Uspokojenie na giełdach akcji i surowców

Inwestorom z trudem przyszło otrząsnąć się po poniedziałkowej przecenie na giełdach akcji i surowców. Indeksy, miedź i złoto odreagowały słabo, a ropa umiarkowanie potaniała

Najgłębsza od wielu miesięcy przecena zmroziła na początku tygodnia międzynarodowe rynki finansowe. Szczególnie mocno dotknęła ona młode kraje, takie jak: Polska, Węgry i Czechy. Zagraniczni inwestorzy sprzedawali nie tylko akcje, ale obligacje i lokalne waluty, bo po kolejnej podwyżce stóp procentowych w USA chcieli przetransferować tam kapitały w poszukiwaniu bezpieczniejszego zysku z obligacji.

Giełdy w naszym regionie we wtorek długo nie potrafiły wrócić do równowagi. Na warszawskim parkiecie indeks 20 największych i najbardziej płynnych spółek WIG20 stracił na starcie 1,6 proc., mimo że poprzedniego dnia obniżył się już o aż 3,6 proc. O podobnej skali podaż górowała w Pradze i Budapeszcie.

Minimalna zwyżka indeksu giełdy nowojorskiej Dow Jones na finiszu poniedziałkowej sesji znacząco nie poprawiła atmosfery na dojrzałych giełdach. Indeks w Tokio zanurkował o 2 proc. Na czołowych rynkach europejskich od rana inwestorzy lizali rany, ale o intensywnym kupowaniu przecenionych akcji nie było mowy. Indeksy w Londynie czy Paryżu utrzymywały się na symbolicznym plusie. W trakcie sesji w Warszawie WIG20 odrobił część strat - ostatecznie był 0,5 proc. na minusie. Praga wyszła na plus, a Budapeszt nieco stracił.

Co dalej z trendem wzrostowym? - zastanawiają się teraz inwestorzy nas całym świecie. - Nie ogłaszałbym jeszcze załamania trendu. Nie widać, by zwiększała się kula śnieżna, ponieważ nie zaszły zmiany fundamentalne - ceny metali i ropy nadal są na wysokim poziomie. Inwestorzy zapewne niedługo przeproszą się z rynkiem - powiedział agencji Reuters zarządzający w szwajcarskim Clariden Fund Andrzej Błachut.

Na rynku surowców kontynuowana była umiarkowana przecena baryłki ropy - straciła 1 proc. i kosztowała poniżej 70 dol. Na rynku dominowały bowiem obawy, że tempo rozwoju gospodarki światowej może się obniżyć, co uderzy w zapotrzebowanie na paliwa. Za to miedź odreagowała - za tonę płacono w Londynie 8200 dol., czyli więcej o blisko 3 proc. Ale warto pamiętać, że strata z poniedziałku wynosiła aż 8 proc.

Lepiej było na rynku metali szlachetnych - znacząco przecenione złoto zyskało na wartości ok. 1 proc.