Polskie pochodzenie, umysł geniusza i rekordowe śledztwo FBI. Wysyłał bomby, bo chciał zmusić ludzi do życia blisko natury

Śledztwo trwało prawie dwie dekady. Zespół 150 agentów zajmował się tylko jednym - szukaniem tajemniczej osoby rozsyłającej po USA bomby. Sprawca był naprawdę dobry w tym co robił. Nie zostawiał żadnych śladów. Przez 17 lat terroryzował kraj. Zabił trzy osoby, a 23 ranił. Wpadł przez własną próżność.

17 lat terrorystycznej działalności Teda "Unabombera" Kaczynskiego sprawiło, że Amerykanie przez pewien czas podejrzliwe patrzyli na wszystkie nietypowe i niespodziewane przesyłki. Każda paczka, która trafiła na wycieraczkę lub na biurko, mogła być bombą. Nikt nie wiedział według jakiego klucza "Unabomber" wybiera swoje ofiary.

Ten wpływ pokazuje reakcja Williama Finnegana, który przez pewien czas utrzymywał korespondencję z siedzącym za kratkami terrorystą. - Ostatnie, co mi przysłał, to była paczka. Wraz z żoną zbledliśmy kiedy ją zobaczyliśmy. Wyniosłem ją na klatkę i dopiero tam otworzyłem. Nie wiem, co wtedy sobie myślałem. Przecież nie było niebezpieczeństwa. I co właściwie chciałem osiągnąć? Uchronić szafki w kuchni? - pisał dziennikarz magazynu "New Yorker". W paczce były dokumenty procesowe.

Wpadł przez próżność i brata

Przez 17 lat bomby wybuchły między innymi w rękach dwóch właścicieli sklepów ze sprzętem komputerowym. Jeden z nich zginął. Kilku nauczycieli akademickich zostało poważnie rannych. Wpływowy lobbysta przemysłu drzewnego zginął, kiedy otworzył paczkę dostarczoną na biurko w gabinecie. Podobnie specjalista od reklamy i PR-u, doradzający między innymi gigantom naftowym. 72 pasażerów samolotu linii American Airlines przeżyło koszmar, kiedy bomba wybuchła w luku bagażowym. Na szczęście nie zadziałała prawidłowo i jedynie uszkodziła maszynę, choć mogła ją rozerwać na kawałki.

Między kolejnymi zamachami mijały nawet lata. Pierwszy miał miejsce w 1978 roku. Ostatni w 1995. 14 bomb wybuchło. Dwie rozbrojono. Pomimo wielkiego wysiłku śledczych i zatrzymania łącznie niemal 200 podejrzanych osób, przesyłki od terrorysty nazwanego "Unabomberem" ciągle trafiały do adresatów.

Przełom nastąpił dopiero w 1995 roku, kiedy Unabomber postanowił, że nadszedł czas na przekazanie światu swojego manifestu. Zaoferował FBI prosty układ: jeśli jego esej zostanie opublikowany w gazetach, przestanie rozsyłać bomby. Jego żądanie spełniono. Wymuszając publikację tekstu, najpewniej nie spodziewał się, że jego młodszy brat rozpozna w nim rękę swojego genialnego i ekscentrycznego starszego brata. Dzięki informacjom od Davida Kaczynskiego agenci FBI trafili do małej mieściny zagubionej w lasach stanu Montana.

Kiedy wreszcie trzeciego marca 1996 roku, 24 lata temu, agenci FBI weszli do niewielkiej chatki zbudowanej na odludziu i aresztowali Teda Kaczynskiego, mieli łzy radości w oczach. Zakończyli w ten sposób wówczas najdłuższe i najkosztowniejsze śledztwo w historii biura.

Krótki film dokumentalny FBI na temat zatrzymania "Unabombera". Zawiera między innymi nagranie wnętrza jego chaty.

 

Za wszelką cenę nie chciał być "jakimś wariatem"

Obrońcy Kaczynskiego chcieli zagrać kartą choroby psychicznej. Starali się przekonać terrorystę, że to będzie dla niego najlepszy sposób na niską karę. Dla Kaczynskiego było to najgorsze, co mogłoby się stać. W swoich pamiętnikach odnalezionych przez FBI stwierdzał, że najbardziej boi się, iż po fakcie jego manifest zostanie uznany za dzieło "jakiegoś wariata". Nie chciał iść na układ z sądem i przyznać się do winy, ponieważ pragnął mieć możliwość wystąpienia podczas procesu i zaprezentowania swojej ideologii w świetle kamer.

"Unabomber" starał się więc najpierw wymienić swoich urzędowych obrońców na prywatnego, który zobowiązał się do nie grania kartą choroby psychicznej i układu. Sąd odmówił mu tego. W reakcji Kaczynski próbował się powiesić w celi, ale nie udało mu się to. Sądowi biegli stwierdzili, że cierpi na schizofrenię paranoidalną, ale może stanąć przed sądem.

Wszystko wskazywało na to, że jego proces będzie jednak procesem "wariata". Nie chcąc na to pozwolić, Kaczynski uciekł do przodu - przyznał się do wszystkich zarzutów. Nie dostał swojej szansy na wielkie wystąpienie przed kamerami, ale nie dostał też kary śmierci. Odsiaduje obecnie dożywocie bez możliwości przedwczesnego zwolnienia.

Błyskotliwy i skomplikowany umysł

Czy Ted Kaczynski rzeczywiście jest chory psychicznie? On sam zdecydowanie zaprzecza. Twierdzi, że diagnoza biegłych była "motywowana politycznie" i służyła wyłącznie uniemożliwieniu mu wystąpienia przed sądem. Nie ma jednak wielkich wątpliwości co do tego, że życie Kaczynskiego nie było przeciętne.

Urodził się w 1942 roku w Chicago w rodzinie polskich imigrantów. Miał być normalnym szczęśliwym niemowlakiem, aż w wieku dziewięciu miesięcy trafił do szpitala na izolację z powodu choroby skóry. Praktycznie nie miał kontaktu z bliskimi. Jego rodzice wspominali, że po tym wydarzeniu przez wiele miesięcy nie okazywał żadnych emocji.

Szybko okazał się być błyskotliwym dzieckiem. Na teście IQ osiągnął imponujący wynik 167 punktów, wobec czego postanowiono przenieść go z piątej do szóstej klasy. W rozmowach z psychologami sam Kaczynski twierdził później, że to był "moment przełomowy" w jego życiu. Wśród rówieśników czuł się dobrze, był wręcz jednym z liderów grupy. Kiedy trafił wśród starszych, stał się gnębionym wyrzutkiem.

Błyskotliwy umysł i fascynacja matematyką sprawiły, że pomimo problemów w kontaktach społecznych pędził w górę drabiny edukacji. W wieku zaledwie 16 lat trafił jako stypendysta na Uniwersytet Harvarda. W wieku 20 lat uzyskał odpowiednik naszego licencjatu i przeniósł się na uniwersytet stanowy w Michigan, ponieważ tylko tam uzyskał stypendium na dalszą naukę. W 1964 roku zdobył tytuł magistra a trzy lata później doktora. Jego rozprawa uzyskała stanową nagrodę. W 1967 roku przeniósł się na kalifornijski Uniwersytet Berkeley, gdzie został najmłodszym profesorem w historii tamtejszego wydziału matematyki.

Nie ulegało wątpliwości, że jest błyskotliwy, choć wiele osób po latach określało go jako "dziwaka" albo "odludka", który w wyraźny sposób ma problem z kontaktami interpersonalnymi i emocjami. On sam był coraz bardziej sfrustrowany i rozczarowany amerykańskim społeczeństwem oraz "systemem". Uważał, że cała cywilizacja rozwija się w złym kierunku, uzależniając się od technologii, niszcząc naturę i więdnąć w pogoni za nieosiągalnym spełnieniem, co powoduje powszechne cierpienia psychiczne. - Technologia redukuje nas do roli trybików, odbiera nam autonomię i wolność - mówił później w wywiadzie.

W 1969 roku niespodziewanie zrezygnował z posady w Berkeley i wyjechał.

