Fińskie wojsko pokazuje, jak wyglądałby początek wojny z Rosją. Film szkoleniowy na poziomie produkcji kinowych [TAKA CIEKAWOSTKA]

Ataki cybernetyczne na elektrownie, zatrucie wody w wodociągach, chaos na drogach. Potem podstępne uderzenia na lotniska i porty. Tak w ocenie fińskiego wojska zaczęłaby się wojna. Zostało to świetnie pokazane w przygotowanym z rozmachem filmie szkoleniowym. Ma uświadamiać rekrutom i rezerwistom, czego mogą się spodziewać. Przy okazji powstała naprawdę dobra produkcja, której realizmu może pozazdrościć wiele filmów kinowych.

- Wizja przedstawiona w tym filmie jest odbiciem tego, jak zdaniem fińskich specjalistów wyglądałaby współczesna wojna. Naszym celem było to pokazać poborowym tak realistycznie, jak to tylko możliwe - stwierdził major Ville Kostian - kierownik programu, w ramach którego przygotowano film "Pole bitwy 2020".

Nie pada w nim ani razu stwierdzenie, kto jest agresorem. Trudno mieć jednak wątpliwości, o kogo chodzi. Jedynym realnym agresorem na Finlandię może być Rosja. Nie przypadkiem widoczni na filmie wrogowie używają sprzętu pochodzenia radzieckiego.

Fragment fińskiego filmu. Widać, że do produkcji zaangażowano znaczne środki.

Zobacz wideo

Eskalacja napięcia i agresja

"Pole Bitwy 2020" zaczyna się od serii ataków dywersyjnych na Finlandię, mających na celu zdestabilizować kraj i wywołać zamieszanie. Ataki cybernetyczne na kluczową infrastrukturę, taką jak energetyka czy komunikacja. Do tego utrudnienie działania administracji państwowej w postaci zablokowania możliwości wypłaty emerytur, zasiłków i ogólnie świadczeń socjalnych. W tle doniesienia o wzroście napięć w rejonie Bałtyku i spięciach Rosji z NATO.

W reakcji siły zbrojne przechodzą w wyższy stan gotowości i zarządzają ćwiczenia rezerwy. Oznacza to powołanie pod broń części dostępnych ludzi bez sięgania po najpoważniejsze rozwiązanie, czyli mobilizację. Wzmacniana jest ochrona kluczowej infrastruktury, takiej jak porty czy lotniska. Samoloty bojowe są wysyłane z dużych baz używanych podczas pokoju, na mniejsze, rozrzucone po całym kraju. Tak, aby było trudniej zniszczyć je na ziemi w zaskakującym ataku.

Do takiego w końcu dochodzi. Przy pomocy rakiet manewrujących odpalonych z morza wróg atakuje jedną z prowizorycznych baz urządzonych na uprzednio przygotowanym odcinku drogi (w polskiej nomenklaturze - Drogowy Odcinek Lotniskowy). Jednocześnie grupa dywersantów ląduje samolotem pasażerskim pozorującym awarię na jednym z lotnisk cywilnych. Następnie szybko je opanowują. W bliżej niesprecyzowanym, ale prawdopodobnie tym samym czasie, następuje atak na port w Hanko. Ciężki sprzęt wojskowy wyjeżdża ze statków cywilnych.

Mobilizacja i wojna

Film pokazuje następnie przeciwdziałanie tym atakom. Organizowane naprędce grupy bojowe złożone z regularnego wojska i rezerwistów, przy współpracy z policją, sprawnie reagują. Napastnicy na lotnisku są szybko eliminowani przez oddział sił specjalnych, wsparty przez między innymi czołg. Rezerwiści w tym czasie otaczają lotnisko i blokują pas startowy, tak, aby nikt nie mógł na nim lądować. Tego rodzaju ataki dywersyjne miałyby bowiem najpewniej na celu przygotowanie miejsca do lądowania kolejnej fali napastników, już w regularnych wojskowych samolotach transportowych.

Ponieważ w Hanko ląduje piechota morska uzbrojona w pojazdy opancerzone i artylerię, do kontrataku jest organizowana duża grupa operacyjna, złożona między innymi z oddziału zmechanizowanego regularnego wojska, fińskiego odpowiednika piechoty morskiej oraz zmobilizowanych rezerwistów. Dochodzi do poważnego starcia, w którym używana jest artyleria i wsparcie lotnictwa. Atakujący przeciwnik najpierw jest spowalniany, spychany na dogodny dla Finów teren, a następnie niszczony przez ostateczny kontratak.

