Debata o niczym

O tym jak niewielkie znaczenie dla kandydatów do Europarlamentu z naszego okręgu wyborczego ma Elbląg, mogli przekonać się jego mieszkańcy wczoraj, podczas przedwyborczego Forum Debaty Publicznej. Politycy nie mieli czasu ani nic ciekawego do powiedzenia.

Tuż przed rozpoczęciem spotkania organizatorzy otrzymali informację, że w debacie nie weźmie udziału jeden z zapowiedzianych gości, lider listy PSL w naszym okręgu - Stanisław Żelichowski. Niewiele brakowało, a zabrakłoby również przedstawiciela PIS, Jacka Kurskiego, który pojawił się na sali z półgodzinnym opóźnieniem. Ostatecznie przedstawiciele trzech największych frakcji politycznych znaleźli chwilę na rozmowę z mieszkańcami Elbląga, choć po nieco ponad godzinie Krzysztof Lisek ku oburzeniu zgromadzonej publiczności opuścił debatę - jak tłumaczył, spieszył się na kolejne spotkanie w Morągu.

Sądząc po reakcjach widowni, zaproszeni goście nie wykorzystali dobrze przysługującego im czasu. Często udzielali wymijających odpowiedzi lub mówili o rzeczach mało istotnych dla mieszkańców naszego miasta.

Wyrównywanie szans w najbiedniejszych regionach Zapytani o to, co po ewentualnym dostaniu się do Parlamentu Europejskiego chcieliby zrobić dla naszego regionu, politycy wskazywali na pieniądze z unijnej kasy. To właśnie w nich Krzysztof Lisek widzi szanse na przyspieszenie rozwoju drugiego najbiedniejszego województwa w Polsce - Warmińsko-mazurskiego. Ripostując powoływanie się przedstawiciela PO na liczne programy dla najbiedniejszych regionów w UE, Jacek Kurski wytknął, że politycy rządzącej partii notorycznie wykreślają kluczowe projekty przeznaczone dla tzw. "Polski północnej" i "wschodniej" - naliczył ich aż 21 na samym Podlasiu.

Polska, jako jeden okręg wyborczy

Wszyscy posłowie zgodnie przyznali, że obecnie obowiązująca Ordynacja wyborcza jest źle skonstruowana i konieczna jest jej reforma. Tadeusz Iwiński wyraził nadzieję, że w przyszłości uda się wprowadzić przepisy, które utworzą z Polski jeden okręg wyborczy - miałoby to umożliwić Polakom głosowanie na dowolnego kandydata, a nie na tego, którego w danym regionie wystawi partia. Takie rozwiązanie z powodzeniem funkcjonuje w wielu krajach europejskich i zdaniem przedstawiciela SLD, taką samą regułę należy przyjąć w Polsce. Kolejne wątpliwości, ten sam polityk, wyraził przy obecnie obowiązującym sposobie zliczania głosów - systemie DHondta, który faworyzuje kandydatów startujących z pierwszych miejsc na listach wyborczych. Jego zmiana miałaby zakończyć erę tzw. "lokomotyw" wyborczych, w których lider listy "nabija" głosy i daje pozostałym większą szansę na wejście do parlamentu.

Przyszłość Polski w Unii Europejskiej - To Państwa mają posiadać Unię Europejską, a nie Unia państwa. Współpraca powinna występować głównie na poziomie gospodarczo-politycznym, a nie kulturowym - mówi Jacek Kurski. - Prawo i Sprawiedliwość obawia się takiej sytuacji, w której zatarciu ulegać będzie tożsamość narodowa Polaków - kontynuuje. Poseł Lisek uważa natomiast, że kluczowe w Unii jest tworzenie wspólnej polityki zagranicznej. - Polska nie może przystępować do negocjacji z Rosją osamotniona, bo w takiej sytuacji w lepszej pozycji wyjściowej zawsze jest ta druga i to Rosjanom bardzo odpowiada. Zdaniem posła PO, wybranego do Sejmu z okręgu elbląskiego, Polska powinna szukać wsparcia w innych krajach Unii, a swoje interesy na forum międzynarodowym sprowadzać do interesów całej wspólnoty. - Tylko to daje nam prawdziwą siłę przebicia - tłumaczy Lisek. Pytany o przyszłość Unii i rolę, jaką odgrywać w niej będzie Polska, Tadeusz Iwiński stwierdził, że "Unia nie może być zastygłą skorupą. Musi się ciągle przeobrażać, a my razem z nią".

Stosunek do przekopu Mierzei Wiślanej Tego pytania nie mogło zabraknąć podczas takiego spotkania. Padło ono od jednego z gości na widowni, który poprosił polityków - każdego z osobna - o ustosunkowanie się do projektu budowy kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną. Mieszane uczucia na widowni wzbudziły sprzeczne nieco wypowiedzi posła PO, który ostatecznie powiedział, że jest za inwestycją, mimo, że kilka minut wcześniej twierdził, że "do Elbląga i tak nie będą wpływać statki pełnomorskie". Szef parlamentarnej komisji ds. zagranicznych podkreślał jak trudnym do zrealizowania projektem jest budowa kanału i trzeba to zrobić tak, żeby nie wystawić na szwank i tak nienajlepszych relacji z Rosją. Jacek Kurski natomiast ubolewał, że obecny rząd wstrzymał pieniądze, które zostały przeznaczone na tę inwestycję jeszcze za rządów Jarosława Kaczyńskiego. - Trzeba umieć czasem wydać 400 milionów i pokazać Rosji, że jesteśmy niezależnym krajem - mówi Kurski. Tadeusz Iwiński zadeklarował chęć poparcia projektu, ale tylko w ostateczności. - Jeśli nie udałoby się wynegocjować z Rosjanami żeglugi po wodach Zalewu Wiślanego na odpowiednich warunkach, wówczas nie byłoby się na co oglądać. Wtedy przekop popieram - konkludował profesor.

"Jedynki" tylko na papierze Długo oczekiwana debata nie spełniła oczekiwań licznie przybyłych mieszkańców Elbląga. - Oczekiwałam czegoś więcej. W kółko opowiadają te same puste slogany, albo atakują siebie wzajemnie. Mnie żaden z nich nie przekonał do oddania głosu, wręcz przeciwnie, tylko mnie zrazili. - rzecze zdegustowana pani Katarzyna. - Przyszedłem z nadzieją na merytoryczną debatę, konkrety. Teraz wiem, że nie mam na kogo głosować. Chciałem bardzo usłyszeć, szczególnie od pana Liska, co konkretnie przez ostatnie 2,5 roku zrobił dla mieszkańców Ziemii Elbląskiej, ale chyba sam nie potrafiłby powiedzieć co. - komentuje pan Ludwik.

Szkoda, że politycy nawet na "ostatniej prostej" kampanii do Eurowyborów nie potrafią powalczyć o nasze glosy. Pozostaje mieć nadzieję, że - jak słusznie zauważyli moderujący spotkanie Paweł Kasperczyk i Piotr Derlukiewicz - następnym razem częściej będą sobie przypominać o Elblągu i jego mieszkańcach, nie tylko od wyborów do wyborów.

Przemysław Jarosz

Więcej o: