Gazprom straszy kryzysem

Zimą Europę może czekać kolejny kryzys w dostawach gazu - ostrzegł wiceprezes Gazpromu

To kolejny sygnał, że rosyjski koncern szykuje się najbliższej zimy do rozgrywki o przejęcie kontroli nad gazociągami na Ukrainie i Białorusi transportującymi gaz do Europy. Ucierpieć na tym może i Polska.

O ryzyko wywołania nowego kryzysu w Europie Miedwiediew oskarżył w niemieckiej gazecie "Manager Magazin" Ukrainę: - Ciągle bierze za dużo gazu z gazociągów albo tłoczy go w wielkich ilościach do magazynów, bez kontraktów w tej sprawie. W efekcie nie będziemy w stanie dostarczyć tyle gazu, ile potrzeba.

Kilkanaście dni temu Gazprom oskarżał Ukrainę o coś przeciwnego: że gromadzi za mało gazu, by zapewnić zimą stabilne dostawy do Europy. Te zarzuty powtórzył we wtorek premier Włoch Romano Prodi po rozmowach w Moskwie z Putinem. - Chcielibyśmy uniknąć takiego ryzyka jak ostatniej zimy - mówił. Wtedy Gazprom zażądał, aby Ukraina płaciła pięć razy drożej za gaz. Kiedy Kijów się nie zgodził, Gazprom ograniczył dostawy gazu dla Ukrainy i Europy Zachodniej.

Gaz z Rosji zaspokaja jedną czwartą potrzeb Europy. Prawie 80 proc. rosyjskiego surowca na Zachód płynie tranzytem przez Ukrainę.

W gazowym konflikcie Rosji z Ukrainą od początku roku panował rozejm. Ukraina zgodziła się na stosunkowo niską opłatę za tranzyt i magazynowanie rosyjskiego surowca do 2011 r. W zamian zapewniła sobie cenę 95 dol. za 1000 m sześc. gazu z importu - ale tylko do lipca i na warunkach, które przekreślają starania Ukrainy o dostawy gazu z Azji Środkowej bez pośrednictwa Gazpromu.

Od kilku tygodni rosyjski koncern zapowiada, że od lipca podniesie ceny gazu dla Kijowa do 150-160 dol. To mogło by doprowadzić do kryzysu ukraińskią gospodarkę.

Tlący się konflikt może wybuchnąć z pełną siłą, bo na fotel premiera Ukrainy ma powraca Julia Tymoszenko, która ostro krytykowała gazową ugodę. Wczoraj powiedziała, że zajmie się rewizją i renegocjacją kontraktów z Rosją i podpisaniem nowych z Turkmenią, konkurentem Gazpromu.

- Jeśli Tymoszenko dokona rewizji umów gazowych, to z wielkim prawdopodobieństwem oznacza to wojnę gazową na wielką skalę, która rozleje się po całej Europie - skomentował Siergiej Markow, dyrektor Instytutu Badań Politycznych w Moskwie.

Wieczorem na słowa Tymoszenko zareagował Gazprom. - To dzwonek alarmowy dla Europy. Spełnienie gróźb, które dziś zabrzmiały na Ukrainie to droga do nowego kryzysu gazowego - powiedział rzecznik Gazpromu Siergiej Kuprijanow.

Gazprom nie kryje, że zależy mu na kontroli nad ukraińskimi rurami, które transportują gaz do Europy. W tym tygodniu wiceprezes rosyjskiego koncernu Aleksander Riazanow stwierdził, że niedopuszczanie jego firmy do zarządzania gazociągami jest "niecelowe", bo w przyszłości "mogą one zostać puste". Tuż po tym Gazprom podpisał z węgierskim koncernem MOL umowę o utworzeniu spółki, która wybuduje nowe gazociągi tranzytowe do Włoch i Austrii. Będą dostawać surowiec z nowego gazociągu, który przetnie Ukrainę, albo z gazociągu, który ją ominie przez Morze Czarne, Turcję i Bałkany.

Gazprom chce przejąć też gazociągi na Białorusi. W marcu nieoczekiwanie zażądał, aby od przyszłego roku Mińsk płacił za gaz cztery, pięć razy drożej niż dotąd. Podwyżki mogą być mniejsze przez kilka lat, jeśli Białoruś odda kontrolę nad gazociągami albo jedyną rafinerią w Mozyrzu. Mińsk nie zgadza się na to.

Czy Polska liczy się z możliwością kryzysu dostaw? Zużywamy ok. 13,5 mld m sześc. gazu rocznie, dwie trzecie z importu - głównie od Gazpromu. Już w lutym 2004 r. i na początku tego roku dostawy były ograniczane wskutek walki Gazpromu o przejęcie gazociągów od naszych wschodnich sąsiadów.

- Nasza spółka musi być przygotowana na każdą ewentualność. I robimy to, co możemy. Zgodnie z prawem jesteśmy zobowiązani do przygotowania planu ograniczeń dostaw. Dopilnujemy też, aby wszystkie magazyny były załadowane pod korek, a firmy handlujące gazem z zagranicy zgodnie z prawem zmagazynowały 3 proc. dostaw - powiedział nam Paweł Stańczak, wiceprezes państwowej firmy Gaz-System, która odpowiada za transport gazu w kraju. W magazynach możemy zgromadzić tylko 1,6 mld m sześc. surowca, na mniej więcej 40 dni.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo nie odpowiedziało nam, czy liczy się z nowym kryzysem. Rzecznik PGNiG Tomasz Fill poinformował nas, że spółka zajmie się zapewnieniem sprawności swoich gazociągów i odpowiednim napełnieniem magazynów gazu. Pracuje też nad kontraktem na zakupy gazu na lata 2007-08.

- Ryzyko kryzysu gazowego najbliższej zimy jest równie wysokie jak przed rokiem. Sytuacja poprawi się dopiero wtedy, kiedy zyskamy połączenie z innym źródłem gazu. Poprawiliśmy procedury reagowania w razie kryzysu, ale nie mamy wielkich możliwości, by już na najbliższą zimę zabezpieczyć się przed skutkami kryzysu - powiedział nam minister gospodarki Piotr Woźniak.1