Deszcz nie dla wszystkich zły

Kto traci, kto zarabia na deszczowym lecie. W tym roku im dalej od plaży, jeziora czy gór, tym interesy idą lepiej.

Reporterzy "Gazety" sprawdzili, jak kiepska lipcowa pogoda wpływa na "letnie" branże.

Najgorzej: lody, frytki i kempingi

Najbardziej narzekają właściciele małej gastronomii nad morzem, tuż przy plażach. Lody i frytki nie idą. - Oficjalnie powiem panu, że mamy 30 proc. klientów w porównaniu z ubiegłym rokiem. Nieoficjalnie: w ubiegłym roku mieliśmy 5-10 tys. zł obrotów dziennie, w tym roku ledwo dochodzimy do 2 tys. - mówi właściciel dwóch sezonowych barów w Trójmieście i na Półwyspie Helskim.

Podobnie jest w Zachodniopomorskiem. - Sprzedaż spadła w porównaniu z ubiegłym latem o o 40 proc. - mówi Edward Szkolnicki, który ma punkty sprzedaży lodów w Międzyzdrojach, Pobierowie i Pogorzelicy.

Pustkami świecą też pola kempingowe na Mazurach. - Co roku o tej porze brakowało nam wolnych miejsc - mówi Mirosław Barański z pola pod Giżyckiem. - Teraz mamy rozbitych tylko 15 namiotów. A wolnych miejsc jest ponad sto.

Nasi rozmówcy odpowiedzialnością za słabsze obroty obciążają nie tylko pogodę. - Ludzie przekładają przyjazdy na sierpień, licząc, że pogoda się poprawi - ubolewa Robert Skraburski, wicewójt Rewala. Ale kwatery, mimo niepełnego obłożenia, staniały na zachodnim Wybrzeżu najwyżej o 2-5 zł od osoby.

Zawiedzeni przedsiębiorcy szukają winnych w mediach. - Jeżeli taki potencjalny turysta codziennie słyszy w TV czy radiu, że jest źle i będzie padać, wpada w czarny nastrój i nie przyjeżdża. Na przykład dzisiaj według prognozy miało lać cały dzień, ale to nieprawda. Kto sponsoruje te prognozy, biura turystyczne? - mówi właściciel sezonowego punktu gastronomicznego w Trójmieście.

Źle: rejsy, spływy i kolejki

W wypożyczalniach na szlaku wielkich jezior nie ma problemu z wypożyczeniem jachtu. - Wiele osób odwołało rezerwację - mówi Anna Majewicz z ośrodka wodnego w Mikołajkach.

Spadają ceny rejsów wycieczkowych Kołobrzeskiej Żeglugi Pasażerskiej. Miały kosztować 20 zł za półgodzinny rejs. - Niekiedy tuż przed samym odpłynięciem bierzemy od ludzi kilka złotych, by nie pływać tylko po kosztach - mówi kasjerka.

Niebo próbują zaklinać pienińscy flisacy, którzy przewożą turystów tratwami po przełomie Dunajca. W maju spłynęło Dunajcem ok. 15 tys. mniej turystów niż przed rokiem, w czerwcu o ok. 4 tys. mniej.- Najgorsze, że leje tak już trzeci miesiąc. W tym roku te straty już trudno będzie odrobić - wzdycha Wojciech Walkowski z Polskiego Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich.

W Tatrach w ubiegłym tygodniu padał śnieg, a temperatura nie przekraczała zera. Dlatego wagoniki na Kasprowy Wierch kursowały prawie puste, choć zwykle w szczycie sezonu turystycznego trzeba odstać kilka godzin w kolejce do kolejki linowej. Mniej niż zwykle piechurów wybiera się także na tatrzańskie szlaki.

