Stopy w dół

Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o ćwierć punktu procentowego do 4,25 proc. - najniższego w historii poziomu. Zadecydowała niska inflacja

- Tym razem wyjątkowo długo zwlekano z publikacją komunikatu, co może oznaczać, że dyskusja na posiedzeniu Rady była zażarta - zaznacza Lars Christensen, ekonomista Danske Banku. - Decyzja nie była ani jednomyślna, ani łatwa. Starli się zwolennicy i przeciwnicy rozluźniania polityki monetarnej - dodaje Wojciech Kuryłek, główny ekonomista Kredyt Banku.

Zdaniem Ryszarda Petru, głównego ekonomisty Banku BPH, o tym, że stopy obcięto, zadecydowała nowa projekcja inflacji. Pokazuje ona, że przebieg wskaźnika cen w najbliższych trzech latach będzie niższy w porównaniu z poprzednim badaniem. - Inflacja zbliżać się będzie do środka wyznaczonego przez Radę celu (2,5 proc.), ale nie przekroczy go - powiedział podczas konferencji prasowej członek RPP Jan Czekaj.

Szef NBP Leszek Balcerowicz przestrzegał jednak przed uznawaniem, że czynniki, które zadecydowały o nieoczekiwanie głębokim spadku inflacji, utrzymają się w przyszłości. Jego zdaniem ryzyko wzrostu cen czai się za poprawiającymi się wskaźnikami rynku pracy, zwłaszcza rosnącym zatrudnieniem.

W projekcji inflacji nie uwzględniono jednak ujawnionych w poniedziałek danych GUS o PKB w 2005 r. A pokazały one wysoki, może nawet 10-proc. wzrost inwestycji w czwartym kwartale. Zdaniem Balcerowicza ożywienie w inwestycjach będzie postępować. - Pytanie jednak brzmi: jak długo? I to jest pytanie o klimat inwestycyjny i warunki prowadzenia biznesu. Jeśli parlament podwyższa zobowiązania wydatków państwa, to ktoś, kto planuje inwestycje, bierze pod uwagę, że w końcu będą musiały być podniesione łączne podatki - podkreślił.

Wielu ekonomistów oczekuje kolejnej obniżki, nawet już w lutym.

Wczorajsza obniżka w Polsce i podwyżka stóp w USA o 0,25 pkt proc. doprowadziły do wyjątkowej sytuacji - nasze stopy są niższe w Stanach Zjednoczonych. Banki centralne na świecie obecnie myślą raczej o podwyżkach niż o obniżkach.

Jednak zdaniem analityków nie powinno to wywołać gwałtownej reakcji rynków finansowych. - Czesi przez długi czas mieli stopy niższe nie tylko od USA, ale i od Eurolandu, a korona się umacniała - mówi Kuryłek. - Inwestowanie w Stanach będzie bardziej opłacalne niż w Polsce. Gdybyśmy byli Ameryką Łacińską, to zapewne złoty mocno by się osłabił. Ale my porównujemy się ze strefą euro. Pamiętajmy jednak, że pod koniec roku różnica między stopami u nas i w Eurolandzie może wynosić już tylko 1,25 pkt proc. To nie spowoduje spadku wartości złotego, ale będzie ograniczać możliwości jego umacniania - dodaje Petru.

Leszek Balcerowicz stwierdził, że istnieje duża niepewność co do danych GUS o PKB, gdyż są to pierwsze szacunki. Zdaniem szefa NBP nie jest jasne, co się dzieje w handlu zagranicznym, dlaczego wpływał on negatywnie na wzrost PKB w czwartym kwartale i skąd rozbieżność między umiarkowanym wzrostem wartości dodanej w usługach a faktem, że to w tym sektorze powstaje najwięcej miejsc pracy.