Piosenki na sztuki czy abonament?

Co jest lepsze - wypożyczalnia piosenek czy sklep? Takie pytanie zadają sobie specjaliści od internetowego rynku muzycznego. Spór rozstrzygną klienci

Jeszcze dwa lata temu analitycy branży muzycznej oraz internetowej zastanawiali się, czy sprzedaż muzyki w sieci ma sens. Dostęp do darmowej muzyki współdzielonej w sieciach P2P (peer to peer) był i jest tak łatwy, że największemu dziś sklepowi z muzyką online, iTunes Music Store Apple'a, nie wróżono w kwietniu 2003 r. długiego żywota. Ale okazało się, że są chętni na legalną muzykę - w iTMS kupiono już ponad 400 mln piosenek po 99 centów za sztukę, a w ślad za nim muzyczne sklepy w sieci zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu.

Dziś analitycy zastanawiają się, czy połączone siły Microsoftu (właściciel formatu plików muzycznych Windows Media Audio) oraz kilku serwisów, takich jak Napster, Yahoo Music czy Rhapsody będą w stanie odebrać Apple palmę pierwszeństwa - jego iTMS ma dziś ponad 70 proc. rynku.

Od pewnego czasu specjaliści głowią się też, jaka forma sprzedaży muzyki podbije serca i portfele klientów - kupowanie na sztuki czy ryczałtowy abonament na słuchanie dowolnej liczby utworów. Największy w sieci iTMS sprzedaje piosenki wyłącznie na sztuki. Pozostałe serwisy oferują obie formy sprzedaży.

Yahoo rzuca rękawicę

Najnowszym członkiem "abonamentowego" klubu jest Yahoo Music. Ten dział muzyczny najpopularniejszego na świecie portalu (372 mln unikalnych użytkowników) odpalił w zeszłym tygodniu ostrą salwę w stronę konkurencji - głównie Rhapsody i Napstera. Już nawet za 4,99 dol. miesięcznie (przy rocznym abonamencie) można skorzystać z usługi Yahoo Music Unlimited, która pozwala bez ograniczeń korzystać z liczącego 1 mln utworów katalogu. I to nie tylko w komputerze, ale także na przenośnych odtwarzaczach.

Zapowiedź Yahoo wywołała małe trzęsienie ziemi w światku internetowej muzyki - Napster i Rhapsody oferują podobną usługę (Napster To Go i Rhapsody To Go), ale za mniej więcej 15 dol. miesięcznie. W dniu ogłoszenia Yahoo Music Unlimited akcje Napstera poszły w dół o 20 proc., a RealNetworks (właściciel Rhapsody) - o 11 proc. Kurs Apple spadł nieco ponad 2 proc.

Yahoo wprawdzie nie wyklucza w przyszłości podniesienia cen, ale na razie zmusza konkurencję do jakiegoś ruchu. Czy szykuje się wojna cenowa? Wszystko zależy od zasobności kasy poszczególnych serwisów. Tak naprawdę to one będą musiały sponsorować ewentualne obniżki cen. Warunki dyktują bowiem wielkie wytwórnie muzyczne - od Apple pobierają np. ok. 60 centów od każdego sprzedanego utworu. Według Reutersa największym zapasem gotówki dysponuje Yahoo (ponad 1 mld dol.), RealNetworks ma ok. 370 mln dol., zaś Napster - ok. 140 mln dol.

Muzyczny szwedzki stół

Oferta Yahoo to jak zaproszenie do uginającego się od potraw szwedzkiego stołu. Warto jednak przyjrzeć się, co w tym zaproszeniu napisano drobnym drukiem. Abonamentowy ryczałt pozwala słuchać cyfrowej muzyki bez ograniczeń, poza jednym, ale za to istotnym - kiedy klient przestanie opłacać abonament, nie będzie mógł więcej słuchać muzyki. I to nie tylko przez komputer - przestaną grać także kawałki ściągnięte do przenośnego odtwarzacza. Odpowiada za to technologia DRM (Digital Rights Management) Microsoftu o nazwie Janus. Przy sprzedaży na sztuki piosenka raz opłacona jest już nasza. W Yahoo Music Unlimited można też ściągać utwory "na zawsze", ale trzeba dodatkowo płacić za to 79 centów za sztukę.

Apple na razie nie komentuje ruchu Yahoo, komentują za to analitycy. Shaw Wu z American Technology Research uważa, że zaoferowany przez Yahoo program do obsługi muzyki może być poważnym konkurentem dla iTunes Apple'a, głównie ze względu na łatwość obsługi. Zupełnie inne zdanie na temat nowej oferty Yahoo mają analitycy z biura maklerskiego Piper Jaffray. Ich zdaniem pozycji Apple na rynku cyfrowej muzyki może zagrozić jedynie nowy odtwarzacz, który zdeklasowałby popularnego iPoda. To właśnie iPod, który rozszedł się już w 15 mln egzemplarzy (z czego ponad 5 mln tylko w ostatnim kwartale!) stanowi dla firmy pokaźne źródło zysków i przywiązuje użytkowników do sklepu iTunes. Pliki z innych serwisów muzycznych w iPodzie nie odtwarzają się bowiem, z kolei pliki ściągnięte z iTunes nie odtwarzają się w odtwarzaczach z technologią DRM Microsoftu. Wszystkie urządzenia odtwarzają za to niechronione przed kopiowaniem pliki w popularnym formacie MP3. Podsumowując, analitycy z Piper Jaffray uważają, że dopóki nie pojawi się "zabójca iPoda", Apple może spać spokojnie. Prognozują, że na koniec tego roku na rynku będzie już 35 mln iPodów.

Kropkę nad "i" postawił Steve Milunovich z banku Merril Lynch: "Jeśli będzie trzeba, Apple jednym pstryknięciem może wprowadzić w iTunes system abonamentowy". Pytanie, czy będzie trzeba. Napster przed wprowadzeniem w lutym usługi "Napster To Go" miał 270 tys. abonentów. Dziś ma ich 412 tys. iTunes Music Store każdego dnia sprzedaje muzykę za ok. 1,5 mln dolarów.

Polska na razie bez ryczałtu

W Polsce jest tylko pięć sklepów z muzyką cyfrową. Pierwszy, we wrześniu 2003 r., ruszył iPlay. Początkowo utworów można było jedynie posłuchać na stronie internetowej. Teraz pobranie na twardy dysk umożliwiają wszystkie sklepy - iPlay, OnetPlejer, Melo, Soho i 3PM. Wkrótce mają dołączyć do nich kolejne dwa: mp3. com Wirtualnej Polski i Stereo.pl, własność dystrybutora tradycyjnych płyt CD przez internet.

- Na razie nie przewidujemy wprowadzenia systemu abonamentowego - mówi Tomasz Szadowski z iPlay. - Decyzję muszą podjąć wytwórnie płytowe. Na razie skupiamy się na rozwoju tradycyjnego modelu biznesowego - dodaje. iPlay właśnie rozpoczął sprzedaż piosenek zagranicznych wykonawców.

Największym katalogiem piosenek - 300 tys. - dysponuje OnetPlejer, dzięki współpracy z brytyjskim serwisem OD2. Do końca roku ma to być 700 tys. utworów. - Niektóre sklepy w sieci OD2 oferują sprzedaż z wykorzystaniem abonamentu. Rozmawiamy o tym z naszym partnerem i w najbliższej przyszłości należy się tego spodziewać w Polsce - mówi Tchórzewski z OnetPlejera.