Krosno się naprawia

Program restrukturyzacyjny i nowe inwestycje wyraźnie poprawią kondycję finansową spółki - zapewnia prezes Krośnieńskich Hut Szkła Jan Kurkus. W przyszłym roku koszty Krosna spadną o 12 mln zł

Po świetnym roku 2004 bieżący był dla Krośnieńskich Hut Szkła słaby. - Cierpimy z powodu niekorzystnych kursów walut. Połowa naszej sprzedaży jest rozliczana w dolarach, 25-30 proc. w euro, 5 proc. w funtach brytyjskich. Mimo iż sprzedaż naszych wyrobów rośnie i radzimy sobie na trudnych rynkach, wyniki finansowe w tym roku będą gorsze niż w ubiegłym - mówi prezes Kurkus. Na razie nie chce prognozować wyniku, zapewnia jednak, że firma robi wszystko, by "gonić" zadeklarowany w połowie roku zysk na poziomie 12-14 mln zł (wcześniej zakładano zysk nawet na poziomie 22 mln zł).

By w przyszłym roku udało się poprawić wyniki, firma rozpoczęła restrukturyzację. Pozbywa się niepotrzebnego mienia, renegocjuje umowy z kooperantami. Zawiesiła też wypłatę premii do czasu trwałej poprawy sytuacji finansowej.

Już w przyszłym roku oszczędności mają wynieść 12 mln zł, a po pełnym wdrożeniu projektów mają dojść do 18 mln zł w skali roku.

Firma inwestuje w nowe linie produkcyjne, np. po unowocześnieniu jednego z pieców zużycie gazu ma być trzy razy niższe. - Odpowiadamy na konkurencję z Chin. To, co oni robią ręcznie, my będziemy produkować automatycznie dzięki nowoczesnej technologii - zapowiada prezes. Zapewnia jednak, że w Krośnie ręczna produkcja wazonów i innych sztandarowych produktów firmy nie zaniknie. Obecnie stanowią one prawie połowę wszystkich wyrobów.

W tym roku na unowocześnienie zakładów w Krośnie, Tarnowie i Jaśle huta wydała około 52 mln zł. W 2006 r. będzie to kolejne 28 mln zł. Po kiepskim 2005 r. zysk Krosna w przyszłym roku ma wynieść nawet 19,5 mln zł.