Włosi nie chcą ratować wcześniaków. Czy w Polsce będzie tak samo?

Rzymski dziennik ?La Repubblica? kilka dni temu opublikował fragmenty bezprecedensowego - a jednocześnie z całą pewnością kontrowersyjnego i szokującego - dokumentu opracowanego na Uniwersytecie Florenckim.

Włoscy eksperci piszą w nim, że wcześniaków urodzonych w 22. (to granica ratowania życia wcześniaków) i 23. tygodniu ciąży, czyli na początku szóstego miesiąca ciąży, nie należy poddawać intensywnej terapii dłużej niż przez pierwszą dobę ich życia!

Jeśli te pierwsze 24 godziny nie przyniosą poprawy, to takiemu dziecku należy "w troskliwy sposób towarzyszyć na drodze do śmierci". Zamiast przeprowadzać skomplikowane operacje ratujące życie, fundować niepotrzebne cierpienie, należy podać dzieciom jedynie leki przeciwbólowe, otoczyć opieką i pozwolić umrzeć, nawet odcinając od aparatury podtrzymującej życie.

Przed podobnym problemem stoją polscy lekarze. W naszym kraju rodzi się najwięcej w Europie dzieci o krańcowej niedojrzałości, czyli na początku szóstego miesiąca ciąży!

Do tej pory w Polsce nie powstał dokument, który określałby, kiedy i w jakich okolicznościach lekarze powinni walczyć o życie wcześniaków. Wszystko zależy wyłącznie od decyzji szefów oddziałów. Neonatolodzy nie ukrywają jednak, że w polskich szpitalach obowiązuje zasada "pro life", czyli ratowania życia za wszelką cenę.

Czy to ma jednak sens?

Z szacunków wynika, że tylko blisko 4 proc. dzieci urodzonych w 22. tygodniu ciąży w Polsce na szanse na przeżycie. Ponad połowa tych, które przeżyją, pozostaje do końca życia ciężko chorych - ich narządy są tak niedojrzałe, że mają małe szanse na prawidłowe funkcjonowanie.

Znakomity polski neonatolog i etyk prof. Janusz Gadzinowski nie ukrywa: - Jestem katolikiem, mam związane z tym zasady, ale też mam sporo wątpliwości. Jeżeli dziecko urodziło się w stanie, który daje mu szansę na przeżycie, to trzeba je ratować. Natomiast jeśli jesteśmy pewni, że jego stan jest agonalny, należy zapewnić mu tylko opiekę paliatywną, uznając swoją bezsilność w obliczu nieuniknionej śmierci. Wszystko zależy od stanu dziecka i prognoz co do jego przeżycia.

Włosi nie są wyjątkiem. W Holandii w ogóle nie ratuje się dzieci urodzonych na początku szóstego miesiąca. W Polsce lekarz stanąłby za to przed sądem.

- Ratowanie dzieci za wszelką cenę nie jest dobrym rozwiązaniem. Gdy nie widzimy szans na poprawę, często odstępujemy od uporczywej terapii. Chodzi o to, by oszczędzić dzieciom cierpienia. Włoski zapis jest bardzo kontrowersyjny, ale przyznaję, że na ten temat trzeba rozmawiać - przyznaje Ewa Helwich, wybitny neonatolog z Instytutu Matki i Dziecka.

Zagrożenia czyhające na wcześniaki

Wcześniaki częściej bywają chore niż dzieci urodzone o czasie. Częściej zdarza się u nich porażenie mózgowe. Więcej jest też przypadków wodogłowia, gdyż wcześniaki są o wiele bardziej podatne na wylewy niż noworodki donoszone. Stosunkowo często mają też problemy ze słuchem i wzrokiem.

Co się dzieje w 22. tygodniu ciąży?

Rosną rzęsy. Powstają białe krwinki, które odgrywają najważniejszą rolę w zwalczaniu infekcji. Ostateczny kształt mają już małżowiny uszne. Maluch ma ok. 19 cm i waży ok. 400 g. Czyli tyle co trzy duże jabłka. Płuca są w bardzo wczesnej fazie rozwoju.

Czy powinniśmy ratować za wszelką cenę wcześniaki urodzone na granicy przeżywalności?