W tym czasie ogłaszany jest fakt znalezienia się kraju w stanie wojny i zarządzana jest powszechna mobilizacja. W powietrzu toczą się regularne starcia, a na morzu trwa minowanie kluczowych obszarów, tak, aby utrudnić przeciwnikowi kolejny desant.

Cały film. Standardowe napisy są w języku angielskim i profesjonalnie wykonane. Można je też automatycznie przetłumaczyć na polski, choć tutaj tłumacz Google trochę kuleje. Da się jednak zrozumieć, o co chodzi.

 

Przeciwnik dał fory

Film kończy się dla Finów oczywiście dobrze. Napastnik zostaje odparty. Nie należy jednak traktować go jako realistycznej i kompleksowej symulacji agresji na Finlandię. To raczej pokaz różnych możliwych scenariuszy mających uświadomić rekrutom i rezerwistom, dla których jest przeznaczony, z czym mogą musieć się zmierzyć. I dlaczego ćwiczą w ten, a nie inny sposób.

Przedstawiony w filmie agresor jest bowiem bardzo grzeczny i ograniczony. Atakuje tylko jedno lotnisko, a nie cały szereg. Do nalotu wysyła tylko cztery maszyny. Dywersanci opanowujący lotnisko zadowoleni z sukcesu patrolują sobie jego teren, a kolejnej fali napastników, którzy powinni zjawić się jak najszybciej, ani widu, ani słychu. Podobnie od strony morza atakowany jest tylko jeden port, a całe wsparcie sprowadza się najwyraźniej do jednego poduszkowca, który zostaje zresztą szybko zniszczony.

W rzeczywistości można by się spodziewać, że kiedy agresor zdecyduje się już na de facto otwarte wypowiedzenie wojny, będzie starał się wykorzystać początkowe zaskoczenie i uderzy pełnią sił. Tak, aby jak najszybciej przełamać opór, a nie dawać Finom czas na zorganizowanie się.

Fińskie podejście do obrony

Pomimo tego film jest niezwykle ciekawy jako pokaz tego, w jaki sposób fińskie wojsko wyobraża sobie różne możliwe scenariusze początku konfliktu z Rosją. Wiele też mówi o tym, jak mogą wyglądać współczesne działania zbrojne. Nie szturm mas czołgów i fal piechoty na graniczne zasieki, ale destabilizacja, dywersja, ataki rakietowe na kluczowe bazy i dopiero później agresja.

Bardzo ciekawe jest też pokazanie sprawnej współpracy służb cywilnych z wojskiem. Trudno powiedzieć, czy to propaganda, czy rzeczywistość, ale szybkość przekazywania informacji i organizowania doraźnej współpracy jest imponująca. Biorąc jednak pod uwagę duży stopień zorganizowania i zaawansowania Finlandii, przywiązanej do koncepcji obrony totalnej, angażującej wszystkie organy państwa, można w to uwierzyć.

Ciekawe jest też podkreślenie znaczenia rezerwistów. W fińskiej doktrynie obronnej mają oni kluczowe znaczenie. Finlandia nie utrzymuje bowiem dużego zawodowego wojska, jak większość krajów zachodnich. Do obrony przed jedynym realnym przeciwnikiem, Rosją, potrzeba znacznych sił, a takich Finowie nie są w stanie utrzymywać na stałe. Jest ich tylko 5,5 miliona. Stawiają więc na wspomnianą koncepcję obrony totalnej, która zakłada przygotowanie wszystkich organów państwa od obrony i zaangażowania w nią wszystkich dostępnych zasobów.

Zawodowych żołnierzy jest więc niecałe dziesięć tysięcy. To głównie oficerowie i wysoko wyszkoleni specjaliści. Do tego jest w każdej chwili około 25-27 tysięcy poborowych. Przechodzą oni szkolenie trwające od pół roku do roku. Później przechodzą do rezerwy, w ramach której są regularnie powoływani na ćwiczenia. Przeszkolenie przechodzi około 80 procent mężczyzn. Na wypadek wojny, po pełnej mobilizacji, siły zbrojne mają liczyć niemal 300 tysięcy ludzi. Dodatkowo w całym kraju jest 28 kompanii ochotniczej obrony terytorialnej, której zdaniem jest ochrona kluczowej infrastruktury i wsparcie regularnego wojska.

Dwie krwawe wojny z ZSRR nauczyły Finów poważnego podejścia do obronności. Pomimo silnych związków gospodarczych nieufność wobec potężnego sąsiada pozostaje. Brak oparcia w NATO, którego Finlandia nie jest członkiem, tym bardziej skłania do liczenia głównie na swoje siły. Można Finom pozazdrościć podejścia do tematu i sprawnej organizacji.

Więcej o: