Korea Północna "straciła zainteresowanie" rozmowami i sugeruje, że to nie Trump rządzi. Kim ma problem, bo nikt się nim nie interesuje

Reżim Kim Dzong Una deklaruje, że "jeszcze bardziej stracił zainteresowanie" rozmowami z USA i z większą werwą będzie starał się odpłacić Amerykanom "horrorem". Po niecałych dwóch latach bombastyczne deklaracje o współpracy ze szczytu Kim-Trump w Singapurze mogą wywoływać tylko pusty śmiech. Co więcej, Pjongjang sugeruje, że tak naprawdę to nie Trump kieruje USA.

Nowy atak retoryczny reżimu północnokoreańskiego to reakcja na rutynową wypowiedź szefa amerykańskiej dyplomacji, Mike'a Pompeo. Podczas telekonferencji ministrów spraw zagranicznych państw G7 powtórzył powtarzane od lat stanowisko USA, że należy wywierać na Koreę Północną presję dyplomatyczną oraz ekonomiczną, aby skłonić ją do negocjacji i realnych ustępstw w temacie rozbrojenia.

Groźba i wyraz zdziwienia w jednym

Pjongjang zareagował gniewnym i kwiecistym komunikatem w swoim niepodrabialnym stylu.

- Po usłyszeniu lekkomyślnego komentarza Pompeo, jeszcze bardziej straciliśmy zainteresowanie dalszym dialogiem. W zamian zyskaliśmy jeszcze większy zapał do realizacji naszych ważnych projektów mających na celu odpłacenie USA prawdziwym horrorem i niepokojem, co będzie rewanżem za cierpienia wyrządzone naszemu narodowi - oznajmił anonimowy "nowy szef departamentu ministerstwa spraw zagranicznych ds. negocjacji z USA" cytowany przez reżimową agencję prasową KCNA.

Dodatkowo tenże nie wymieniony z imienia i nazwiska urzędnik dodał, że "oszczerstwa" Pompeo są niezrozumiałe, ponieważ dopiero co Donald Trump wysłał do Kim Dzong Una "osobisty list zawierający szczerą propozycję pomocy" na wypadek problemów służby zdrowia w Korei Północnej i deklarował chęć współpracy. Pjongjang deklarował półtora tygodnia temu, że list od prezydenta USA to oznaka jego "specjalnych i bardzo bliskich relacji osobistych" z Kim Dzong Unem.

- Taka rozbieżność jest niezrozumiała i sprawia, że mamy wątpliwości co do tego, kto jest prawdziwym przywódcą USA - stwierdził teraz północnokoreański urzędnik. - Pójdziemy swoją drogą. Chcemy, żeby USA nam nie przeszkadzały. Jeśli nam przeszkodzą, to ucierpią - zakończył.

Duża, ale nie taka wielka rakieta

Niecałą dobę przed tym oświadczeniem Korea Północna przeprowadziła kolejny test rakiet balistycznych. Już trzeci w tym miesiącu. Według sił zbrojnych Korei Południowej odpalono dwie rakiety balistyczne krótkiego zasięgu. Przeleciały 140 kilometrów i wpadły do morza. Test był podobny do poprzednich, przeprowadzonych 2 i 21 marca. Oba były doglądane przez samego Kim Dzong Una. Ten najnowszy już nie.

Z opublikowanych zdjęć z ostatniego testu wynika, że to po raz kolejny próba nowej "superdużej" (tak ją określa reżim) mobilnej wyrzutni rakiet. Co do zasady to nie są one "superduże", ponieważ nawet Korea Północna ma wiele znacznie większych rakiet balistycznych. Są jednak rzeczywiście wyjątkowo duże jak na ten specyficzny system przewożenia i odpalania z tak zwanej "wieloprowadnicowej wyrzutni", czyli kilku kontenerów ustawionych na transporterze.

Najpopularniejszy rodzaj wieloprowadnicowej wyrzutni rakiet. W tym wypadku polski system Langusta bazujący na radzieckim systemie Grad. Kaliber rakiet cztery razy mniejszy niż w północnokoreańskich 'superdużych' wyrzutniachNajpopularniejszy rodzaj wieloprowadnicowej wyrzutni rakiet. W tym wypadku polski system Langusta bazujący na radzieckim systemie Grad. Kaliber rakiet cztery razy mniejszy niż w północnokoreańskich 'superdużych' wyrzutniach Fot. 11 MPA

Najnowszy test, podobnie jak poprzednie, nie spotkał się z większym zainteresowaniem w Waszyngtonie czy Seulu lub Tokio. Został jedynie odnotowany przez agencje prasowe, a co za tym idzie media w wielu krajach. Świat ma obecnie na głowie inne problemy niż pokazy siły północnokoreańskiego reżimu. W ogóle cała Korea Północna chwilowo nie jest "w modzie". Zainteresowanie tym państwem przychodzi falami. Obecnie jesteśmy w dolinie.

Od ekscytacji do znudzenia

Ostatni okres dużego zainteresowania skończył się ponad rok temu. Jego początek przypadał na drugą połowę 2017 roku, kiedy Korea Północna najpierw przeprowadziła test jądrowy (prawdopodobnie ładunku termojądrowego) a potem serie odpaleń coraz większych rakiet, z których ostatnia może mieć zdolność osiągnięcia znacznej części terytorium USA. Waszyngton reagował ostro, Trump groził agresją, po czym obie strony zdecydowały się na zaskakujące zagranie - spotkanie Trump-Kim.

