Kasperczak opuścił reprezentację Senegalu

Trener Senegalu Henryk Kasperczak podał się do dymisji. - Odchodzę, żeby piłkarze, którzy grali bez duszy, wzięli teraz na siebie odpowiedzialność - powiedział senegalskiej agencji APS.

W niedzielę "Lwy z Terangi" przegrały w Pucharze Narodów Afryki z Angolą 1:3. Ich szansa na wyjście z grupy graniczy z cudem. W ostatnim meczu - w czwartek - Senegal musi pokonać RPA, a Angola Tunezję. Jeśli zostanie spełniony ten warunek o awansie będą decydować bramki. Po dwóch meczach Senegal ma wyraźnie gorszy bilans (-2) niż Tunezja (+2).

Kasperczak złożył dymisję w niedzielę wieczorem. W poniedziałek, tuż po konferencji prasowej w Tamale wyleciał do Francji, gdzie pod Saint-Étienne ma rodzinny dom. Jego tymczasowym następcą został dotychczasowy asystent Lamine Ndiaye.

61-letni Kasperczak objął posadę szkoleniowca Senegalu w czerwcu 2006 roku. Podpisał dwuletni kontrakt. "Był przytłoczony przez presję kibiców i krytykowany przez prasę za wybór niektórych piłkarzy do składu" - pisze o Polaku lokalna agencja APS, przypominając w jego sylwetce, że grał w "jednym z najlepszych polskich klubów" - w Stali Mielec. Podkreśliła jego doświadczenie trenerskie i ogromną wiedzę.

Agencja sugeruje, że jednym z powodów dymisji mógł być konflikt z piłkarzami i podkreśla jego jedną wypowiedź z konferencji: - Odchodzę, żeby piłkarze, którzy grali bez duszy, wzięli teraz na siebie odpowiedzialność.

Sam Kasperczak tłumaczy, że nie osiągnął zadania, które sobie wyznaczył. - Moim celem był awans do finału. Źle przyjąłem porażkę, bo jestem typem zwycięzcy. Załamałem się i po chwili refleksji stwierdziłem, że to przeze mnie. Biorę odpowiedzialność za dotychczasowe wyniki. Jest mi przykro z powodu kibiców. Może teraz piłkarze poczują się bardziej wolni - stwierdził.

Henryk Kasperczak już drugi raz w swej karierze w podobny sposób rozstaje się z prowadzoną przez siebie reprezentacją. Na mundialu w 1998 roku we Francji po dwóch porażkach opuścił kadrę Tunezji.

Wątpliwe, żeby polski szkoleniowiec udał się na emeryturę. Niedawno głośno było o tym, że przyjdzie do drugoligowego Śląska Wrocław wraz z francusko-polskim biznesmenem Waldemarem Kitą. We Francji, gdzie nadal jest bardzo ceniony, Saint-Étienne proponowało mu kilka miesięcy temu funkcję dyrektora sportowego.