B. mieszka w bloku w gminie Uniejów. W styczniu w łazience swojego mieszkania rozpalił ognisko. Dym i czad rozprzestrzeniały się do innych lokali. Sąsiedzi zaczęli się uskarżać na złe samopoczucie. Zawiadomili policjantów, a ci w mieszkaniu Lecha B. zabezpieczyli nadpalone kawałki drewna.
Podczas śledztwa ustalono, że w bloku było wtedy 25 osób. Życie wszystkich - zdaniem lekarzy - było zagrożone, a większość zatruła się tlenkiem węgla.
Lech B. trafił do aresztu. Nie przyznał się do rozpalenia ogniska w domu. Prokuratorzy poprosili o przebadanie go przez psychiatrów. - Z ich opinii wynika, że w chwili czynu Lech B. był niepoczytalny - informuje Józef Mizerski, rzecznik prasowy sieradzkiej prokuratury okręgowej. - W dodatku swoim zachowaniem stwarza zagrożenie dla porządku prawnego, a prawdopodobieństwo, że ponownie popełni przestępstwo, jest wysokie.
Dlatego poddębicka prokuratura skierowała do sądu w Łasku wniosek o umorzenie postępowania i umieszczenie Lecha B. w zakładzie psychiatrycznym.