Sześć krajów blokuje budżet UE

Przedstawiciele sześciu unijnych rządów blokują propozycję kompromisu w sprawie budżetu UE na lata 2007-13. Jeżeli będą tak robić dalej, Parlament Europejski może być zmuszony do zawetowania całego projektu unijnych wydatków

Klub "sześciu" - nieformalny sojusz Francji, Niemiec, Austrii, Wielkiej Brytanii, Szwecji i Holandii - znowu wkracza do akcji. Jeszcze w grudniu 2005 r., zaraz po budżetowym szczycie UE w Brukseli, mogło się wydawać, że się rozpadł. Francja i Niemcy zgodziły się bowiem, by unijny budżet był większy niż 1 proc. unijnego PKB. Ostatecznie uzgodniono, że wyniesie 1,045 proc. PKB - czyli 862,3 mld euro. Na sporach wewnątrz "klubu" (głównie między Francją i Wielką Brytanią) skorzystała Polska, która wywalczyła sobie ok. 90 mld euro.

Teraz jednak "szóstka" znów mówi jednym głosem. I blokuje propozycje Komisji Europejskiej oraz Parlamentu Europejskiego, by unijne wydatki jeszcze bardziej powiększyć. Zgoda Europarlamentu jest niezbędna, by UE mogła mieć siedmioletni budżet. Eurodeputowani już zapowiedzieli, że nie poprą budżetu w wersji, jaka została ustalona na grudniowym szczycie. W trakcie pierwszych rozmów w trójkącie PE - Komisja - rządy, eurodeputowani zażądali podwyższenia wydatków - głównie na politykę zagraniczną. Chcąc wyjść naprzeciw oczekiwaniom PE, Komisja przygotowała nową, lekko poprawioną wersję budżetu na lata 2007-13. Zwiększyła wydatki o ponad 4 mld euro.

I wówczas rządy powiedziały "nie". Jak dowiedziała się "Gazeta", na początku lutego na posiedzeniu COREPER (organu, w którym zasiadają stali przedstawiciele rządów "25" w Brukseli) ambasadorzy Francji, Szwecji, Holandii, Wielkiej Brytanii i Danii (przy milczącej postawie Austrii) oprotestowali pomysł, by wydatki na unijna politykę zagraniczną zostały zwiększone do 700 mln euro rocznie - tak jak tego chciał PE. Dziś (w środę) COREPER ma znów obradować nad budżetem. I nic nie wskazuje na to, by zmienili zdanie.

- Obawiam się, że rządy jeszcze bardziej usztywnią swoje stanowisko - mówi "Gazecie" jeden z urzędników Komisji proszący o anonimowość. To byłaby bardzo zła wiadomość. Bo już 21 lutego br. odbędzie się kolejna sesja tzw negocjacji Parlamentu, Komisji i przedstawicieli rządów. Jeżeli eurodeputowani nie zobaczą wówczas po stronie rządowej woli kompromisu, to mogą zawetować budżet.