Rzomowa z Januszem Lewandowskim z Platformy Obywatelskiej

Doceniamy polityczny spryt SLD, który może zacząć jako rząd mniejszościowy, ale z czasem pozyska sobie posłów z innych klubów.

Rzomowa z Januszem Lewandowskim z Platformy Obywatelskiej

Doceniamy polityczny spryt SLD, który może zacząć jako rząd mniejszościowy, ale z czasem pozyska sobie posłów z innych klubów.

Ewa Milewicz: Czy PO wejdzie do koalicji rządowej?

Janusz Lewandowski: Nie, pozostaniemy w opozycji, choć znamy poglądy sfer gospodarczych, które koalicję SLD-PO uznają za optymalną, bo przewidywalną.

Bo?

Tak odczytujemy komunikat płynący z wyborów - sprzeciwu wobec liberalnej polityki gospodarczej i nadziei pokładanych w nurcie populistyczno-socjalnym.

Komunikat można odczytać też tak: PO dostała ponad 60 mandatów, a więc ludzie nie chcą uśmiercenia liberalnego sposobu traktowania gospodarki.

Te wybory miały posmak antykapitalistycznej rewolty: wyborcy postawili na Samoobronę, Ligę Rodzin Polskich. Najwięcej głosów dali partii socjalnej nadziei - SLD. Głosy oddane w tych wyborach na PO i UW to w sumie tyle, ile zebrał w 2000 r. w wyborach prezydenckich Andrzej Olechowski. A więc poparcia, jakie dostała PO, nie mogę interpretować jako głosu wyborców na koalicję z SLD.

Czy dyskutowaliście Państwo w PO o koalicji z SLD?

Nie. Jak sądzę mamy dość jednoznaczny pogląd, że zbieramy siły w opozycji. Powoli do nas dociera, w jak niewdzięcznej roli znalazła się PO - pomiędzy rządem a chórem populistów. To do pewnego stopnia przypomina sytuację, w jakiej znalazła się w zeszłym roku UW po wyjściu z koalicji wokół rządu premiera Jerzego Buzka. Chciała być konstruktywną opozycją i wspierać rząd w słusznych pomysłach, ale za plecami miała głośny chór opozycyjnych posłów wysuwających nierealistyczne żądania.

Na czym polega niewdzięczność tej roli? Obawia się Pan, że za wspieranie rządu SLD zapłacicie w następnych wyborach?

Będziemy się starali wyciągnąć wnioski z doświadczeń UW i nie zapłacić aż tyle za naszą konstruktywną postawę. Naszą szansą jest to, że do ludzi zacznie docierać, że recepty Samoobrony i Ligi budzą tylko płonne nadzieje. Jeśli będziemy wierni sobie i tylko okazjonalnie wspierać będziemy rząd, okaże się, jak fałszywa jest recepta rosnącej interwencji państwa, egalitaryzmu i socjalnych roszczeń. Ktoś będzie musiał rządzić z SLD.

Być może PSL wejdzie w taką koalicję. To już nie będą takie udry z PSL-em, jak to było za koalicji SLD-PSL w latach 1993-97. Teraz PSL nie będzie równorzędnym partnerem, lecz doproszonym. To zasadniczo zmieni ich pozycję. Także Samoobrona nie mówi "nie" na koalicję z SLD.

Czy PO rozważała możliwość wsparcia rządu przez to, że nie przyjdzie na głosowanie wotum zaufania? Wtedy nowemu premierowi łatwiej byłoby uzyskać potrzebną większość.

Tak daleko nie wybiegamy. Doceniamy polityczny spryt SLD, który może zacząć jako rząd mniejszościowy, ale z czasem pozyska sobie posłów z innych klubów.

Z PO też?

Mam nadzieję, że nie.

Czy ktoś w PO zna wszystkich waszych kandydatów?

Nie. U nas były prawybory, a logika prawyborów jest taka, że działa selekcja oddolna, a nie odgórna.

Czyli mogą jacyś posłowie PO poprzeć rząd SLD?

Tylko teoretycznie wydaje mi się to możliwe. Liczę, że wszystkim posłom PO będzie się bardzo opłacać budowa silnej partii, która osiągnie dobry wynik w przyszłorocznych wyborach samorządowych i w wyborach parlamentarnych za cztery lata. Uważam, że taka perspektywa zmniejszy pokusę ulegania podszeptom SLD-owskiego rządu.

Czy PO rozważa koalicję, o której mówił Antoni Macierewicz z Ligii Polskich Rodzin: tworzą ją wszyscy poza SLD?

Taka koalicja byłaby sprzeczna z oczekiwaniem wyborców. To bardzo egzotyczna koalicja.

Ale czy niemożliwa?

Niemożliwa.

Andrzej Olechowski miał niezadowoloną minę, gdy w wieczór wyborczy ogłaszano sondażowe wyniki PO. Dlaczego?

Sondaże przedwyborcze Platformy miały tendencję wzrastającą i łudziły nas lepszymi wynikami. Nasz obecny rezultat, gorszy od wyniku Olechowskiego w wyborach prezydenckich, pokazuje, że ludzie w sondażach przedwyborczych nie przyznawali się, że chcą zagłosować na ugrupowania radykalne.

Warto było wychodzić z UW?

Warto było zmienić szyld, który ludziom kojarzy się z wadami reform ostatnich 12 lat i z dotychczasowym solidarnościowym establishmentem. To przesłanie wynikało z wyborów prezydenckich 2000 r. UW tego nie odczytała.

rozmawiała Ewa Milewicz