Lepiej: restauracje i puby

Wśród restauratorów prowadzących całoroczne biznesy nastroje są umiarkowanie pozytywne. - Deszczowa pogoda na pewno negatywnie wpływa na klientelę w restauracyjnych i kawiarnianych ogródkach, których w Krakowie jest tak wiele. Z tego tytułu wpływy na pewno będą mniejsze - przyznaje Jacek Łodziński, który prowadzi restaurację na barce przycumowanej na Wiśle tuż pod Wawelem. - Do Krakowa przyjeżdża się jednak przede wszystkim zwiedzać zabytki i w tym specjalnie pogoda nie przeszkadza. Dobre restauracje nie narzekają więc na brak klienteli - dodaje.

Zadowoleni są też olsztyńscy restauratorzy. - Do późnego wieczora w naszych ogródkach przesiadują klienci - mówi pani Anna, kelnerka z pubu na olsztyńskiej Starówce. - Zamawiają przede wszystkim piwo, sałatki i dania mięsne. Zupełnie nie idą nam lody. Średnia wysokość rachunków to 50-80 zł.

Najlepiej: hotele...

Najpewniej mogą się czuć właściciele hoteli w aglomeracjach, zwłaszcza jeżeli zawczasu zadbali o zorganizowane grupy klientów. - Mamy może trochę mniej klientów, ale niewiele - mówi Kazimiera Stokłosa z hotelu PTTK Wyspiański w Krakowie. - Mało kto rezygnuje z wcześniej zarezerwowanych miejsc.

Specjalnych powodów do narzekań nie mają hotele wysokiej klasy. - Zła pogoda trochę się odbija na naszych interesach, ale nie za mocno. Na ten okres prognozowaliśmy 60-proc. obłożenie, ale teraz widać, że jest ono wyższe - powiedziała "Gazecie" Ewa Szcześniak, szefowa jednego z czterogwiazdkowych trójmiejskich hoteli. - Nie zawodzą goście z najbardziej zasobnym portfelem.

Henryk Piękoś, członek zarządu Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej, właściciel trzech mniejszych hoteli, twierdzi jednak, że obecny sezon będzie najgorszym od trzech lat. - W szczególności dotyczy to turystów indywidualnych, których jest o około 30 proc. mniej w pierwszych dwóch tygodniach "wysokiego sezonu", czyli od początku lipca.

Przyznaje, że sytuację ratują zorganizowane wycieczki i goście przyjeżdżający na kursy, szkolenia, konferencje. Tych jest nawet więcej niż w ubiegłych latach. - Wiele firm po wejściu do UE musi zdobywać różnego rodzaju certyfikaty, uprawnienia unijne, więc już zaczyna szkolić swoich ludzi - twierdzi Piękoś.

- Jeszcze nie liczyliśmy, ile na tym stracimy, ale widać wyraźnie, że w ciągu tygodnia jest u nas mniejszy ruch niż zwykle w wakacje - przyznaje Andrzej Gut-Mostowy, wiceprezes Małopolskiej Organizacji Turystycznej, który prowadzi karczmę i hotel na Krupówkach.

...muzea i solaria

Na brak słońca nie narzekają natomiast właściciele solariów. - Mamy mnóstwo klientów - mówi Monika Wieluga z solarium Sun w Olsztynie. - Zazwyczaj o tej porze zamykałam solarium i wyjeżdżałam na urlop.

Cieszą się też muzealnicy. - Od początku wakacji na naszym dziedzińcu są tłumy turystów - mówi Grażyna Sienkiewicz z Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie. - Już dawno nie oprowadzaliśmy tylu wycieczek, co w tym roku.

Z zasady im bliżej natury, tym gorzej idą interesy wyłamują się tylko gospodarstwa agroturystyczne. - Nigdy nie nastawialiśmy się na bierny wypoczynek z kocykiem na plaży - mówi Wanda Nejman, właścicielka takiego gospodarstwa w pobliżu Iławy. - Dla naszych gości przygotowaliśmy naukę pieczenia chleba, robienie domowych przetworów oraz jazdę konną. Chodzimy do lasu na grzyby i jagody. Jak co roku mamy komplet gości.