Wzmocnić transport i budownictwo

Minister transportu i budownictwa Jerzy Polaczek chce, aby jego zastępcami byli bezpartyjni fachowcy - dowiedziała się ?Gazeta?. Ministerstwo ma zajmować się tymi samymi sprawami, co dotychczasowy resort infrastruktury. Jednocześnie rząd wycofuje się powoli z jednego z głównych wyborczych haseł PiS - budowy trzech milionów mieszkań w osiem lat

W rozmowie z "Gazetą" minister Polaczek przyznał, że to on był pomysłodawcą zmiany nazwy ministerstwa, któremu podlegają nie tylko transport i budownictwo, ale także łączność i gospodarka morska. - Chciałem w ten sposób dać wyraźny sygnał, które dziedziny są priorytetem - wyjaśnia Polaczek. Na razie nie chciał ujawnić nazwisk kandydatów na zastępców. Zaznaczył jedynie, że są to osoby bezpartyjne.

Poinformował nas również, że będzie zabiegał o to, by jego zastępca odpowiadający za budownictwo uzyskał rangę sekretarza stanu, a nie - jak to było dotychczas - podsekretarza stanu. Ponadto ów zastępca miałby mieć status pełnomocnika rządu ds. budownictwa. Chodzi o to, by branża była lepiej reprezentowana w pracach nie tylko ministerstwa, ale także rządu.

Pytanie tylko, jaką pozycję będzie miał sam Jerzy Polaczek? Marek Pol, który w rządzie Leszka Millera był nie tylko ministrem infrastruktury, ale także wicepremierem, mówił w lipcu z trybuny sejmowej: "Chciałbym udzielić pewnej rady dla następnych rządzących. Zanim zdecydujecie, kto ma być ministrem odpowiedzialnym za budownictwo, zastanówcie się, czy nie zrobić tym ministrem tej urzędniczki, która od lat rządzi tym obszarem w Ministerstwie Finansów. (...) Jeżeli się nie zdecydujecie na tę panią, to apeluję, żebyście przyszłego kandydata na ministra budownictwa wysłali do niej, niech ona mu powie, co on będzie mógł zrobić, a czego nie".

Polaczek zapewnia, że ma poparcie premiera Kazimierza Marcinkiewicza. Ten zaś - przypomnijmy - przedstawił przed tygodniem dokument pt. "Solidarna polityka gospodarcza", który zakłada, że w najbliższych latach nastąpi co najmniej kilkunastoprocentowy roczny wzrost liczby mieszkań oddawanych do użytku (za cztery lata ma ich powstawać 160-170 tys. rocznie).

Rząd nie mówi już - jak PiS przed wyborami - o 3 mln mieszkań w ciągu ośmiu lat. Dlaczego? Polaczek niechętnie wraca do tej sprawy. Twierdzi, że intencją jego partii było wskazanie, jak duży jest niedobór mieszkań w naszym kraju.

Pierwsze decyzje Polaczka? Na pierwszy ogień ma pójść ustawa, która przyspieszy uchwalanie planów zagospodarowania przestrzennego. Mówią one, co i gdzie można budować. Bez tych planów załatwienie pozwolenia budowlanego trwa dłużej, bo dodatkowo trzeba uzyskać decyzję o warunkach zabudowy. - To absolutny warunek rozwoju kraju - mówi minister.

Krok drugi - kapitałowe wzmocnienie Banku Gospodarstwa Krajowego, który zarządza funduszami rządowych programów, np. Krajowym Funduszem Mieszkaniowym. Chodzi m.in. o to, by bank zdobywał pieniądze na te programy na rynkach finansowych.

Nowy minister zapowiada też trzeci krok - poręczenia dla kredytów zaciąganych przez rodziny o niższych dochodach na zakup mieszkań o przeciętnym standardzie. To na razie tylko hasło. Projekt odpowiedniej ustawy powinien powstać w ciągu sześciu miesięcy.