Będzie trudniej o kredyty walutowe

Nadzór bankowy ogłosił w piątek, że nie zakaże bankom udzielania kredytów w walutach obcych, ale na pewno je ograniczy. Te zakusy niepokoją urząd antymonopolowy.

Wczorajsze oświadczenie Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego to pierwszy oficjalny sygnał o zamiarach Wojciecha Kwaśniaka, głównego "policjanta", pilnującego porządku w branży finansowej.

Kwaśniak napisał, że choć nie podoba mu się wielka popularność kredytów w walutach obcych - dziś dwie trzecie pieniędzy pod hipotekę pożyczamy we franku szwajcarskim, zaś nasze zadłużenie z tego tytułu przekracza 30 mld zł - to nie zamierza całkowicie zakazać bankom ich udzielania.

Osoby planujące zakup własnego "M" mogą więc odetchnąć z ulgą. Według szacunków ekspertów wprowadzenie całkowitego zakazu zamknęłoby drogę do kredytu hipotecznego nawet co czwartemu chętnemu. Rata przeciętnego kredytu we franku szwajcarskim jest dziś o 30 proc. niższa od takiego samego kredytu w złotych.

Jeszcze wczoraj wydawało się, że koniec kredytów walutowych jest bliski. Propozycję całkowitego zakazu ich udzielania poparły bowiem największe banki skupione w Związku Banków Polskich. Ich zdaniem kredyty we franku są zbyt ryzykowne ze względu na trudne do przewidzenia zmiany kursu wobec złotego.

Ostre stanowisko wywalczyła koalicja banków, które od dawna udzielają tylko kredytów złotowych - na czele z Pekao, ING Śląskim oraz BZ-WBK. Mniejsze banki, które żyją głównie z kredytów walutowych, zarzuciły gigantom chęć monopolizacji rynku i wycięcia słabszej konkurencji.

Z oświadczenia Wojciecha Kwaśniaka wynika, że choć całkowity zakaz kredytów walutowych nie wchodzi w grę, na pewno będzie jakieś ich ograniczenie, np. kredyt we franku szwajcarskim będą mogły wziąć tylko osoby najlepiej zarabiające albo dysponujące wysokim wkładem własnym.

Większość doradców inwestycyjnych twierdzi, że obawy przed walutowymi kredytami są przerysowane. Zdaniem niezależnego doradcy kredytowego Michała Asmana zwolennicy szwajcarskiej waluty powinni spać spokojnie. Polska, która aspiruje do strefy euro, nie może sobie pozwolić na gwałtowną obniżkę wartości złotego. - Jednak gdyby do tego doszło - przekonuje Asman - równocześnie wzrosłaby w naszym kraju inflacja, a w konsekwencji - stopy procentowe kredytów złotowych.

Także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta ma wątpliwości, czy ograniczenia kredytów walutowych to dobry pomysł. - Argument ochrony klientów przed ryzykiem kursowym jest słuszny, ale wprowadzenie ograniczeń w udzielaniu kredytów walutowych byłoby rozwiązaniem zbyt daleko idącym. Dobrze, że nadzór bankowy wykluczył najbardziej radykalną opcję zakazu udzielania takich kredytów - powiedziała nam Elżbieta Anders, rzeczniczka szefa UOKiK.

Kwaśniak poprosił też Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta o sprawdzenie, czy banki, które udzielają kredytów hipotecznych w walutach obcych, informują klientów o wszystkich kosztach - w tym różnicy między kursem, po którym kredyt jest wypłacany, a tym, po którym trzeba go spłacać.

Bankowcy zapewniają, że choć w reklamach kredytów walutowych eksponują głównie niższe oprocentowanie niż kredytów złotowych, to nie oszukują klientów. W BPH zapewniono nas, że każdy "walutowy" klient otrzymuje symulacje z wysokością rat w zależności od zmian na rynku walutowym.