Fani Radia Bis: Nie jesteśmy błędem statystycznym

"Nocniki" stają się rodziną, no może nie taką jak Radio Maryja, ale rodziną - śmieje się Agnieszka Borowiak, przyszłoroczna maturzystka z Inowrocławia, która przyjechała na festiwal Woodstock. "Nocnikami" nazywają fanów audycji "Nocne mocne", która zniknęło z anteny publicznego Radia Bis, bo brzmiała niepoprawnie.

Na Woodstock przyjechali kikunastoosobową grupą z całej Polski - Maciek Wojciechowski z Lubaczowa na Podkarpaciu - jechał aż 25 godzin stopem. Rozbili namioty w lesie na polu pod Kostrzynem. Mały obóz wita transparentem "Bies polskie diablo" (żart z oficjalnego hasła "BiS Polskie Radio").

Zbierają podpisy przeciwko zamykaniu starej "Biski" (do niedawno grano tam jeszcze metal, punk, reggae, wszelką alternatywę). Nowy szef radia Jacek Sobala, do niedawna publicysta TV Puls, zmienił format program na lżejszy, popowy.

Młodzi słuchacze protestują od kilku tygodni, piszą na forum, ślą sms-y z poparciem dla redaktorów odchodzących ze stacji.

Maciek Wojciechowski, studiuje informatykę. Politykę, jak mówi, ma gdzieś. - Ale po raz pierwszy dostałem kopa od polityki, od obecnie rządzących i cos mnie ruszyło - mówi. - Bo przecież to oni zamknęli nasze radio.

Agnieszka Chmielewska, studenka ekonomii w Toruniu: - 19 lipca byliśmy u prezesa Sobali. Mieliśmy 2 tys. podpisów. Powiedział, że jesteśmy błędem statystycznym, a "Nocniki" to banda łobuzów co pije piwo pod trzepakiem. Nie czuję się błędem statystycznym, a jak robili niby te badania o słuchalności, to chyba do nas nie trafili.

"Nocniki" chcą zebrać 100 tysiącach podpisów do władz Polskiego Radia. - Woodstock to jedyne miejsce w kraju, gdzie "Biska" ma tylu zwolenników, przynajmniej co trzeci wczłowiek jej kibicuje. Czemu słuchacz metalu ma być gorszy od innych? - pyta Maciek Wojciechowski.