Państwowa Nafta Polska nie spieszy się z likwidacją

Do końca marca państwowa spółka Nafta Polska miała być gotowa do likwidacji i oddania ministerstwu akcji PKN Orlen i Grupy Lotos. Zamiast likwidacji Nafta doczekała się prezesa, a jej przedstawiciele mówią o likwidacji w przyszłym roku

"Nafta Polska jest zbędnym, kosztownym ogniwem i nie tworzy wartości dodanej" - stwierdziło Ministerstwo Skarbu na początku lutego, ogłaszając decyzję o likwidacji spółki. Zapowiedziano, że przygotowania prawne do likwidacji zostaną zakończone do końca marca, a sam proces potrwa około roku.

Był to zbyt optymistyczny harmonogram. Zamiast likwidacji w kwietniu firma doczekała się pierwszego od początku roku prezesa. Został nim Marek Drac-Tatoń, dotąd dyrektor w Polskim Towarzystwie Ubezpieczeń. Poprzednio obowiązki prezesa Nafty pełnili delegowani z rady nadzorczej Nafty Piotr Woyciechowski i Andrzej Madera.

- Jednym z moich zadań będzie przygotowanie strategii likwidacji Nafty Polskiej - deklaruje Drac-Tatoń. Ale o konkretnych terminach nie chce mówić. - Sądzę, że likwidacja Nafty zacznie się w przyszłym roku - uważa zaś Madera.

Według resortu skarbu w czasie likwidacji Nafta miała dokończyć prywatyzację spółek chemicznych: Organika-Sarzyna i Zachem oraz Zakładów Azotowych "Kędzierzyn" i w Tarnowie-Mościcach. Ale umowy o sprzedaży tych firm już podpisano. Czekają na zatwierdzenie m.in. przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa Marcin Mazurek zapewnia, że decyzja o likwidacji Nafty jest aktualna. Ale nie mówi, kiedy ta wola polityczna zmieni się w czyn.

Nafta Polska zarabia krocie na prywatyzacji firm branży chemicznej i naftowej. Zapewnia też wielkie wpływy - jest największym akcjonariuszem koncernów PKN Orlen i Grupa Lotos, decyduje o wyborze członków rad tych koncernów i dzięki temu ma pośredni wpływ na wybór zarządów. W razie likwidacji Nafta musiałaby oddać akcje tych koncernów resortowi skarbu.