Polska - zaścianek Europy

Zwalnianie z pracy, szykany, złe spojrzenia sąsiadów - nasilają się ataki na gejów i lesbijki w Polsce. Nasz kraj zaczyna być postrzegany jako europejski skansen. Biura podróży ostrzegają zachodnich turystów przed przyjazdem nad Wisłę - do kraju nietolerancji i homofobii

Anna Zawadzka była pedagogiem szkolnym. Straciła pracę, gdy publicznie przyznała się, że woli kobiety od mężczyzn. Ze szkoły jej nie wyrzucono - dyrekcja po prostu nie przedłużyła z nią umowy. Dziś działa w Porozumieniu Lesbijek LTB.

Ile jest osób takich jak Zawadzka kochających inaczej, które straciły zajęcie z powodu tego, że ujawniły swą orientację? Nikt nie prowadzi takich statystyk. Ani nie ewidencjonuje przypadków pobić, wyzwisk, napadów, demonstracyjnego plucia pod nogi, złośliwych kartek przyklejanych na biurku.

Maciek, 27-letni analityk giełdowy, na złość kolegom przykleił sobie nad biurkiem zdjęcie półnagiego mężczyzny. - Kiedy idę zapalić, ktoś smaruje mi na kartkach "pedał" i przykleja do fotela. Za plecami słyszę uwagi o mojej pupie i dywagacje, co z nią robią inni faceci. Staram się to zbywać milczeniem. Ale nie jest łatwo, szukam już nowej pracy, gdzie nikt mnie nie będzie znał - opowiada smutno.

Zdaniem Szymona Niemca, działacza ruchów gejowskich i wiceprzewodniczącego Unii Lewic, podobnych przypadków jest coraz więcej. - Zaczęły się nagonki na gejów w zakładach pracy. Wiem o pewnej korporacji, która w zeszłym miesiącu zwolniła z pracy dziesięć osób. Dziwnym trafem wszyscy byli gejami - twierdzi Niemiec.

Mimo że widok dwóch okazujących sobie czułość kobiet lub mężczyzn nie powinien - teoretycznie - nikogo dziwić, takie osoby nie afiszują się ze swoją orientacją. Dlaczego? Ilustruje to przykład Adama, 31-letniego naukowca z południowej Polski ("Nie pisz skąd, bo mnie rozpoznają) i jego przyjaciela. - Musieliśmy się wyprowadzić ze służbowego mieszkania, gdy wyszło na jaw, że jesteśmy parą. Nagle okazało się, że naszego segmentu potrzebuje pilnie ktoś inny. Wynajęliśmy mieszkanie w drugiej części miasta, teraz oficjalnie jesteśmy braćmi - opowiada Adam. Mówi, że czuje, iż na takich ludziach jak on spoczywa obowiązek kreowania pozytywnego wizerunku geja: czystego, zadbanego, wykształconego, który nie kojarzy się z nagim uczestnikiem parad miłości w Berlinie. - Ale co z tego, skoro nie lubią nas polskie władze? Jak mamy walczyć o tolerancję, skoro słyszymy: "pedały" - krzywi się.

Anka Zawadzka myśli tak samo: - To nie tak, że przeciętny Kowalski nie przepada za gejami, nas nienawidzą politycy. Manipulują opinią publiczną i budują kapitał na społecznej nienawiści - twierdzi. Szymon Niemiec: - Traktuje się nas jak wroga publicznego. Przejęliśmy rolę Żydów szykanowanych w 1968 roku.

Coraz częstsze przejawy braku tolerancji w Polsce komentowane są na Zachodzie. Po brutalnym stłumieniu przez policję Marszu Równości w Poznaniu nasz kraj zaczął być postrzegany jak cywilizacyjny zaścianek. Erwin, dziennikarz gej z Hamburga, krzywi się, słysząc pytanie o polską tolerancję. - Europa patrzy na was z dystansem. Światowe agencje prasowe na pierwszych miejscach dały relację ze spacyfikowania marszu - wspomina.

Podobnego zdania jest John, Amerykanin pracujący w u nas w ramach Korpusu Pokoju. Zakochał się w Polce i został na stałe. - Rok temu narzekaliście na komunę, ale były parady, marsze. Teraz zrobiło się jakoś mroczno, nie rozumiem dlaczego. Jakby wam ktoś zasłonę na głowy narzucił - mówi.

Do Pawła, geja, prywatnego przedsiębiorcy z Małopolski, piszą jego znajomi z Europy. - Patrzą na nas jak na ultrakatolickie państwo rządzone przez nietolerancyjnych ludzi - mówi Paweł. Ze swoim partnerem planuje wyjazd na urlop za granicę, a na imprezy chodzi tylko do sprawdzonych klubów. - Bardzo trudno teraz powiedzieć komuś, że jestem inny. Wystarczy, że udaję na co dzień. Boję się, że jakiś urzędnik dowali się z tego powodu do mnie i będę miał problemy - komentuje.

Co gorsza, wizerunek "kraju homofobów" może mieć bardzo wymierne efekty. Właściciele biur podróży już dostają sygnały, że wycieczki do Polski nie będą sprzedawały się tak dobrze, jak w mijającym sezonie. Do poznańskiego biura Din Ven organizującego wycieczki dla obcokrajówców do kraju nad Wisłą niedawno przyszedł list od holenderskiego wspólnika. "Nie jesteśmy na razie zainteresowani waszą ofertą. W Holandii Polska, a szczególnie Poznań, ma ostatnio bardzo złą prasę. Boimy się o bezpieczeństwo homoseksualistów, którzy mogą być wśród naszych klientów". Karolina Paszkiewicz z Din Ven mówi, że to nie pierwszy taki sygnał. - Duńczycy spytali na przykład, czy będziemy mieć państwo dyktatorskie, w którym rządzić zaczną katoliccy fundamentaliści - mówi.

Pan K. (prowadzi małą firmę turystyczną w Krakowie, prosił o niepodawanie nazwy) opowiada, jak we Włoszech i Niemczech biura turystyczne ostrzegają wybierających się do Polski turystów gejów i lesbijki. - Mają nie obnosić się ze swoimi preferencjami, bo u nas panuje nietolerancja. Żadnych przytulanek, trzymania za ręce, całowania. To jest tu źle widziane - mówi.

Karolina Paszkiewicz: - Dużo czasu zajęło nam zamazanie złego wizerunku Polski, którą kiedyś uważano za kraj niebezpieczny i zacofany. Teraz to wszystko wzięło w łeb. Czujemy się jak Syzyf, któremu właśnie pchany pod górę kamień spadł na samo dno.