowi sacrum!".

W krakowskim kościele Na Skałce spoczywają wielcy patrioci, m.in.: Jan Długosz, Wincenty Pol, Józef Ignacy Kraszewski, Teofil Lenartowicz, Adam Asnyk, Stanisław Wyspiański i wielu innych, którzy całe życie przepracowali dla dobra Polski, budując swoją twórczością różne wartości naszego Narodu. Byłby to skandal, gdyby wśród nich znalazł się Miłosz (...). Ale jest jeszcze u nas dużo rozumnych ludzi, którzy nie dopuszczą, żeby wśród naszych wybitnych patriotów pochowanych Na Skałce znalazł się paszkwilant polskości, który marzył, żeby "wysadzić Polskę w powietrze".

*) Jest to informacja nieprawdziwa, Miłosz wynajął mieszkanie od miasta, a potem je wykupił. Czynsz zawsze płacił sam.

**) Uczelnia, której twórcą i rektorem jest o. Tadeusz Rydzyk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

  • Link został skopiowany