Walne KGHM przerwane

Bez żadnych rozstrzygnięć zakończyło się wczorajsze walne zgromadzenie akcjonariuszy KGHM. Natychmiast po powołaniu władz na wniosek skarbu zostało bowiem przerwane do połowy czerwca.

Na wynik walnego KGHM z zainteresowaniem czekali analitycy i inwestorzy giełdowi. Po raz pierwszy miało bowiem dojść do głosowania nad wysokością dywidendy w dużej spółce giełdowej, w której decydujący głos ma skarb państwa (należy do niego 44 proc. akcji). Przy braku wpływów z prywatyzacji rząd zacznie może szukać innych źródeł finansowania budżetu. A ubiegłoroczne wyniki finansowe wielu firm są rekordowe i zachęcają do drenażu. Zarząd KGHM zarekomendował wypłatę 5,5 zł dywidendy na akcję - w sumie 1,1 mld zł.

Jednak przedstawiciele Ministerstwa Skarbu złożyli wczoraj nieoczekiwanie wniosek o przerwę. Tłumaczyli, że zarząd poinformował radę i ministra o nowym wniosku związków zawodowych, by 100 mln zł z zysku przeznaczyć na fundusz socjalny. W poniedziałek zarząd KGHM ujawnił też "raport otwarcia" o stanie spółki, który według ministerstwa należy dokładnie zbadać.

- To mydlenie oczu - mówi poseł SLD Ryszard Zbrzyzny, szef Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego. - Ministerstwo gra na czas, gdyż Samoobrona z PiS nie dogadały się w sprawie obsady stanowisk we władzach KGHM.

A może chodzi też o dywidendę? Potwierdzają to nasi rozmówcy z resortu. - Po tym jak PKN kupił Możejki, wiadomo, że do budżetu wpłynie z dywidend o kilkaset milionów mniej. Teraz resort liczy, które spółki będą się musiały na to złożyć - uważa wysoki urzędnik resortu skarbu. Według niego z pierwszych wyliczeń wynika, że akcjonariusze powinni otrzymać aż 70-75 proc. ubiegłorocznych zysków KGHM (wyniosły 2,3 mld zł).

Przed WZA rada nadzorcza KGHM zdążyła powołać nowy zarząd. Pokieruje nim obecny prezes, związany z PiS Krzysztof Skóra. Zmieni się tylko jeden z wiceprezesów - Mirosława Bilińskiego zastąpi dotychczasowy dyrektor Huty Głogów Stanisław Kot.