Narty Kowalczyk nie jechały

Justyna Kowalczyk spadła z trzeciego na siódme miejsce w Tour de Ski. Polka przegrała z przeziębieniem i źle posmarowanymi nartami w sobotnim biegu na 10 km

Kowalczyk miała szansę nawet na zwycięstwo, ale w sobotę przeżyła dramat. Szwedzki serwisant Ulf Olsson, który odpowiada za smarowanie nart, popełnił poważny błąd. - Narty miałam posmarowane fatalnie. Ślizgałam się na podbiegach, a na prostej nie mogłam złapać dobrej przyczepności. Wszystko dlatego, że Ulf spodziewał się ocieplenia, ale ono nie nastąpiło. To była męczarnia. Chciałam atakować, ale nic nie wychodziło - opowiada "Gazecie" Kowalczyk.

W efekcie bieg na 10 km klasykiem, czyli jej koronna konkurencja, zmienił się w koszmar. Polka traciła dystans do czołówki z każdym kilometrem. Ostatecznie była dopiero 26. ze stratą ponad minuty do Finki Virpi Kuitunen. - Tak źle nie było od wielu miesięcy. Pamiętam, że w Kuusamo byłam kiedyś 28. w klasyku na 10 km. Też przez zawalone smarowanie - podkreśla Kowalczyk

Czy po zawodach miała pretensje do Olssona? - Nie, bo takie błędy w sporcie, który jest uzależniony od sprzętu, się zdarzają. Ale Ulf wstaje o piątej rano i pracuje tak ciężko jak ja. Chciał dobrze, ale mu nie wyszło. Zresztą po zawodach chciał się zapaść pod ziemię ze wstydu, wiedział, że zawalił sprawę. Był przekonany, że zejdę z trasy, że nie dam rady dojechać do mety. Powiedział, że byłam bohaterką. Zresztą mówiło mi to w sobotę wiele osób, które znają się na rzeczy i wiedzą, co to znaczy biec 10 km na źle posmarowanych nartach - mówi Kowalczyk.

Polka spadła na piąte miejsce, a w niedzielę na ostatnim etapie - morderczym podbiegu po trasie alpejskiego slalomu giganta - nie zdołała go obronić i ostatecznie ukończyła Tour de Ski siódma. Wygrała niesamowita Szwedka Charlotte Kalla, która skutecznie zaatakowała Kuitunen.

Poza złym smarowaniem w sobotę Kowalczyk od pięciu dni zmagała się też z chorobą. - Mam zatkane górne drogi oddechowe. Biorę antybiotyk. O ile w sobotę jeszcze nie miało to znaczenia, to w niedzielę już tak. Ciężko biegnie się pod taką górę z zapchanym nosem - wzdycha Polka. - Zwycięstwo Kalli w ogóle mnie nie zaskoczyło. Szwedka była w wybornej formie. Widziałam, że pokona Kuitunen.

Kowalczyk podkreśla jednak, że jest zadowolona. - Siódme miejsce po takich przygodach to świetny wynik. Kilka razy byłam na podium, w tym w sprintach, w których nigdy nie byłam mocna. Uważam, że na Tour de Ski odniosłam spory sukces - zaznacza.

Teraz ma kilka dni odpoczynku, chce wyleczyć się z przeziębienia. W przyszłym tygodniu kadra wyjeżdża na krótkie zgrupowanie, a potem przenosi się do Kanady, gdzie odbędą się kolejne zawody Pucharu Świata.

Liczby Kowalczyk

4 - razy stawała na podium w Tour de Ski. Za każdym razem była na trzecim miejscu

19 500 - franków szwajcarskich (ok. 40 tys. zł) zarobiła podczas Tour de Ski. 10 tys. franków to premia za siódme miejsce w klasyfikacji generalnej, reszta to bonusy za poszczególne biegi i czwarte miejsce w klasyfikacji sprintu

Klasyfikacja końcowa 2.Tour de Ski po 8 zawodach: