Europosłowie organizują swoje biura

Ponad 12 tys. euro miesięcznie Parlament Europejski przeznacza na pensje dla pracowników każdego biura europosła. Kogo zatrudnią nasi?

Pieniądze przepływać będą bezpośrednio na konta poselskich asystentów. Przypomnijmy, że sam europoseł dostaje z Brukseli 3700 euro na bieżącą działalność i na biuro. Do tego 9 tys. zł pensji poselskiej płaconej przez polski budżet.

Ryszard Czarnecki z Samoobrony w sierpniu odpoczywa. Organizacją jego biura zajmuje się Krzysztof Kotowicz, bliski przyjaciel od 15 lat (od ZChN). Na razie jest jedynym asystentem posła. Podkreśla, że choć suma 12 tys. euro jest sumą zawrotną w polskich warunkach, to jednak po odliczeniu podatków, kosztów podróży, hoteli zostanie nie tak znowu dużo. Ilu jeszcze pracowników zatrudni Czarnecki? - Zamierzamy ogłosić przez internet konkurs na asystenta - zdradza Kotowicz.

Kotowicz ma firmę doradztwa gospodarczego, był wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej w Ząbkowicach Śląskich, członkiem Rady Nadzorczej Pocztowego Funduszu Leasingowego i członkiem zarządu RUCH S.A.

Biuro Józefa Piniora, europosła z ramienia SdPl, organizuje Maciej Wełyczko, b. korespondent "Trybuny" na Dolnym Śląsku. Pinior zamierza współpracować z kilkunastoma asystentami, na razie ma trzech.

Biuro eurodeputowanej z ramienia SLD-UP Lidii Geringer de Oedenberg tworzy jej siostra Zofia Ulatowska. To ona prowadziła kampanię wyborczą. Na razie została zatrudniona na trzymiesięczny okres próbny.

Geringer de Oedenberg jest także dyrektorką festiwalu muzycznego Wratislavia Cantans i Filharmonii Wrocławskiej. W obu tych instytucjach pracuje też Ulatowska.

- Liczy się profesjonalizm. Prawo tego nie zabrania, choć osobiście nie jestem zwolennikiem takiego łączenia stanowisk - komentuje Leszek Ryk, członek zarządu województwa dolnośląskiego, bezpośredni zwierzchnik Geringer-dyrektorki.

- Siostra? Hm, spróbujemy znaleźć jakiś konsensus w tej sprawie - komentuje Marek Dyduch, sekretarz generalny SLD, zresztą też na urlopie.