Olej opałowy i autogaz: wzrost akcyzy prawie pewny

W Sejmie debata nad podwyżką akcyzy na olej opałowy. Rząd może liczyć na większość

Zrównanie stawek akcyzy na oba rodzaje olejów to marzenie resortu finansów od lat. Próbował to zrobić już rok temu minister finansów w SLD-owskim rządzie Mirosław Gronicki. Nie udało się, bo zaprotestowali posłowie. Po wyborach i zmianie rządu nowa minister finansów Zyta Gilowska wróciła do tego pomysłu. Fiskus chce w ten sposób skutecznie zwalczyć proceder przerabiana oleju opałowego na napędowy, który obłożony jest czterokrotnie większą akcyzą. - To pożywka dla gangów paliwowych - tłumaczą urzędnicy. W przeciwieństwie do poprzedników obecna ekipa przygotowała jednak rozwiązania osłonowe - zwrot akcyzy dla kilkuset tysięcy ludzi grzejących domy olejem opałowym. Będą dostawali zwrot pieniędzy w gminach, po uprzednim zgłoszeniu, że grzeją się olejem. Rekompensatę będą dostawać także jednostki budżetowe - szpitale, szkoły, żłobki itp.

W najgorszej sytuacji znajdą się firmy używające oleju opałowego do produkcji. To głównie piekarnie, masarnie, pieczarkarnie, suszarnie itp. Dla nich nie będzie żadnych rekompensat, bo byłaby to pomoc publiczna dla firm, na którą trzeba mieć zgodę Komisji Europejskiej. Razem z podwyżką akcyzy na olej opałowy fiskus chce także o 30 proc. podwyższyć akcyzę na gaz do napędu samochodów.

Cały ten projekt budzi ogromne kontrowersje. W czwartek późnym wieczorem odbyła się pierwsza debata. - Chcemy, żeby Sejm odrzucił projekt - powiedział nam Zbigniew Chlebowski. Ale choć cała opozycja jest przeciwna, koalicja na razie demonstruje zwartość. Wprawdzie Janusz Maksymiuk, jeden z liderów Samoobrony, zapowiadał nawet, że klub ustawy nie poprze, ostatecznie jednak partia Andrzeja Leppera nie wystąpi przeciw własnemu rządowi. - Po projekcie można jeździć jak po burej kobyle, ale nie będziemy głosować za jego odrzuceniem - powiedział nam Józef Cepil, który w Samoobronie zajmuje się akcyzą. Poseł zapowiada za to "podszlifowanie" go w trakcie dalszych prac. Ale trudno sobie wyobrazić, że posłowie zrezygnują w ogóle z podwyżki - jest ona zaplanowana w przyszłorocznym budżecie i przynieść ma ok. 2,5 mld zł.

W środę wieczorem Sejm debatował także nad innym projektem podatkowym. Tym razem chodzi o zniesienie akcyzy na używane samochody sprowadzane z Zachodu. Akcyza trafiła bowiem do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości i prawdopodobnie okaże się sprzeczna z unijnymi przepisami. Rząd chce, żeby zastąpił ją podatek ekologiczny płacony przez użytkowników wszystkich aut przy pierwszej rejestracji. PO chce odrzucenia także tego projektu, ale szanse na sukces są niewielkie. Głosowanie odbędzie się w piątek wieczorem.