Żewłakow: Wynik dobry, gra też

- Wynik dobry, gra też - udowodniliśmy, że naprawdę stajemy się zespołem, którego można się obawiać - twierdzi Michał Żewłakow

Łukasz Fabiański: Pomogło mi trochę szczęście. Już w pierwszej połowie Artura Boruca zaczęła boleć pachwina i dostałem sygnał, aby się rozgrzewać. Cieszę się, że trener nie miał skrupułów i dał mi tę szansę. Wydaje mi się, że zaprezentowałem się dobrze. Trudno powiedzieć, czy był to nasz najsilniejszy rywal przed mistrzostwami Europy. Każdego przeciwnika trzeba szanować i każdy może być groźny. Cieszę się z każdego wygranego spotkania, niezależnie do tego, czy walczyliśmy z Estonią, Arabią Saudyjską, Emiratami Arabskimi czy z Czechami.

Artur Wichniarek: Mogło być lepiej, mogło być gorzej. Szkoda, że Ebi nie wykorzystał podania, miałbym asystę. Nie wiem, czy zasłużyłem na kolejne powołanie, to pytanie nie do mnie. Bo nie ja je wysyłam. Ale robiłem, co mogłem. Na szczęście nic poważnego mi nie jest, chociaż pod koniec pierwszej połowy zjechałem z boiska na wózku i nie wyszedłem na drugą połowę. Faul wyglądał groźnie, ale wszystko jest w porządku.

Michał Żewłakow: Z Kollerem żartów nie ma, tak trzeba grać. Góruje nad wszystkimi, to gigant. Trzeba jednak myśleć, jak go powstrzymać i zagrać siłą, ostrzej. To był taki rywal, że musieliśmy zagrać więcej w obronie i kontrować. Wynik dobry, gra też - udowodniliśmy, że naprawdę stajemy się zespołem, którego można się obawiać. Pokazaliśmy też, młodzieży, że i ci starsi piłkarze od czasu do czasu się przydają.

not. rb i misza