Modena przestaje produkować odzież

Poznańska Modena nie wypuści w najbliższym czasie nowej kolekcji odzieży. W zamian właściciel firmy zapowiada przekształcenie terenów fabryki w otwartą dla mieszkańców nową część miasta

Gdy we wrześniu 2004 r. pokaz najnowszej kolekcji Modeny otworzył targi Poznański Tydzień Mody, wydawało się, że reaktywowana po latach marka przetrwa na rynku. Kolekcja dostała wtedy zaszczytną nagrodę Złotej Pętelki.

Hanna Gajos, znawczyni rynku odzieżowego, redaktor naczelna "Rynku Mody" podkreśla, że nowa oferta Modeny była rzeczywiście ciekawa.

- Wszystko wskazywało na to, że Modena zajmie miejsce na rynku po łódzkiej Pabii. W mojej ocenie istniała szansa, że Modenie uda się tak, jak wcześniej Vistuli, pokazać nową, atrakcyjna dla klientów twarz - zaznacza Gajos.

A jednak na stronach internetowych spółki nie znajdziemy kolekcji na sezon wiosna-lato 2006. Takiej kolekcji bowiem nie ma, a sama marka Modeny najprawdopodobniej zniknie z rynku.

Robert Moritz, prezes Trans Universal Poland SA, spółki będącej właścicielem 61 proc. akcji spółki Modena, podkreśla, że tej firmie nie udało się wypracować skutecznej strategii marketingowej, która zapewniłaby jej dochody pozwalające chociażby na utrzymanie poznańskich nieruchomości.

- Stąd nowa strategia, która zakłada oddzielenie zarządzania posiadanymi nieruchomościami przy ul. Jackowskiego od zarządzania marką Modena i produkcją odzieży - podkreśla Moritz. Co to oznacza? Modena jako spółka od dawna nie produkuje odzieży w Poznaniu. Zleca to spółkom zależnym m.in. firmie Roda. Przerwanie produkcji nie pociąga więc za sobą konieczności zamykania zakładu czy zwalniania pracowników.

Dlaczego chwalona przez znawców kolekcja Modeny nie odniosła sukcesu? Sprzedawcy z salonów mody są zgodni: - Słaba promocja - mówi jeden z nich. Inny dodaje: - Klientki oczekiwały od Modeny oferty dla dojrzałych kobiet, płaszczy, a nie tego, co wprowadziła firma w ostatnim czasie, czyli eleganckich kreacji dla młodszych pań. Być może należało więcej zainwestować w reklamę nowej kolekcji. Tak, by zaistniała ona w świadomości młodszych klientek - zaznacza. Handlowcy uważają jednak, że marka może mieć jeszcze szansę. Na rynku mówi się, że może zostać sprzedana.

Hanna Gajos ma jednak wątpliwości, czy to by się udało. - Ja bym nie kupiła marki "Modena" - podkreśla. - Nawet jeśli użyjemy najlepszej wędliny, świeżych pomidorów, sera i włożymy to do lekko czerstwego chleba, to kanapka nie będzie smaczna - mówi obrazowo. - Czasem lepiej zacząć od początku. "Modena" raczej nie jest snobistyczna marką, której kolekcję wypada mieć w szafie. Kojarzona jest raczej z solidnym, dobrze uszytym, mieszczańskim płaszczem - wyjaśnia Gajos.

Robert Moritz nie wspomina o sprzedaży marki: - Z pewnością rozwój marki Modena, która ma długoletnią tradycję, jest jednym z naszych priorytetów. Być może poszukamy partnera z branży odzieżowej gotowego wspólnie z nami rozwijać tą markę - zaznacza.

Na razie spółka skupi się na zarządzaniu posiadanymi nieruchomościami.

- Planujemy rewitalizację terenów pofabrycznych, które są w dużej części zabytkowe. Stworzymy w tym miejscu nowy zakątek poznańskiej dzielnicy Jeżyce z apartamentami, przestrzeniami usługowymi oraz kulturalnymi. Teren zostanie otwarty dla ludzi - opowiada Moritz. - O szczegółach projektu trudno jednak jeszcze mówić, ponieważ dopiero rozpoczęliśmy rozmowy z pracowniami architektonicznymi i wciąż poszukujemy niebanalnego projektu, który wykorzysta tradycyjną architekturę i nowoczesne rozwiązania - dodaje.