Dlaczego prywatyzacja się ślimaczy?

Kiedy rząd zacznie przyspieszy prywatyzację? - dopytywali się przedsiębiorcy wiceministra skarbu Pawła Szałamachy. Konkretów nie usłyszeli. - Bez prywatyzacji rząd nie będzie mógł dotrzymać obietnic związanych z obniżeniem podatków - mówią przedsiębiorcy

Na wczorajszym spotkania zorganizowanym przez Warsaw Business Journal wiceminister skarbu Paweł Szałamacha zapewniał, że kontrola państwa zostanie zachowana w sieciach przesyłowych energii i gazu, infrastrukturze kolejowej, portowej oraz w firmach energetycznych i paliwowych. - Tutaj mówię non possumus - grzmiał stanowczo wiceminister.

Przyznał jednocześnie że prywatyzacja w innych sektorach będzie kontynuowana. Nie ujawnił jednak szczegółów.

Przedsiębiorcy złorzeczyli, że sprzedaż państwowego majątku się ślimaczy, a sto dni rządu Marcinkiewicza nie zaowocowało żadnymi decyzjami.

Kto czeka na prywatyzacje?

W rękach państwowych (podległych resortowi skarbu) jest 430 jednoosobowych spółek skarbu państwa, w 101 spółkach państwo ma większościowy udział, w 894 mniejszościowy.

Najgłośniej w ostatnim czasie mówiło się o prywatyzacji Zespołu Elektrowni "Dolna Odra" (trzy elektrownie - dwie w Szczecinie i jedna w Gryfinie). Ministerstwo planuje sprzedać 85 proc. jej udziałów hiszpańskiemu koncernowi Endesa.

Szałamacha nie wyjaśnił wczoraj jednak, kiedy ten proces może się zakończyć. Przyznał tylko, że ze związkami zawodowymi rozpoczną się negocjacje pakietu socjalnego.

Wlecze się też prywatyzacja Ruchu. Ta największa firma kolporterska w kraju w całości należy do skarbu państwa. Szałamacha zapowiedział, że "w najbliższym czasie zapadną decyzje dotyczące zarządu firmy i najprawdopodobniej wprowadzenia jej na giełdę". Konkrety? Brak.

Na pewno w 2006 r. nie będzie prywatyzacji warszawskiej giełdy - decyzje w jej sprawie mogą, zdaniem wiceministra, zapaść najwcześniej w przyszłym roku.

W tym roku nie będzie też prywatyzacji górnictwa. A według wcześniejszych planów już w połowie tego roku na giełdę trafić miała Jastrzębska Spółka Węglowa. Zarząd JSW otrzymał już nawet do zaopiniowania prospekt emisyjny. Resort gospodarki przyznał jednak że "musi odłożyć decyzje w czasie". Nie wiadomo do kiedy. Wiadomo, że prywatyzacji sprzeciwiają się związki zawodowe. A zadzieranie z nimi nie jest w interesie rządu.

Nie wiadomo też, co z prywatyzacją skupiającego osiem kopalń Katowickiego Holdingu Węglowego.

Najszybciej może zakończyć się sprzedaż akcji giełdowego producenta maści i preparatów witaminowych jeleniogórskiej Jelfy. 47,83 proc. jej akcji chce kupić litewska firma AB Sanitas. Sprzedawał będą resort skarbu, PZU i Agencja Rozwoju Przemysłu. - Transakcja jest już na ukończeniu - usłyszeliśmy w Ministerstwie Finansów.

Według Szałamachy w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy nastąpi też prywatyzacja Wielkiej Syntezy Chemicznej (w jej skład wchodzą m.in. zakłady produkujące nawozy sztuczne), elektrociepłowni, firm z sektora drzewnego.

5,5 mld mało realne

Dlaczego prywatyzacja przebiega tak wolno? Ministerstwem Skarbu od 4 stycznia (po dymisji Andrzeja Mikosza) kieruje premier Kazimierz Marcinkiewicz. Premier decyduje obecnie o najważniejszych decyzjach prywatyzacyjnych, regularnie spotyka się z trzema wiceministrami skarbu.

- Nie chcąc się jednak narazić partyjnym przeciwnikom jakiemukolwiek sprzedawaniu państwowego majątku, jest ostrożny (czytaj. nierychliwy) w podejmowaniu decyzji - powiedział nam jeden z posłów opozycji.

- Dodatkowo prywatyzacje utrudnia brak wykwalifikowanych kadr w Ministerstwie Skarbu - mówi poseł PO Zbigniew Chlebowski. Według niego premier zamiast prywatyzować, woli wymieniać na swoich ludzi składy rad nadzorczych. Skład zmieniły już PKP, PKN Orlen, Lotos, PGNiG, KGHM. - Patrząc na całą sytuację, można już śmiało powiedzieć, że optymistyczne założenia rządu osiągnięcia 5,5 mld zł wpływów z prywatyzacji w 2006 r. trzeba włożyć między bajki - dodaje Chlebowski.

Zdaniem przedsiębiorców zaniechanie prywatyzacji oznacza, że rząd nie będzie mógł dotrzymać obietnic związanych z obniżeniem podatków. - Premier obiecał m.in. wypłaty "becikowego", dopłaty do paliwa rolniczego. Gdy nie będzie mógł tych wydatków sfinansować z prywatyzacji, trzeba będzie albo zwiększyć deficyt, albo podatki, o obniżce nie ma mowy - mówi Wojciech Błaszczyk, wiceprezydent PKPP Lewiatan.

Dodatkowo na rozwiązanie cały czas czeka spór PZU z Eureko oraz konflikt z bankiem UniCredito, który chce przejąć BPH. W obu przypadkach, jeśli rząd nie porozumie się z zagranicznymi inwestorami, Polsce może grozić zapłata miliardowych odszkodowań.