Śląsk Wrocław w Pucharze UEFA, a Dolha chce się upić

Lech Poznań i Groclin Dyskobolia Grodzisk Wlkp. do końca walczyły o tytuł wicemistrzowski. W efekcie tej walki w Pucharze UEFA zagra... Śląsk Wrocław!

Dolha: Chcę się napić cholernego piwa!

Miejsce przypadło zespołowi z Grodziska, ale ten łączy się ze Śląskiem Wrocław. W ten sposób wrocławski klub, który nie grał w europejskich pucharach od 1987 r., a obecnie zajmuje piąte miejsce w drugiej lidze, trafił do nich, nie kiwając palcem.

Walka o wicemistrzostwo trwała do ostatniej kolejki, ale w sobotę zakończyła się ... błyskawicznie. Lech Poznań musiał bowiem wygrać z ŁKS Łódź, ale to mu i tak nie wystarczało. Potrzebował jeszcze porażek Legii Warszawa i Dyskobolii Grodzisk Wlkp. Tymczasem Legia prowadziła z Polonią Bytom już po 40 sekundach (ostatecznie zwyciężyła 3:1), a Dyskobolia w Wodzisławiu szybko objęła prowadzenie 2:0 (ostatecznie wygrała 3:2). Rezultaty, które podawał spiker na stadionie Lecha, spowodowały, że gospodarze zaczęli grać bardzo kiepsko i bardzo letnio. Oznaczały bowiem, że w Pucharze UEFA zagrają Legia (pewna tego odkąd awansowała do finału Pucharu Polski) oraz połączony z Dyskobolią wrocławski Śląsk. Grodziszczanie mieli tyle samo punktów co Lech, ale lepszy bilans bezpośrednich meczów.

O swoje walczył jednak ŁKS Łódź, a jego poczynania w Poznaniu śledziła gromiona w Chorzowie Jagiellonia Białystok. Jej rezerwowi gracze wpatrywali się w monitor, na którym pojawiały się migawki z Poznania. Remis łodzian z Lechem oznaczał, że to Jagiellonia gra w barażu. Wygrana ŁKS - tym bardziej.

Ostatecznie Lech swój bój o Puchar UEFA zakończył fatalną wpadką - przegrał z ŁKS, a pierwszy gol dla łodzian padł po kuriozalnym błędzie bramkarza Emiliana Dolhy, który pewnie będzie wkrótce pokazywany w internetowych serwisach wideo. Rumun chciał wznowić grę od swej bramki. Rzucił piłkę na murawę, by ja wykopnąć. Nie zauważył, że za jego plecami przyczaił się Bośniak Ensar Arifović z ŁKS. Ten błyskawicznie wyskoczył mu zza pleców, zabrał piłkę, odegrał do Jovinho i padła bramka. - Takie gówniane sytuacje po prostu się zdarzają. Schrzaniłem kolejny mecz. Mogę tylko przeprosić moich kolegów, bo to było bardzo ważne spotkanie, a ja wszystko spier... - stwierdził zdruzgotany Dolha. - Zamierzam się dziś upić. Od kilku lat nie piłem piwa, ale po czymś takim się napiję. I nie wiem, jak się to dla mnie skończy...

- Biorę na siebie odpowiedzialność za wystawienie Dolhy w tym i kilku ostatnich meczach. Przecież to dobry bramkarz, nie wiem dlaczego takie rzeczy mu się przytrafiają - bronił bramkarza trener Lecha Franciszek Smuda. W jego obronie stanął też trener ŁKS Marek Chojnacki: - Zostawcie tego Dolhę! Przecież przy tych wynikach całej kolejki i tak Lech nie grałby w Pucharze UEFA, więc o co chodzi?

Lech Poznań nigdy nie był wicemistrzem kraju i tym razem znów przegrał tę rywalizację. Zrobił to, choć w ostatnich tygodniach pokonał kluczowych rywali - i Dyskobolię, i Legię w Warszawie. Teraz czeka go wyprawa na mecz Pucharu Intertoto na Białoruś (rywalem będzie Szachtior Soligorsk).

Legia Warszawa i Śląsk Wrocław w czerwcu poznają swoich rywali w Pucharze UEFA, podobnie jak Wisła Kraków w eliminacjach Ligi Mistrzów.

"Roger nigdy nie będziesz Polakiem" - tym razem w Wodzisławiu

Tak się bawi złota Wisła

Białoruś czeka na Lecha

Rok temu liga była nudna, a teraz jeszcze nudniejsza

Piłka nożna w BetClick.com. Darmowa rejestracja, oferta bez ryzyka. Sprawdź szczegóły tutaj - reklama