Q&A Gazeta.pl. Jak rozmawiać z dziećmi o wojnie? Ekspertka: Nie bagatelizujmy pytań, wyjaśniajmy

W czwartek gościnią Anny Kality w programie Q&A Gazeta.pl była Mirosława Kątna z Komitetu Ochrony Praw Dziecka. Rozmowa dotyczyła m.in. tego, jak rozmawiać z młodym człowiekiem o wojnie i jak zadbać o zdrowie psychiczne członków rodziny. - Czasy są rzeczywiście tragicznie trudne. Najpoważniejszymi, najdramatyczniejszymi ofiarami są dzieci, które wielu spraw nie rozumieją, nie rozumieją wszystkich zawiłości, przyczyn, powodów, stopnia nasilenia - podkreślała ekspertka.
Zobacz wideo Mirosława Kątna w Gazeta.pl

Kilka tygodni temu Weekend.gazeta.pl wspólnie z Polską Akcją Humanitarną uruchomiły akcję "Pomocnik". W jej ramach powstał e-book dla rodziców i opiekunów dzieci i nastolatków, które przechodzą trudny czas, zmagają się z kryzysem psychicznym. "Pomocnik" jest dostępny do ściągnięcia za darmo >>>.

Niemal równo ze startem "Pomocnika" rozpoczęła się wojna w Ukrainie. I prawie wszyscy – w mniejszym lub większym stopniu – zaczęliśmy doświadczać lęku, niepewności, czasem paniki, złego samopoczucia, nieumiejętności radzenia sobie z sytuacją. Wielu z nas rzuciło się w wir pomagania uciekającym przed wojną sąsiadom. To wspaniały, mądry ruch, ale wymaga mnóstwa energii. A w to wszystko zostały wrzucone nasze dzieci, które po latach pandemii już mają prawo mieć dość i wielu rzeczy nie rozumieć. Bo dojrzewanie jest wystarczająco trudne i burzliwe bez pandemii i wojny.

Dlatego "Pomocnik" szybko został zaktualizowany o rozmowę "Ta wojna się kiedyś skończy", która dotyczyła tego, jak rozmawiać z dziećmi i nastolatkami o wojnie w Ukrainie.

Q&A Gazeta.pl. "Nie bagatelizujmy pytań, wątpliwości"

Dostęp do psychologa nie jest dziś łatwy, szybki ani tani, a zapotrzebowanie jest ogromne. Dlatego gościem kolejnego odcinka programu Q&A Gazeta.pl była Mirosława Kątna z Komitetu Ochrony Praw Dziecka, psycholożka, terapeutka, mediatorka, działaczka społeczna. Daliśmy Wam możliwość zadania naszej ekspertce nurtujących Was pytań.

- Czasy są rzeczywiście tragicznie trudne. Najpoważniejszymi, najdramatyczniejszymi ofiarami są dzieci, które wielu spraw nie rozumieją, nie rozumieją wszystkich zawiłości, przyczyn, powodów, stopnia nasilenia. My tego też tak naprawdę nie rozumiemy. My, dorośli, mówimy sobie, że to, co się dzieje, to jakiś szalony Matrix, że to nie możliwe, by ludzie ludziom gotowali ten los - mówiła Q&A Gazeta.pl Mirosława Kątna.

Ekspertka zaapelowała, by "nie nękać dzieci tymi strasznymi obrazami, które płyną z telewizora".

- Nie bagatelizujmy pytań, wątpliwości, wyjaśniajmy na tyle, na ile umiemy. Wiek dziecka jest przy tym ważny. Radziłabym, żeby przedszkolaka do takich rozmów nie zachęcać, chyba, że dziecko samo zaczyna zadawać pytania, oczywiście nie wolno go zbywać. Nie inicjujmy tych rozmów z małymi dziećmi - dodała psycholożka.

Q&A z Mirosławą KątnąQ&A z Mirosławą Kątną materiały własne

Mirosława Kątna podkreśliła, że "dzieci starsze, nastoletnie, powinniśmy potraktować bardzo serio". - Powinniśmy spróbować im wytłumaczyć, co się stało, dlaczego tak się stało, na tyle, na ile umiemy, bez wchodzenia w politykę - radziła. 

