Ostra przecena akcji i surowców na giełdach

Spadki na światowych giełdach akcji. W Warszawie indeks WIG20 stracił 3,6 proc. Wszystko z powodu taniejących surowców, mocniejszego dolara i możliwych dalszych podwyżek stóp w USA.

Tak nerwowego dnia na światowych rynkach finansowych dawno nie było. Indeksy dojrzałych giełd (Londyn, Paryż) straciły ponad 1 proc., a młodych (Warszawa, Budapeszt, Praga) nawet 2,9 proc. i więcej. Złoto i ropa potaniały o blisko 2 proc., a miedź - aż o 8 proc.

Co spowodowało taki zjazd cen? Zbieg kilku czynników, które wywołały reakcję łańcuchową na rynkach w różnych częściach globu. Podwyżka stóp w USA sprzed kilku dni podbiła notowania dolara, co przełożyło się na spadek cen metali szlachetnych. Z kolei spadek zapotrzebowania na ropę doprowadził do przeceny tego surowca. Miedź taniała, bo wielkie spekulacyjne fundusze uznały, że po potężnych wzrostach cen czas już zrealizować zyski.

To wszystko odbiło się mocną czkawką na giełdach akcji: notowania spółek surowcowych poszły mocno w dół i pociągnęły za sobą indeksy.

Na młodych giełdach takich jak Warszawa czy Budapeszt zagraniczni inwestorzy sprzedawali akcje, bo chcieli kupić dolary i przerzucić je do USA, gdzie po podwyżce stóp procentowych wzrosła dochodowość obligacji. Spadek nie ominął też złotego. Od piątku nasza waluta straciła ok. czterech groszy do euro i osiem groszy do dolara.

Inwestorzy łamią sobie głowę: czy jest to tylko silna korekta hossy, czy też zapowiedź zmiany trendu?

Fed pomógł dolarowi

Grunt pod poniedziałkową przecenę przygotował w zeszłym tygodniu amerykański bank centralny (Fed). Wylał na głowy inwestorów kubeł zimnej wody, bo nie dość, że podniósł główną stopę do 5 proc., to nie zasygnalizował wcale końca cyklu podwyżek. A na to właśnie wielu liczyło. Rozczarowanie było tak duże, że gracze zaczęli sprzedawać akcje na nowojorskich giełdach. Dolar umocnił się wobec euro, bo inwestorzy zaczęli kupować amerykańską walutę, chcąc przerzucić swój kapitał do USA, aby kupić np. rządowe obligacje. Tuż przed posiedzeniem Fed kurs dolara wobec euro i franka szwajcarskiego był najniższy od roku. W poniedziałek karta się odwróciła i osiągnął kilkutygodniowe maksimum.

Wzrost wartości dolara do euro zapoczątkował całą serię wydarzeń. Złoto potaniało o 2 proc. - Tradycyjnie złoto i srebro drożeją, jeśli dolar idzie na dół. Ponieważ amerykańska waluta umocniła się nieco wobec euro, metale będące alternatywą dla dolara musiały stracić - uważa Nelson Frent, analityk z giełdy metali w Londynie cytowany na stronach portalu coppernews.com.

I na tym zawirowania na rynkach finansowych mogłyby się skończyć, gdyby nie wieści od nafciarzy i z giełd metali.

Ropa i miedź też w dół

Na obu najważniejszych giełdach paliwowych - w Londynie i Nowym Jorku - cena ropy w poniedziałek spadła o ponad 2 proc. Za baryłkę surowca (157 litrów) płacono nawet niespełna 70 dol., choć jeszcze na początku maja kurs zbliżał się do 75 dol. Co spowodowało przecenę ropy? Najważniejsze wieści dotarły z Międzynarodowej Agencji ds. Energii. W I kw. tego roku średnie dobowe zapotrzebowanie na ropę wynosiło 84,8 mln baryłek. Tymczasem wcześniej prognozowano ponad 85 mln baryłek. Dotychczas wszyscy zakładali, że zużycie ropy ciągle będzie rosło. I ten mit runął, co natychmiast spowodowało spekulacje, że ropy jest na rynku za dużo.

- Jeżeli także w drugim kwartale tego roku zapotrzebowanie na ropę będzie stabilne, cena baryłki może polecieć w dół - uważa Kenneth White, pracownik firmy analitycznej GNI cytowany przez agencję Reuters. Za spadkiem cen ropy może również stać krucha względna stabilizacja polityczna pomiędzy Iranem (trzecim co do wielkości eksporterem ropy) a USA.

Poniedziałek był również dniem spadków na giełdach metali. Prawie o 600 dol. (aż 8 proc.) potaniała tona miedzi, nadal jednak kosztowała blisko 8 tys. dol. Duża przecena - bo ok. 3-proc. - dotknęła ołów i aluminium. Srebro i platyna straciły po 5 proc.

Analitycy jednoznacznie łączą obniżki cen metali kolorowych z próbą odreagowania tegorocznych wzrostów i wyjściem z giełdy wielu spekulantów. Oni już zrobili kokosy, bo np. cena tony miedzi od początku wzrosła o ponad 80 proc.

- Z funduszy odpłynęło sporo podejrzanej gotówki. To może być odwrót od miedzi - powiedział Nelson Frent.

Jak odczujemy to w naszych portfelach? Na razie na stacjach benzynowych wcześniejsze spadki ceny baryłki ropy w niewielkim stopniu przełożyły się na cenę litra benzyny - potaniała ona o mniej więcej 10 gr w ciągu ostatniego tygodnia. Nadal jednak litr paliwa 95-oktanowego kosztuje ponad 4 zł. Aby potaniały np. materiały budowlane wykonane z metali kolorowych, spadki na giełdach musiałyby potrwać znacznie dłużej.

Akcje w dół

Warszawski indeks 20 największych i najbardziej płynnych spółek WIG20 stracił w poniedziałek 3,6 proc. Zagraniczni inwestorzy wyprzedawali papiery także na innych giełdach naszego regionu: indeksy w Budapeszcie i Pradze straciły po blisko 3 proc. Sprzedający nie próżnowali też na dojrzałych rynkach, gdzie indeksy spadły o 1-1,5 proc. W ten sposób powtórzył się scenariusz przećwiczony na rynkach wschodzących już kilkakrotnie podczas blisko dwuletniego cyklu podwyżek stóp w USA. Dotychczas za każdym razem, w reakcji na zagrożenie kolejnym podniesieniem ceny kredytu w USA, przecena akcji, obligacji i walut na młodych rynkach była krótkotrwała i szybko powracały one do równowagi. Tym razem jednak przesłanki przeceny są o wiele głębsze, bo poza stopami w USA doszły też taniejące gwałtownie surowce.

- Umówmy się, że zarówno miedź, jak i KGHM mają z czego spadać. Jak zresztą i wiele innych spółek. Przynajmniej na razie zalecam ostrożność, zwłaszcza że trwa też przecena w regionie. Zyski realizowane są między innymi na Węgrzech w Turcji i w Rosji. Tracą także waluty i obligacje - powiedział agencji Reuters makler w CDM Pekao SA Jarosław Ołdakowski.