Świńska kwarantanna na granicy z Ukrainą?

Nasi eksporterzy świń będą musieli przez 31 dni trzymać je na granicy, zanim sprzedadzą je na Ukrainę. Takie są warunki odblokowania eksportu zwierząt - dowiedziała się ?Gazeta?

Rząd polski wstrzymał w środę na prośbę strony ukraińskiej eksport świń. Władzom w Kijowie wydał się podejrzany tak duży i stale rosnący eksport tych zwierząt. Sugerowano, że być może nie są to świnie polskie, a tylko takie mamy prawo wysyłać za wschodnią granicę. Nasi urzędnicy uspokajali eksporterów, że blokada jest chwilowa i po rozmowach z weterynarzami ukraińskimi wkrótce zostanie zniesiona.

Oficjalnie do rozmów między weterynarzami obu krajów jeszcze nie doszło - lekarze ukraińscy nie mają aktualnych wiz, przyjadą prawdopodobnie do Polski dopiero pod koniec przyszłego tygodnia. Jednak trwają rozmowy telefoniczne. - Szykujemy dla strony ukraińskiej propozycję, która powinna zostać zaakceptowana - powiedział nam główny lekarz weterynarii Krzysztof Jażdżewski.

Jak się dowiedzieliśmy, porozumienie ma polegać na tym, że eksporterzy będą musieli na granicy poddać świnie miesięcznej kwarantannie. Tak zasugerowali zgodnie ze swoim prawem Ukraińcy, a my jesteśmy skłonni to zaakceptować.

Eksporterzy są przerażeni. - Jak będziemy trzymać świnie przez miesiąc na granicy, to same się wykończą, żadna blokada nie jest potrzebna - mówi jeden z przedsiębiorców. - Przecież trzeba je karmić, opiekować się nimi. To jest myślenie urzędników. Odtrąbią, że blokada zniesiona i nic ich nie obchodzi, że eksportu faktycznie nie będzie.

Ich zdaniem powinno być tak, jak było między Polską a Unią przed naszą akcesją. Eksport świń był swobodny, ale lekarz weterynarii kraju, do którego zwierzęta wjeżdżały, dokładnie wiedział, dokąd jadą i kiedy będą ubite. Dopiero potem badał mięso.

Jednak Witold Choiński prezes Polskiego Mięsa, związku skupiającego największe zakłady mięsne, jest zwolennikiem kwarantanny. Bo wtedy zamiast wywozić żywe świnie, zaczęlibyśmy eksportować mięso. - To dla nas korzystniejsze, bo mięso jest droższe niż żywiec i korzystają na tym nasze zakłady mięsne.

Według Choińskiego najlepszym wyjściem byłoby wyrównanie ceł na świnie i mięso. Wtedy eksporter sam by wybrał, co woli wysyłać. Teraz za kilogram mięsa (tzw. półtuszy) musi zapłacić ok. 2,4 zł cła, za kg żywej świni zaś tylko ok. 30 gr. To dlatego po tym, jak w sierpniu zmniejszono cła na żywiec, ruszył tak duży eksport świń.

- W ubiegłym tygodniu jeszcze przed zamknięciem granic sugerowaliśmy ministrowi rolnictwa, by wystąpił do rządu Ukrainy o zmniejszenie ceł na mięso. Powiedział, że się zastanowi - mówi Choiński.