Mrozy dobre dla rafinerii

Skokowy wzrost sprzedaży paliw w styczniu. Dzięki mrozom polskie rafinerie zarobiły prawdopodobnie kilka milionów złotych ekstra

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, sprzedaż paliw z polskich rafinerii wzrosła w styczniu aż o 5,5 proc. Oznacza to, że sprzedały one o blisko 10 tys. ton oleju napędowego więcej. I dobrze na tym zarobiły.

- Zaobserwowaliśmy zwiększoną sprzedaż paliw - przyznaje Ryszard Kaczmarek z biura maklerskiego Reflex zajmującego się monitorowaniem rynku paliw. Według niego powinna się ona odbić pozytywnie na wynikach PKN Orlen za pierwszy kwartał tego roku.

Skąd ten wzrost sprzedaży w Orlenie i Grupie Lotos? Pomogła aura. Strach przed temperaturami poniżej 30 st. spowodował, że część właścicieli stacji nie chciała kupować importowanego oleju napędowego. Zachowywał on bowiem parametry tylko do minus 30 st. Tymczasem olej napędowy oferowany przez Orlen zachowuje parametry nawet przy 35-st. mrozach. - Faktycznie, część oleju napędowego [z importu] zaczęła mętnieć. Była to wyraźna oznaka wytrącania się parafin. Ponieważ mogłoby to zaszkodzić silnikom klientów, musieliśmy znaleźć innego dostawcę paliw - przyznaje przedstawiciel dużego zachodniego koncernu naftowego. Także mniejsze hurtownie paliwowe rzuciły się na zakupy do polskich producentów.

Drugim czynnikiem, który zmniejszył import paliw i napędził klientów polskim rafineriom, był nowy sposób regulowania cen paliw przyjęty przez PKN Orlen. Zamiast ustalać ceny na krajowym rynku w oparciu o notowania z pojedynczej sesji na zachodnich giełdach, płocka spółka opiera się teraz na średniej z pięciu dni. Dzięki temu ewentualne gwałtowne wzrosty cen gotowych produktów nie wpływają natychmiast na nasz rynek. Ceny paliw rosną wolniej (choć wolniej także spadają). Marketingowo Orlen może się dzięki temu zaprezentować jako spółka bardziej przyjazna ludziom.

Zmiana ta uderzyła jednak w importerów paliw. Dotychczas, importując paliwa, często spekulowali, ale teraz, gdy wzrosty są wolniejsze, jest im trudniej spekulować. Zdaniem Kaczmarka w styczniu importerzy mogli nawet dokładać do biznesu.