Terror jako narzędzie rewolucji

Z Kalifornii wrócił do rodzinnego domu w pobliżu Chicago. Przez dwa lata pracował dorywczo i budował spartańską chatkę w lasach Montany. W 1971 roku wyniósł się do niej na stałe z zamiarem samowystarczalnego życia na łonie natury w zupełnym oderwaniu od technologii. Później mówił, że czuł chęć zrobienia tego od kiedy miał 11 lat i w lokalnej bibliotece natrafił na książki o życiu ludzi pierwotnych. - Zacząłem pochłaniać jedną za drugą i w końcu zdałem sobie sprawę, że nie chce kolejnych książek. Ja chcę tak żyć - mówił w 1999 roku podczas wywiadu z dziennikarzem magazynu "Earth First!".

Wizja życia na łonie natury w oderwaniu od technologii i społeczeństwa szybko okazała się niemożliwa do spełnienia. Nawet w odludny zakątek Montany docierała szybko rozwijająca się cywilizacja. W pobliżu chatki Kaczynskiego zaczęły powstawać drogi, pracowali drwale, budowano domy i kręcili się turyści. - Ja naprawdę nie miałem żadnych przemyśleń o polityce czy ideologii. Chciałem po prostu żyć sam w lesie. Gdyby nikt nie zaczął tam budować dróg, ścinać drzew, latać śmigłowcami czy szaleć na skuterach śnieżnych, to pewnie dalej bym tam sobie mieszkał a świat by się toczył obok - mówił dziennikarzowi.

W 1975 roku zaczął akcje sabotażu wymierzone w inwestycje prowadzone w jego okolicy. W lokalnej bibliotece publicznej zaczął pochłaniać książki politologiczne. Stwierdził, że najbardziej bliska jego sercu jest koncepcja eko-anarchizmu. Uznał ją jednak za zbyt "reformatorską". - Nie chodzi o przekonanie większości społeczeństwa, że mamy rację, ale o podniesienie poziomu napięcia w społeczeństwie do tego stopnia, że zacznie się ono załamywać. Chodzi o stworzenie sytuacji, w której ludziom będzie tak źle, że się zbuntują. Pytanie jest następujące: jak podnieść ten poziom napięcia? - przywoływał po latach swój tok myślenia.

Geniusz-dziwak chcący żyć jak człowiek pierwotny, doszedł do radykalnego wniosku: sposobem na podniesienie poziomu napięcia są akty terroru. Zaczął więc wysyłać bomby, licząc na to, że doprowadzi do paniki i rozpadu społeczeństwa. W tym aspekcie się mylił. Pomimo tego jego manifest wywarł niemały wpływ.

Więcej o:
Komentarze (104)
Unabomber, czyli Ted Kaczynski. Historia słynnego śledztwa FBI
Zaloguj się
  • Krzysztof Baranowski

    Oceniono 77 razy 61

    Jarek bomby nie potrafiłby złożyć a zabije o wiele więcej ludzi niż "bohater" artykułu. Zresztą cóż jarek potrafiłby sam stworzyć oprócz bandy miernot niszczących Polskę? Przykładów jakoś znaleźć nie mogę...

  • pardonsik

    Oceniono 52 razy 40

    Jarek Kaczyński - najsłynniejszy polski homo , to chyba tyle o naszej porażce narodowej. Tamten był geniuszem nasz obecny to zwykła menda i pokraka - która prowadzi motłoch ( katolickiego suwerena ) na smyczy.

  • c.t.k

    Oceniono 35 razy 27

    K*rwa, myślałem, że chodzi tu o tego, którego nekrolog będzie na pierwszej stronie

  • cool_observer

    Oceniono 33 razy 25

    Tym, co różni Ted'a od Yar'a jest fakt, że Ted ma polskie pochodzenie, a Yar Kalkstein pochodzi... z okolic Odessy !

  • sowielustro

    Oceniono 26 razy 24

    Artykuł potwierdza dawno już znany fakt, że działania rodzeństw Kaczyńskich są dla świata gorsze niż coronavirus.

  • Andrzej Garlicki

    Oceniono 26 razy 22

    Mam wrażenie, że schizofrenia paranoidalna jest stałą przypadłością w rodzinie Kaczyńskich. :-(

  • ochujek

    Oceniono 30 razy 18

    Kaczyńscy lubią zabijać. Chore ideologie ich fascynują; ekoterroryści, neobolszewicy, faszyści itp.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX