Szefowie WGI są na wolności, ale muszą zapłacić poręczenie

Zostaliśmy potraktowani jak mafia pruszkowska - tak o zatrzymaniu przez ABW mówią byli szefowie WGI Domu Maklerskiego oskarżani o przywłaszczenie ponad 10 mln zł z kont ich klientów.

- Mam wrażenie, że toczą się jakieś igrzyska, jesteśmy na arenie i wszyscy próbują nas ustrzelić - mówił jeden z szefów WGI w niedzielę na konferencji. - Nie było żadnych przesłanek, że zamierzamy uciec z kraju, stawialiśmy się na każde wezwanie prokuratury. W czwartek szefów WGI zatrzymała ABW, w sobotę zwolnił ich warszawski sąd okręgowy, przywracając jednak zakaz opuszczania kraju, uchylony w... ostatnią środę (obowiązywał od 1 czerwca).

Każdy z nich ma do 25 lipca wpłacić poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł. Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury o tymczasowy areszt.

Prokuratura zarzuca Łukaszowi K., Maciejowi S. i Andrzejowi S. przywłaszczenie 9 mln 300 tys. zł, 336 tys. dol. i 46 tys. euro. Grozi im do 10 lat więzienia.

W kwietniu tego roku KPWiG odebrała WGI licencję - m.in. za wprowadzanie klientów w błąd co do stanu rachunków, a także przesyłanie innych informacji klientom, a innych Komisji. Spółka tłumaczyło to błędami ludzkimi i systemu informatycznego. Pod koniec czerwca sąd postawił dom maklerski w stan upadłości.

W niedzielę szefowie WGI zapewniali, że nigdy nie zdefraudowali ani grosza z rachunków klientów. Zapewniali też, że zwrócą pieniądze wszystkim klientom. Szacują, że te zobowiązania wynoszą sto kilkadziesiąt milionów złotych.

Na razie aktywa WGI Consulting (zależna od WGI) znajdujące się w amerykańskiej instytucji Wachovia Securities zostały na wniosek KPWiG zamrożone przez amerykański sąd. Zdaniem szefów spółki optymalnym okresem na spieniężenie tych środków byłby maj przyszłego roku.

WGI walczy o odblokowanie środków - 24 lipca w USA ma się odbyć rozprawa, na której sąd zdecyduje, czy i w jaki sposób aktywa te zostaną spieniężone.