Moskwa wzięła na celownik kaspijski rurociąg

Pod znakiem zapytania stanęła przyszłość eksportu kaspijskiej ropy naftowej niezależnie od monopolu Rosji. To może być próba zablokowania planów przedłużenia do Polski rurociągu Odessa - Brody i wymuszenia transportu ropy z Kazachstanu popieranym przez Moskwę ?prawosławnym? rurociągiem przez Bałkany.

Pod znakiem zapytania stanęła przyszłość eksportu kaspijskiej ropy naftowej rurociągiem niezależnym od Rosji. To może być próba zablokowania projektu przedłużenia do Polski rurociągu Odessa - Brody i wymuszenia transportu ropy z Kazachstanu popieranym przez Moskwę "prawosławnym" rurociągiem przez Bałkany.

Większość ropy z Rosji płynie na eksport rurociągami państwowego monopolisty - koncernu Transnieft. Jedyna rura, która przechodzi przez Rosję, ale nie jest pod kontrolą Transnieftu, to działający od pięciu lat tzw. kaspijski rurociąg. Biegnie on z Kazachstanu do terminalu w Noworosyjsku nad Morzem Czarnym. Właścicielem tej rury jest firma Caspian Pipeline Consortium (CPC), której strategicznym akcjonariuszem jest amerykański koncern naftowy Chevron. Udziałowcami CPC są też koncerny ExxonMobile, Shell i Łukoil, a także Kazachstan.

Rosja, która ma 24 proc. akcji CPC, od dawna stara się o przejęcie kontroli nad tym rurociągiem. Jest on Moskwie solą w oku, bo pozwala eksportować surowiec poza monopolem Transnieftu.

CPC ogłosiło właśnie, że rosyjski fiskus nieoczekiwanie zarzucił firmie wielkie zaległości podatkowe. Według agencji Interfax chodzi aż o ćwierć miliarda dolarów.

Według dziennika "Kommiersant" zarzuty rosyjskiego fiskusa mogą zablokować rozbudowę rurociągu. Teraz transportuje on ok. 30 mln ton ropy naftowej rocznie. W maju po paru latach negocjacji Moskwa zgodziła się, aby CPC rozbudowało rurociąg, tak aby mógł transportować 67 mln ton ropy rocznie. Zależało na tym nie tylko zachodnim wspólnikom kaspijskiego rurociągu, ale także Kazachstanowi, który chce zwiększyć eksport swojego surowca do Europy. Teraz dopóki roszczenia fiskusa nie zostaną wyjaśnione, trudno będzie o pieniądze na rozbudowę rury, bo może je przejąć fiskus. "Kommiersant" poinformował, że zajęto już konta CPC w rosyjskim oddziale banku ABN Amro. CPC tego nie potwierdza.

Zdaniem "Kommiersanta" wstrzymanie rozbudowy rurociągu pod zarzutem zaległości podatkowych może być sposobem na przejęcie kontroli nad CPC przez Transnieft. Rzecznik Transnieftu Siergiej Grigoriew uznał te zarzuty za absurdalne. Ale okazuje się, że chociaż Transnieft nie jest udziałowcem kaspijskiego rurociągu, to ma własną wizję jego rozwoju. Grigoriew stwierdził, że kaspijski rurociąg nie powinien być rozbudowywany, zanim nie powstaną nowe rurociągi, które pozwolą transportować ropę, omijając cieśninę Bosfor w Turcji łączącą morza Czarne i Śródziemne. Już obecnie Turcja ogranicza ruch tankowców przez tę cieśninę. W przyszłość brak rurociągów omijających Bosfor może zablokować zwiększenie transportu tankowcami surowca z Rosji i Kazachstanu.

Konkretnie - według rzecznika Transnieftu - takim rurociągiem, który powinien powstać przed rozbudową rurociągu kaspijskiego, połączenie z Warny w Bułgarii do Aleksandrupolis w Grecji. Ten popierany przez Rosję rurociąg nazywany jest popularnie "prawosławnym". Projekt budowy tej rury konkuruje z popieranymi przez UE planami przedłużenia do Polski rurociągu Odessa - Brody z Ukrainy, który także omija Bosfor.