Bełchatów chce elektrowni atomowej

Bełchatów chce elektrowni atomowej. I ma na nią duże szanse. - Mamy infrastrukturę. A inwestycja w naszym regionie pozwoli utrzymać miejsca pracy - mówi Jacek Kaczorowski, prezes PGE Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów.

W Polsce powstaną elektrownie atomowe. Rząd przyjął w styczniu w tej sprawie uchwałę. Premier Tusk potwierdza uruchomienie przynajmniej jednej jądrowej elektrowni do 2020 roku. Potem mają powstawać kolejne. Miasta już ustawiają się w kolejce i mówią "budujcie u nas!".

Za budowę odpowiadać ma Polska Grupa Energetyczna. - To jeden z ważniejszych tematów rozmów ministra Pawlaka i premiera Tuska - potwierdza Artur Dunin, poseł Platformy Obywatelskiej ze Zgierza.

Gdzie powstaną elektrownie? - Jeszcze w tym roku zostanie wybranych kilka lokalizacji, które będą później oceniane według kryteriów Międzynarodowej Agencji Energii Jądrowej - mówi poseł. - Ostateczny wybór ma zapaść do 2012 roku.

Dodaje, że w tej pierwszej grupie wybranych na pewno znajdzie się Bełchatów. Bo jest na to przygotowany - eksperci projektowali tutejszą kopalnię i elektrownię tak, by - gdy skończy się węgiel brunatny - instalacje można było w części wykorzystać dla "atomówki".

- Jestem orędownikiem takiej lokalizacji - mówi Jacek Kaczorowski, prezes PGE KWB Bełchatów. Węgla wystarczy jej jeszcze na ponad 20 lat, ale potem złoża się skończą. - Zostanie infrastruktura, którą będzie można wykorzystać dla energii jądrowej. Inne atuty Bełchatowa to położenie w centrum Polski, tradycje energetyczne oraz przyzwolenie społeczne - wylicza prezes Kaczorowski. - Dzisiejsze technologie w energetyce jądrowej są bezpieczne. A taka inwestycja pozwoliłaby na utrzymanie miejsc pracy w regionie.

Budowa elektrowni ma kosztować ok. 9-12 miliardów euro. - To wielkie zasilenie regionu - mówi Marek Chrzanowski, prezydent Bełchatowa.

Europoseł Jacek Saryusz-Wolski uważa, że budowa elektrowni atomowej jest ważna także dla przyszłych, dużych inwestycji w przemyśle. - Pamiętam, jak pięć lat temu Radomsko straciło inwestycję grupy PSA, producenta samochodów Peugeot i Citroën, bo ten wybrał Słowację. Gdyby inwestor wiedział, że Słowację można odciąć od energii jednym kurkiem, pewnie zostałby w Polsce - uważa europoseł.

Powstanie elektrowni atomowej w Bełchatowie zostało wpisane do strategii miasta. - Rozpoczynamy więc dyskusję społeczną na ten temat. Jak na razie nie dochodzą do mnie głosy sprzeciwu - mówi prezydent Chrzanowski.

Już nie boimy się atomu? - Elektrownie byłyby budowane według najnowszych technologii, nie mając nic wspólnego z Czarnobylem - mówi Marcin Pyda, współzałożyciel Fundacji Ekologicznej "Miasto-Ogród Sokolniki".

Poza tym - jego zdaniem - alternatywne rozwiązania są gorsze. Właśnie protestuje przeciw planom budowy w Rogóźnie kopalni odkrywkowej. - Ta jest o wiele bardziej szkodliwa dla środowiska - uzasadnia.

Z przekonaniem mieszkańców w Bełchatowie będzie jeszcze łatwiej, bo tam są energetyczne tradycje. Sama kopalnia daje pracę ponad 7 tysiącom ludzi, a kopalnia, elektrownia i kooperanci to w sumie ponad 20 tysięcy miejsc pracy.

Saryusz-Wolski: - Chcemy pójść dalej i utworzyć Łódzki Klaster Energetyczny - mówi europoseł. - Należałyby do niego kopalnia i elektrownia, ale także uczelnie, naukowcy i studenci. Dzięki takiej współpracy udałoby się utworzyć kadry dla przyszłej elektrowni atomowej, których przecież teraz w Polsce nie mamy. Łódzkie mogłoby być zapleczem kadrowo-naukowym dla elektrowni nuklearnych w całej Polsce.

Bo w wyścigu do "atomówki" Bełchatów będzie miał konkurentów. Jest więcej miast, które chcą walczyć o elektrownię atomową. - To szansa na skok cywilizacyjny - uważają fizycy z Uniwersytetu Szczecińskiego. Rektor tej uczelni przekonał już wojewodę i marszałka. Zachodniopomorskie wyśle więc do rządu propozycje konkretnych lokalizacji pod budowę elektrowni. O atom walczyć chcą też Wielkopolska i Pomorskie - te województwa już kontaktują się w tej sprawie z rządem.