Jeżeli dziecko nie chce rozmawiać na temat wojny, prosi, aby w domu nie włączać telewizora na kanale z wiadomościami, powinniśmy to uszanować. - Nawet, jeśli jesteśmy ciekawi, co się dzieje, nie włączajmy telewizora, nie rozmawiajmy o wojnie w obecności dziecka. Fakt, że nasze dziecko potrafi zasygnalizować, że ma dość tego tematu, świadczy o tym, że jest świadome swoich emocji, potrafi je nazwać. To naprawdę dużo - dodaje Kątna. Nastolatek, który zwraca uwagę, żeby wszyscy domownicy ograniczyli oglądanie wiadomości, chce także ochronić nie tylko siebie, ale i swoich bliskich. - Mógłby przecież pójść do swojego pokoju i tam się zamknąć - stwierdziła psycholożka.

Jeżeli zaniepokoi nas to, że nasze dziecko odcina się zupełnie od tematu wojny, możemy próbować z nim rozmawiać na różne sposoby. - Nie mówmy o okrucieństwach, ale zapytajmy dziecko, czy chciałoby jakoś pomóc, może zostać wolontariuszem w schronisku, gdzie przyjmowane są zwierzęta z Ukrainy? Może w jego szkole są dzieci ukraińskie, którym przyda się dodatkowa nauka języka polskiego, historii? Nawet najprostsze zadanie daje siłę i poczucie sprawczości - przekonywała Kątna.

Z kolei w sytuacji, w której nastolatek nie ma potrzeby angażowania się w akcje pomocowe, powinniśmy to zrozumieć i nie mieć do siebie pretensji, że źle wychowujemy dziecko, bo nie uwrażliwiliśmy go na krzywdę innych.

- Ludzie różnie reagują na stres. Jedni rzucają się z pomocą, czasem nieudolnie, innych paraliżuje strach. Warto z takim biernym domownikiem porozmawiać i zapytać wprost, czy się boi, bo ja jako rodzic mam lęki, co jest normalne, bo sytuacja nie jest bezpieczna i nikt nie wie, jak się skończy. Zaproponować, czy nie chciałby czegoś zrobić wspólnie. Może trzeba wciągnąć go w jakąś aktywność - radziła psycholożka.

Jeżeli nastolatek ma dość przebywania w domu z gośćmi z Ukrainy, bo są męczący i angażujący, i oczekuje od rodzica, żeby się wyprowadzili, należy z nim na spokojnie porozmawiać, nie lekceważyć jego emocji.

- Dzieci mają prawo być zmęczone, ich życie radykalnie się zmieniło w związku z tym, że w domu pojawiły się jakieś obce osoby, które wymagają uwagi, które są nieznośne. Nie możemy jednak dawać dzieciom decyzyjności, ale wytłumaczyć, że jest to stan przejściowy, zapytać, ile jeszcze czasu są w stanie wytrzymać w takich warunkach. Jeśli dziecko powie, że jutro goście mają się wyprowadzić, to się na to nie godzimy, powiedzmy, że tak się ludzi nie traktuje. Ustalmy wspólnie, ile dajemy sobie czasu na znalezienie im zastępczego lokum, bo to na pewno potrwa - opowiadała Kątna.

Q&A z Mirosławą KątnąQ&A z Mirosławą Kątną materiały własne

Psycholożka potwierdziła, że najpierw należy zadbać o siebie, żeby móc dbać o innych.

- Ludzie, którzy sami są rozhisteryzowani nie mają zasobów, żeby pomagać osobom, które przeżyły wojenną traumę. To ważne, żeby umieć rozmawiać ze sobą, zadawać sobie pytanie, na co mam bezpośredni wpływ. Na to jak potoczy się wojna nie mam, ale mam na zadbanie o siebie. Będę w tym wiarygodna i skuteczna. Musimy ze wszystkich sił starać się żyć normalnie, chodzić do pracy, realizować swoje pasje, spotykać się ze znajomymi, pozwalać sobie beztrosko się roześmiać. Bo to daje siłę. Nie możemy zawiesić naszego życia na czas wojny, bo nie uchodzi robić sobie makijaż. Uchodzi! To nas buduje i sprawia, że częściej się uśmiechamy mimo niedogodności - radziła Kątna.

***

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Więcej o: