Mleko: świeże wygrywa, UHT przegrywa

Koniec triumfalnego pochodu UHT. Polacy gwałtownie wracają do świeżego mleka. Na razie jest tańsze, ale będzie droższe od UHT

Mleko UHT - nazwa bierze się od produkcji w superwysokich temperaturach - pojawiło się w Polsce na początku lat 90. Startując od zera, szturmem zdobyło rynek. Z roku na rok mleczarnie sprzedawały go coraz więcej, wypierając mleko tzw. świeże, czyli pasteryzowane.

Przełom nastąpił w zeszłym roku. Nagle okazało się, że popyt na UHT stanął w miejscu. Dziś rynek wygląda tak: 45 proc. to mleko UHT, 25 proc. - mleko świeże w kartonie, a 30 proc. - świeże w folii i butelkach.

- Na świecie mleko UHT traktowane jest jako produkt dobry na weekend, kiedy wyjeżdżamy poza miasto - opowiada Andrzej Szczepański, prezes mleczarni Robico. W domu pije się - jego zdaniem - mleko świeże, z lodówki.

Bo, jak mówią specjaliści, jest po prostu lepsze. I nie chodzi tylko o smak - pasteryzacja w temperaturze do 90 stopni zabija tylko część bakterii. Przy sterylizacji w ponad 130 stopniach niszczone jest wszystko - bakterie, witaminy, naturalne składniki mleka.

Polacy zaczęli sobie z tego zdawać sprawę. Swoje zrobiła rozpoczęta dwa i pół roku temu kampania "Pij mleko, będziesz wielki" przygotowana przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Reklamy (IAA). Do picia mleka zachęcali m.in.: Bogusław Linda, Kayah, Jagna Marczułajtis, Krzysztof Hołowczyc oraz Shrek.

- Po reklamach o prawie 40 proc. wzrosła liczba rodziców, którzy twierdzą, że ich dzieci piją mleko chętnie lub zdecydowanie chętniej niż do tej pory - twierdzi dyrektor IAA Bohdan Pawłowicz.

Sieć nakręca sprzedaż

Mleczarnie, które produkują na rynek mleko UHT, doskonale wiedzą, że przyszłość należy do mleka świeżego. Tak działo się w Europie, więc w Polsce nie będzie inaczej. A kto pierwszy, ten lepszy.

Niektóre mleczarnie zaczęły więc ostrą walkę o ten rynek. Ograniczają sprzedaż UHT, a promują świeże. Dobrym przykładem jest spółdzielnia Mlekovita, która ma największy udział w rynku mleka UHT - 35 proc., a jednocześnie mocno inwestuje w produkcję mleka świeżego w kartonie. Tu też ma największy udział w rynku - 8 proc.

Popyt na rynku na świeże mleko rośnie też wraz z ekspansją sieci handlowych. Na początku lat 90. klienci nie mieli właściwie wyboru - kupowali to, co im oferowały okoliczne sklepy, czyli towary pochodzące z lokalnych zakładów. Jak pobliska mleczarnia nastawiła się na UHT, to tylko takie mleko pojawiało się w sklepach, gdzie nie było chłodziarek. - Świeże szybko się psuło, a sklep i producent ponosili straty - mówi Jacek Lewicki, szef handlowców w mleczarni w Piątnicy.

Mleko świeże można przechowywać od 5 do 14 dni, a UHT do sześciu miesięcy. Pierwsze musi być transportowane i przechowywane w chłodniach, drugie tego nie wymaga. A wielkie sieci od kilku lat na potęgę inwestują w zaplecze służące do przechowywania świeżych produktów. Np. Tesco otworzyło w tym roku centralny magazyn produktów świeżych, z którego zaopatrywane są wszystkie sklepy w kraju.

Świeże górą

Producenci coraz chętniej inwestują w ten segment rynku, uważając, że to jest przyszłość ich branży. Najnowszym osiągnięciem technologicznym jest tzw. zimno mleko.

To pierwsze w Polsce mleko, w którym bakterie są fizycznie usuwane poprzez gęste sita, a potem dopiero poddawane słabej pasteryzacji. - Moglibyśmy tego mleka wcale nie pasteryzować, ale polskie przepisy nie zezwalają na taką sprzedaż w sklepach - tłumaczy Andrzej Szczepański producent "zimnego".

Skąd nazwa? Zdaniem prezesa UHT popsuło ludziom w głowach i firma chciała przypomnieć, że mleko przechowuje się w lodówce, a nie na parapecie.

Ba, by podkreślić jego naturalność, produkt sprzedawany jest w szklanych butelkach przywołujących wspomnienia mleka ze złotym lub srebrnym kapslem roznoszonego kiedyś co rano pod drzwi domów.

Jest tanio, będzie drożej

Na razie do kupowania mleka pasteryzowanego zachęca cena. Wbrew logice i temu, co mamy w Europie, jest ono często tańsze niż konkurent UHT. Wyjątkiem - ze względu na kosztowną produkcję - jest "zimne".

Dlaczego? - Bo jego cena jest ciągle promocyjna - nie ukrywa prezes SM Mlekpol Edmund Borawski. Producenci godzą się na promocyjne ceny, bo chcą zdobyć rynek i nakłonić konsumentów do spróbowania świeżego mleka. Zwłaszcza że już wyrosło w Polsce pokolenie, które zna tylko smak mleka UHT. A najłatwiej namówić klientów, zachęcając ich niską ceną.

Niskie ceny długo się jednak nie utrzymają. - Mleko świeże zdrożeje, bo powinno być droższe niż UHT. To prosta kalkulacja kosztów - zapowiada Lewicki. Świeże wymaga droższego transportu, kosztownych warunków przechowywania, sklep ponosi też ryzyko zepsucia już po kilku dniach.