Warzywa będą nawet dwa razy droższe

Za marchew, kapustę lub ziemniaki możemy zapłacić nawet dwa razy więcej niż rok temu. W sierpniu wszystko zależy od pogody. Później - także od skuteczności działań antypirackich

Rok temu w lipcu za kilogram wczesnych ziemniaków płaciliśmy na targu 60 gr, dziś - ponad złotówkę. Podrożały też sałata, bób, bakłażany i kolorowa papryka. To skutek trwających od miesiąca upałów i braku deszczu. Najgorzej jest w województwach centralnych - na Mazowszu i w Wielkopolsce. Epicentrum klęski suszy znajduje się w Lubuskiem - aż 97 proc. gmin powołało już komitety do szacowania strat w rolnictwie. Tutejsi ogrodnicy oceniają, że zbiorą w tym roku o połowę mniej cebuli niż rok temu. Jeszcze gorzej jest z kalafiorami i kapustą, które nie zawiązują okrągłych, twardych główek, tylko "wyrastają w serca", ziemniakami, które zasychają na polu, i pietruszką, bo zamiast jednego, dużego korzenia wypuszcza wiele drobnych nienadających się do jedzenia. Większość warzyw jest łykowata i mniej smaczna niż zwykle. - Jeśli upały się przedłużą, to ich zbiory będą od 30 do 50 proc. niższe niż przed rokiem. A to oznacza wzrost cen o mniej więcej 20 proc. - ocenia prof. Stanisław Kaniszewski, szef Instytutu Warzywnictwa w Skierniewicach.

Jednak zdaniem Jacka Urbanka, współwłaściciela firmy Bracia Urbanek, jednego z największych w kraju zakładów przetwórstwa warzyw, to zbyt optymistyczne prognozy. - Na razie nie płacimy za warzywa więcej, bo skupujemy te, które są nawadniane przez ogrodników. Ale jak zaczną się zbiory późnych warzyw, to ceny skoczą nie o 20 proc., ale o 100 proc. W zeszłym roku płaciliśmy za marchew 23 gr za kg, w tym dojdziemy do 40 gr.

Janusz Byliński, prezes największego rynku hurtowego w podwarszawskich Broniszach, twierdzi, że podwyżki może powstrzymać tylko import z Unii. - Na szczęście jesteśmy już na wspólnym rynku, więc nie grozi nam brak warzyw - mówi Byliński. - Jednak w wielu krajach europejskich też panuje susza, więc w tym roku warzywa będą drogie.

Jego zdaniem na razie nie jest źle z cenami, bo polscy ogrodnicy w ostatnich latach dużo inwestowali w deszczownie. Dlatego mimo braku deszczów ogórki, kapusta i marchew kosztują dziś tyle samo co przed rokiem lub nawet nieco mniej. Według danych Instytutu Warzywnictwa w 1989 r. ok. 3 proc. plantacji ogrodniczych w Polsce było nawadnianych, teraz ok. 7 proc. - Deszczownie są konieczne, by uniknąć ryzyka suszy. Problemem staje się jednak dostęp do wody. Na rzekach nie ma ujęć, a studnie głębinowe są coraz droższe, bo obniża się poziom wód gruntowych - mówi prof. Kaniszewski.

W tym roku najbardziej podrożeją ziemniaki, bo w ogóle się ich nie nawadnia. Już w zeszłym roku podrożały o mniej więcej 50 proc. w porównaniu z 2004 r., bo zbiory spadły o 26 proc. Też z powodu suszy. W tym roku według szacunków ekspertów rynku w Broniszach rolnicy zbiorą o kolejne 20 proc. mniej ziemniaków.

Susza ma jednak swoje zalety - bez wilgoci nie rozwijają się choroby grzybowe atakujące rośliny. Dlatego tegoroczne warzywa dostały znacznie mniej środków chemicznych niż zwykle.

GUS: Ma być mniej kapusty, a więcej pomidorów

GUS wstępnie oszacował, że tegoroczne zbiory zbóż podstawowych z mieszankami zbożowymi będą o 3 do 7 procent niższe do ubiegłorocznych. Z wstępnych danych GUS wynika, że wyniosą 23 do 24 mln ton.

Większe od ubiegłorocznych o około 7 procent będą tegoroczne zbiory rzepaku i rzepiku. O około 9 procent mniej będzie warzyw gruntowych. Według GUS będzie mniej kapusty, cebuli, marchwi i buraków. Więcej będzie natomiast pomidorów.

Zbiory owoców z drzew będą w tym roku o 10 do 14 procent wyższe od niewysokich ubiegłorocznych zbiorów. Mniej będzie jedynie moreli, brzoskwiń i orzechów włoskich. Więcej będzie jabłek śliwek, wiśni i czereśni. Lepsze będą też zbiory z krzewów owocowych i plantacji jagodowych. Chociaż gorzej niż w zeszłym roku zapowiadają się zbiory malin to możemy liczyć na .porzeczki agrest i aronię.

GUS zastrzega, że o faktycznej wysokości plonów i zbiorów zadecydują dalsze warunki pogodowe. Przedstawione dane przedstawiają stan upraw z połowy lipca.