Konsorcjum Crowleya zbuduje sieć IT dla Ministerstwa Sprawiedliwości

Konsorcjum Crowley Data Poland, Exatela i ATM po ciężkiej batalii sądowej wygrało przetarg na budowę i obsługę sieci teleinformatycznej, która połączy sądy, prokuratury i więzienia. Ministerstwo Sprawiedliwości zapłaci za nią 82 mln zł

Nowy system IT dla sądownictwa ma usprawnić jego działalność. Prokuratorzy mieliby dostęp online do kartotek sądowych, mogliby natychmiast sprawdzić status danej sprawy i uzyskać informacje o firmach czy osobach, których dotyczy postępowanie. I to za pomocą kilku kliknięć myszką, bez konieczności wydzwaniania po innych prokuraturach. Megasieć sądowa umożliwi też sprawdzenie online np. tego, iloma wolnymi miejscami dysponuje więzienie X, czy gdzie znajduje się określony skazany.

- System ma być gotowy rok po podpisaniu umowy, zaś już po trzech miesiącach jesteśmy w stanie uruchomić jego sporą część - zapewnia Dariusz Terlecki, dyrektor handlowy Crowley Data Poland, spółki należącej do amerykańskiego potentata w telekomunikacji George`a Crowleya. W Polsce firma obsługuje m.in. NIK, NBP, Narodowy Fundusz Zdrowia i takie firmy jak US Pharmacia i Citibank Handlowy.

Przetarg na uruchomienie i utrzymanie sieci transmisji danych, która połączy 1,3 tys. ośrodków związanych z polskim sądownictwem, Ministerstwo Sprawiedliwości ogłosiło jeszcze w maju 2004 r. Wpłynęły cztery oferty: Telekomunikacji Kolejowej (o wartości 40 mln zł), konsorcjum Crowleya, Exatela i ATM (82 mln), Telekomunikacji Polskiej (89 mln) i Polkomtela, operatora sieci komórkowej Plus (140 mln zł). Jedynym kryterium oceny ofert była cena. Z wyjątkiem TP SA wszystkie oferty zostały jednak unieważnione z powodów formalnych.

Ministerstwo zarzuciło firmie Crowley, że odmówiła ujawnienia w ofercie informacji o swoich klientach i wartości podpisanych z nimi kontraktów (wymóg ten miał uwiarygodnić oferty). Crowley, który twierdzi, że obawiał się wykorzystania tych danych przez konkurencję, odwołał się do sądu arbitrażowego Urzędu Zamówień Publicznych, a gdy to nie przyniosło skutku - do sądu okręgowego. Ten zaś zwrócił się z zapytaniem do Sądu Najwyższego.

Uczestnicy przetargu nie przebierali w środkach. Crowley zarzucił też pozostałej na placu boju TP SA próbę szantażu i skierował sprawę do prokuratury. Jego zdaniem TP SA miała mu złożyć mniej więcej taką propozycję: zrezygnujecie z walki o Ministerstwo Sprawiedliwości, a my w zamian nie będziemy przeszkadzać wam w realizacji kontraktu z NIK.

Ostatecznie 27 stycznia tego roku sąd okręgowy nakazał przywrócenie oferty Crowleya do walki w przetargu (uznając, że firma nie musiała podawać informacji o swoich klientach), a kilka dni później Ministerstwo Sprawiedliwości zdecydowało o jej wyborze. Czy to koniec bitwy Crowleya z TP SA? Niekoniecznie. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, TP SA rozważa zaskarżenie decyzji ministerstwa, bo "dostrzega wady prawne i techniczne konkurencyjnej oferty". Wykorzystując wszystkie możliwości prawne, łącznie z drogą sadową, może opóźnić podpisanie kontraktu nawet o rok.