Jak rząd chce ulżyć budującym mieszkania i domy

Ministerstwo Transportu i Budownictwa pracuje nad definicją ?budownictwa społecznego", które byłoby objęte po 2007 r. niższym VAT. Szef resortu zapowiada też, że rodziny, które wezmą na kupno mieszkania lub domu kredyt hipoteczny z budżetową dopłatą, będą mogli skorzystać też z ulgi odsetkowej

Minister Jerzy Polaczek spotkał się w czwartek z dziennikarzami, by pochwalić się osiągnięciami resortu transportu i budownictwa w ramach "100 dni pracy rządu". Mówił m.in. o projekcie ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania. Na jej podstawie budżet państwa dopłacałby rodzinom i osobom samotnie wychowującym dzieci przez osiem lat mniej więcej połowę odsetek od kredytów na zakup nowych mieszkań lub budowę domów.

Polaczek poinformował, że ci kredytobiorcy, którzy wcześniej nie korzystali z podatkowych ulg mieszkaniowych (z wyjątkiem remontowej), mogliby równocześnie skorzystać z istniejącej ulgi, która umożliwia odpisywanie odsetek od dochodu. Rodzina, która weźmie 20-letni kredyt w wysokości 100 tys. zł, mogłaby oszczędzić ponad 26 tys., w tym 11 tys. zł dzięki uldze odsetkowej (w I grupie podatkowej).

Minister obiecał też, że gdyby rząd postanowił skasować tę ulgę, jego resort będzie zabiegał o to, aby wzrosła dopłata do odsetek.

Ponadto do 15 lutego resort chce przygotować propozycję definicji budownictwa społecznego, aby zapobiec podwyżce VAT na mieszkania z 7 do 22 proc. Nakazuje ją nam od 2008 r. dyrektywa unijna, która równocześnie dopuszcza stosowanie niższej stawki VAT w przypadku m.in. "dostawy, budowy, remontu lub przebudowy budynków mieszkalnych w ramach polityki społecznej". Każdy członek UE może mieć własną definicję "budownictwa społecznego", więc Jacek Bielecki z zarządu Polskiego Związku Firm Deweloperskich liczy na to, że nasza obejmie w praktyce całe budownictwo mieszkaniowe.

Co na to resort? I minister Polaczek, i jego zastępca odpowiedzialny za program budownictwa mieszkaniowego Piotr Styczeń zapewniają, że zaproponują, aby "budownictwem społecznym" były wszystkie rodzaje mieszkań i domów, bez względu na to, kto je buduje.

Z informacji "Gazety" wynika jednak, że pewne ograniczenia mogą być. Resort mógłby np. wziąć pod uwagę sugestię unijnego komisarza ds. podatków Laszlo Kovacsa, który napisał do minister finansów Zyty Gilowskiej, że za "społeczne" można by uznać "mieszkania, których koszt budowy nie przekracza 100 tys. euro" (to dziś ok. 382 tys. zł). Ponadto - jak się dowiedzieliśmy - rozważany jest pomysł, by "społecznymi" były domy o powierzchni do 150 m kw. Dodajmy, że - według GUS - średnia powierzchnia budowanych obecnie w naszym kraju domów wynosi ok. 143 m kw., a mieszkań - budowanych przez deweloperów - niespełna 63 m kw.