Wydarzenie, które miało miejsce w czerwcu 2018 roku, przykuło uwagę całego świata i było szczytem tego okresu zainteresowania. Panowie zadeklarowali chęć współpracy, nawiązanie dobrych osobistych relacji i dążenie do pojednania oraz rozbrojenia. Wydawałoby się, że nastąpił przełom. Było jednak inaczej. Eksperci od początku przestrzegali, że Korea Północna tak naprawdę nie ma zamiaru ustępować w temacie rozbrojenia, zanim USA nie osłabią znacząco sankcji. USA nie chcą natomiast tego zrobić, zanim Korea Północna nie dokona znaczących kroków w kierunku rozbrojenia. I w takim pacie oba państwa znajdują się do dzisiaj.

Potwierdził to wyraźnie drugi szczyt Kim-Trump, który miał miejsce w lutym 2019 w wietnamskiej stolicy - Hanoi. Panowie spotkali się, ustalili protokół rozbieżności, po czym rozjechali się w atmosferze zawiedzionych oczekiwań. Tym samym skończył się też okres wzmożonego zainteresowania tematem Korei Północnej. Jeszcze w czerwcu obaj przywódcy spotkali się w strefie zdemilitaryzowanej pomiędzy obiema Koreami, ale wydarzenie nie przyciągnęło już tak dużej uwagi i nie wynikło z niego nic konkretnego. Podkreśliło jedynie fiasko dotychczasowych negocjacji. Do dzisiaj obie strony deklarują chęć rozmawiania, ale żadna nie chce dokonać ustępstw i naprawdę zacząć rozmawiać.

Zobacz wideo

Brak zainteresowania szkodzi Kimowi

Dzisiaj Korea Północna musiałaby zrobić coś naprawdę spektakularnego, aby ktokolwiek w Waszyngtonie zajął się nią na poważnie. USA i cały świat zachodni mają znacznie większe zmartwienie na głowie.

Z jednej strony oznacza to, że reżim północnokoreański ma szersze pole manewru. Już od końca 2019 roku w amerykańskich mediach pojawiały się nieoficjalne doniesienia o tym, że Korea Północna odbudowuje część infrastruktury rakietowej zniszczonej wcześniej w "geście dobrej woli" po pierwszym spotkaniu Kim-Trump. Łączono z tym przypuszczenia o możliwym kolejnym teście rakiety międzykontynentalnej w okresie świąt Bożego Narodzenia. Dzisiaj wiemy, że nic takiego się nie stało. Reżim testuje jedynie swoje górnolotnie nazywane "superdużymi" wyrzutnie, ale to nic tak naprawdę dużego i spektakularnego.

Z drugiej strony jest bardzo możliwe, że sam Kim jest pod presją. Obecnie obowiązujące sankcje są dotkliwe, a nadzieje na ich przynajmniej częściowe zniesienie po spotkaniach z Trumpem okazały się być złudne. Standardowe zagranie z podręcznika jego ojca, czyli uzyskiwanie ustępstw świata dzięki szantażowi, wydaje się na razie nie działać. Tym bardziej nie będzie działać, kiedy świat będzie skupiony na innych problemach. Północnokoreański reżim potrafi osiągać zyski tylko wtedy, kiedy znajdzie się w centrum zainteresowania. Nie bez powodu są więc te ciągłe propagandowe testy broni, ćwiczenia wojska i kwieciste komunikaty.

Więcej o:
Komentarze (64)
Korea Północna stara się przyciągnąć uwagę. Atak retoryczny na USA i test rakiety
Zaloguj się
  • pedro.666

    Oceniono 29 razy 27

    Wujek Dobra Rada radził dokładnie to samo: nie zwracać uwagi na łobuza, to łobuz przestanie się brzydko wyrażać.

  • justas32

    Oceniono 22 razy 18

    Balbina też dba aby ciemny elektorat nie stracił nią zainteresowania ...

  • net_friend

    Oceniono 20 razy 18

    Start rakiet w KRLD zawsze oznacza to samo 'Halo, już przejedliśmy'.

  • ziomekp.1

    Oceniono 11 razy 9

    Kim nie odkrył "ameryki" twierdząc, że tak naprawdę Trump nie rządzi -- w jankesowie rządzi wielki, oligarchiczny kapitał i każdy jeden prezio ma tyle do gadania co żyd na gestapo.....

  • aequos

    Oceniono 9 razy 7

    Im bardziej ciemny reżim tym wiekszą wagę przykłada do wojska i machania szabelką..Polska tez niestety jest tego dowodem .

  • Wojciech Joński

    Oceniono 6 razy 6

    Myślę ,że to Chiny i to już niedługo zrobią porządek z Kimem, aby choćby pokazać USA i reszcie świata kto tu rządzi naprawdę. Musimy jeszcze trochę poczekać !

  • 1pytanie

    Oceniono 8 razy 6

    Koronawirus w niedalekiej przyszłości więcej zrobi Korei ''kuku'' niż wojna z USA...🤑

  • saves

    Oceniono 8 razy 4

    Koronawirus w Koreo Płn.
    godz. 10.05 - 1
    godz. 10.27 - 0
    godz. 11.15 - 1
    godz. 11.45 - 0
    godz. 12.10 - 1
    godz. 12.18 - 0

  • selenium

    Oceniono 3 razy 3

    Szkoda tylko ludzi, którzy nie mogą stamtąd uciec

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX